14 kwietnia 2013

dziennik

Monika Joanna
Monika Joanna

Karma (2)

Rozgniotłam szpilką dźdźownicę. Musiałam przejść na skróty, Że zakończyłam czyjś marsz do szczęścia? Bywa. Złe dziewczynki osiągają swoje po trupach. A wydaje się, że jestem dobra. W innym przypadku uważam się za zołzę. Typowa młoda, gotowa na wiele, ale nie wszystko, kobieta. Chodząca nierówno po czterech drinkach i kocich łbach. To jedyny minus każdej starówki. Nie patrzę, gubię gdzieś urocze balkony i napisy na murach. Alternatywą jest zwichnięta kostka. Baleriny? A po co? Seksowne singielki mają swój kodeks honorowy. A lista kontaktów w telefonie kończy się na facecie z cukierni, któremu wpadło się w oko w czwartek. Zamiast listka sałaty i paczki krakersów naszła bowiem ochota na pączki i wuzetkę, i pannę cottę. A na deser irish coffee. Bywanie to styl życia. Muszę więc zainwestować w nową torebkę. Powinnam mieć miejsce na chowanie siebie.

bosonoga - Gabriela Bartnicka
15 kwietnia 2013 o 20:24

Fajnie napisane. ale jakoś nie utożsamiam bohaterki dziennika z Autorką :))) Ale mogę się mylić :))) Uśmiech dla Ciebie :)

zgłoś

Monika Joanna
15 kwietnia 2013 o 21:11

Bosa, nie utożsamiasz? A czemu? Zaintrygowałaś mnie, przyznaję się bez bicia. :) Poza tym nie umiem tworzyć całkowicie fikcji literackiej, więc w każdym dzienniku, wierszu itd. jest kawałek, czasem ścinek, mnie. :))

zgłoś

Emma B.
16 kwietnia 2013 o 07:50

spodobał mi się ten tekst, z tym naszła ochota bez zwrotności wprowadziłaś pewien element bezosobowości. Ciekawa maniera. Poczułam pod stopami koszmar kocich łbów na Karmelickiej. W takich sytuacjach mam ochotę przepędzić projektanta w wysokich obcasach na cienkiej podeszwie do uciekającego tramwaju. Może być nawet trzeźwy jak...

zgłoś

Monika Joanna
16 kwietnia 2013 o 22:57

O to, to! I ja mam taką ochotę! Dosłownie jakbyś czytała w moich myślach chociaż nie miałam na myśli Karmelickiej a starówkę w stolicy Mazowsza i Podlasia. Koszmar senny chociaż ładny. Dziękuję, że zajrzałaś, Emmo, może zacznę prowadzić ten wątek systematyczniej?

zgłoś

Veronica chamaedrys L
28 kwietnia 2013 o 20:40

...a ja do swojej dosyć dużej czerwonej, chowałam kiedyś godność...teraz mam malutką przerzucaną przez ramię albo plecak, pełen marzeń i uśmiechów...:)

zgłoś

Monika Joanna
28 kwietnia 2013 o 20:43

tak, czerwona torebka byle nie do czerwonych butów bo to już passe. :) Ja teraz mam dużą, czarną, ale marzy mi się beżowa. :)

zgłoś

Veronica chamaedrys L
28 kwietnia 2013 o 20:46

...znam najnowsze trendy... najlepiej czerwona do niebieskich...oczu...:)...zastanów się dobrze nad kolorem , bo marzenia się spełniają...:)

zgłoś

Monika Joanna
28 kwietnia 2013 o 20:48

spełniają, ale za x lat, gdy już się tak bardzo nie pragnie. Taka to sprawiedliwość. A niebieskich oczu nie mam więc nie mam też czerwonej torebki. :D

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się