Yaro, 16 july 2014
zapadam się ziemią w sobie
sól tej ulicy zlizywał czas niewybredny
został asfalt jak ser dziurami przekwita
ciągnął myśli wolną drogą
nie chcę tutaj umierać
wszystko się zmienia
mnie to to nie dotyczy
w sobie czuję się bezpieczny
jak anioł idę czystym w stronę lepszego dnia
wieczorem w telewizorze oglądam bajki o wilkach
co do gardeł skaczą
martwe miejsca krwawią
głodny miłości konam w fotelu
przy szklance wody
Yaro, 15 july 2014
co za świat gdy trzeba walczyć
miało być jak w bajce
na kładce wspomnienia zaciera kurz
nie warto się martwić
walka sumienia
nie wytrzymam siedząc w cieniu
odkopać to co zagrzebane
ruszam przed siebie
nic tu po tobie piszą w gazetach
walcz o każdy dzień
nie narzekaj
płynie życie małym strumieniem do oceanu
wieczny czas zatrzyma najwyższy
my jak owieczki
oddamy pokłon bo się należy
Yaro, 15 july 2014
zastygły wzrok betonowe spojrzenia
w cieniu życia skradam się z ukrycia
główną rolę gra strach
mocnym biciem serca
niosę koszyku jagody
bądź miła w sen bezpieczny
przy tobie budzą się natchnienia
rozkwitam kwieciem od świtu
znikam zmierzchem odchodzę z lękiem
Yaro, 14 july 2014
spękany jak ziemia spokój ducha
spragniony kropel miłości
echem w pustym dzbanie odpycha zgraję
mówisz o pokoju zło poza granicami
obity bruk krwawi co z nami
przepaść między nami
ostre krawędzie pordzewiałe
wygrywa silniejszy
bóg tutaj nie mieszka
pusta piekielna przestrzeń świeci gwiazdami
silne gardła głos rozpaczy kąsa wataha wilków
Yaro, 13 july 2014
wyleje się złoty deszcz prosto z nieba
błękitem spowije nasze smutne oczy
pragnienia ostudzi lądowanie ust na policzku bladym od strachu
skąpani w promieniach
zieleniom pachniemy przed siebie
złączeni pierścieniem miłości
miękkie serce napełnione żarem wzajemności
w oddechach nierównych w pieszczotliwych słowach
łapiemy w płuca zdrowy wiatr
serca żar rozpala ogień dwóch ciał
nie ma miejsca na nienawiść
na łodzi życiem ciągniemy fale za falą
maszty wygięte napięte liny pełne żagle
Yaro, 25 june 2014
jak ćma szuka nocy
oszukana płonieniem świecy
drżącym trzepotem zawija banknoty
dusz kroczy bladym świtem
miesza się z życiem tu i tam
zapomniane słowa
wyskrobuję z szuflady
płonie tęcza z nią pedały
serca biciem oddechem życia
klękam przed samym sobą
bo nie ma nikogo by uwierzyć
w błocie grzechu chylą czoła barbarzyńcy co w słońcu
giną grzechy
prawda ukryta póki co gdzieś na dnie
tępy ludzie z ciemnogrodu
pchasz życie prosto nad przepaści czeluści
złamany grosz w kieszeni śmierdzi krwią
zmarszczony jak rodzynek budzisz się ze snu
bolą golenie słowa trawią treść
ćma duchem nie morduj jej niechaj płynie od okna po kres
Yaro, 24 june 2014
czuję zieleni głębię
wtopiony jak dwa gołębie
między gałązkami pisklęta
ciepło bezpiecznie w gnieździe
otulone miłością gołębią
czy tak kochamy dbamy
czy dążymy ku przepaści emocjonalnej
zakręceni jak piórka w gnieździe
idziemy ciemną drogą z grubo wypchaną kapsą
przecież nie widać nędzy
spalony duch sumienie spopielone
na dłoniach krew nie wiadomo skąd
czuję zieleni głębię
wtopiony jak dwa gołębie
między gałązkami pisklęta
ciepło bezpiecznie w gnieździe
otulone miłością gołębią
potrzebuje przestrzeni by śnić
wzlecieć myślami wysoko
unieść ducha ku gwiazdom
niech zapłonie jasno
z gołębiami odlecieć zatoczyć koło
za gniazdować w spokojnym miejscu
Yaro, 23 june 2014
pamiętam
czas jak domek z kart
na piasku zatarte ślady stóp
kilka słów nie zrozumiałem
coś kazało odejść w przeciwną stronę
los posłał mnie cichą drogę
zabłąkany szukałem serca chciałem kochać
na trasie życia poznałem ciebie
oszalałem ze szczęścia na ramionach anioła
spocząłem w objęciach kobiety
urodziłem się kochać nigdy nie przestanę
narodziły się dzieci kilka małych szczęść
poświęcam czas by dobrze zapamiętały dni
kłaniam się bogu wiem że prowadzi dobrą stroną
przyjdzie dzień pożegnania ze światem
poda dłoń znakiem przymierza
odejdę gdzieś nie wiadomo dokąd
wrócę wzburzoną rzeką
Yaro, 22 june 2014
mogę ci dać
w dłoniach kilka niezałatwionych spraw
szansę dziś daj
nie wyciągaj brudów sprzed lat
przywiał mnie przyjaciel wiatr
stałem się przybłędą
tak mówią ci co mają mi za złe
teraz gdy jesteś blisko
wszystko wydaje się być inne
takie prawdziwe szczere jasne
przytul zapomnij biegnijmy przed
tuż po zachodzie słońca
prowadzi nas gwiazda północna
daje znak gdzie zatrzymać czas
strażnik nocy i dnia
wieczny łowca nieskończone życie płynie
zawijam wspomnienia w dzisiejszą gazetę
czytam twoje wiersz
teraz gdy jesteś blisko
wszystko wydaje się być inne
takie prawdziwe szczere jasne
Yaro, 21 june 2014
czekam
jak ziemia na deszcz
ostatnimi promieniami utula słoneczny wiatr
pocałunki pamiętam
każdy dzień
bez ciebie jakiś szary mija szybko
przy tobie krew płynie szybciej
serce basuje pulsuję cały
kwiaty w wazonie a ty nic
długa droga dzieli dwa serca
płyną bym pod prąd rzeki
by ujrzeć twoje spokojne oczy
aksamitny głos słodka rozmowa
przy tobie noc wydłuża palce
szukam obrazów kilka zdjęć
w głowie mojej myśli jednak cierpliwy
idę na przystanek by spotkać słodką
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
23 march 2026
wiesiek
23 march 2026
Jaga
22 march 2026
wiesiek
19 march 2026
wiesiek
18 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
16 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
15 march 2026
wiesiek
15 march 2026
absynt