Marek Gajowniczek, 9 stycznia 2014
Czy ktoś się przyjrzał prądom morskim?
Przyczynom wód schłodzenia?
Albo rozbłyskom magnitogorskim?
Skutkom lodów stopienia?
Płonącym szybom na pustyniach?
Rozgrzaniu w niebie plazmy?
Tworzeniu chmur i zadymienia
i aktywności gwiazdy?
Ktoś na to patrzy. Ktoś to bada,
lecz ludziom nic nie powie,
bo ten ktoś wie, że tak się składa:
Wszystkiemu winny człowiek!
Marek Gajowniczek, 9 stycznia 2014
Znowu wygnańcy. Znowu tułacze.
Ukryci za klatką murów.
Szukają w pismach drogi i znaczeń
przy śpiewie z Nabucco chóru.
Gdy wypędziła ich Europa,
tu z nami wieki spędzili.
Stąd się ukryli w wojny okopach,
nim swoje ziemie odbili.
Teraz im ciasno. Teraz im strasznie.
Zabójcze bronie dokoła.
Dawne różnice ubrali w baśnie.
Co więc ich do Polski woła?
Planują rządy. Planują ludzie
i obradują w Knesecie.
Dokąd ten naród wygnańców pójdzie,
gdy będzie wojna na świecie?
Kraków jest dobry. Kraków jest swojski.
U władzy Izraelici.
I w razie czego - można do Polski!
Nadziei chcą się uchwycić.
Lecz wiele złego ludziom zrobili,
gdy mieli Ubecję w rękach.
Dobroć Polaków w świecie okpili.
Smutna jest wspólna piosenka.
Słów zrozumienia dobrych brakuje
i wyciągniętej brak ręki.
Jeśli się nawet kraj wykupuje,
nie będzie z tego piosenki.
Tylko melodia piękna i smętna,
jak ta z Nabucco zostanie.
Wspólna historia cenna - wyklęta
i cymbał z Jankiela graniem.
Marek Gajowniczek, 9 stycznia 2014
Przyszła do mnie zmęczeniem wiosennym
zamiast zimy, która się spóźniała.
Wzrokiem jeszcze zaspanym, sennym,
popatrzyła i jakby pytała:
Czy pamiętam i jestem w stanie,
razem z nią o radości pomarzyć,
gdy nas męczy na zimę czekanie
i niepewność - co się może zdarzyć?
Najpierw coś mnie zakuło w serduszku.
Potem dreszczem rozeszło po kościach.
Pomyślałem od razu o łóżku.
Przyznam się - o łóżkowych radościach.
Dobry lek na te rysy na niebie.
Na opryski i skoki ciśnienia.
Ustawiczny niedosyt w potrzebie
i na złość, że ktoś świat nam pozmieniał.
Radość była, tak jakby - na przekór.
Wyglądała troszeczkę - po złości,
która się nawarstwiała w człowieku.
Odpłynęła po chwili czułości.
Niech ta zima nie przychodzi wcale.
Wolę już to zaspane przedwiośnie.
Zamiast balów dawnych w karnawale,
niech się u mnie ta nutka rozgości.
Marek Gajowniczek, 9 stycznia 2014
W nocy o trzeciej dwadzieścia trzy
coś zaskrobało do moich drzwi.
Patrzę przez wizjer. - Kto to taki?
A to z Nibiru Anunnaki.
Wylądowali wczoraj w Szkocji
i własnym środkiem lokomocji
pognali prosto do Warszawy
wiedząc, że badam ciemne sprawy.
Zdążyli przed mym drugim snem.
Drzwi otworzyłem. Teraz wiem,
że kto się o nich kiedyś otarł,
może na prawdę dostać kota.
Ja jednak w domu kota miałem.
Od razu im podziękowałem.
Zapytałem: Herbata? Kawa?
Nie jest tak łatwo w nocy wstawać.
Rozumieli. Podziękowali.
Niepewni, jeszcze chwilę stali
i zawinęli się na pięcie
mrucząc nieznane mi zaklęcie.
Coś niedobrego jest w tych nocach.
Może w kosmicznych dziwnych mocach
z odwiedzin komet oraz planet.
Budzi człowieka coś nieznane.
Głęboką nocą skrobie w drzwi.
Patrzę. - Trzecia dwadzieścia trzy.
Wibruje dziwnie atmosfera.
Tym razem jednak nie otwieram.
Marek Gajowniczek, 9 stycznia 2014
Tańcowały dwa Michały
jeden mały, drugi mały.
Całym krajem zamieszały
i za wielkich wciąż się miały.
Jednak miały, a nie mieli,
bo robili tu co chcieli.
Po małemu, po swojemu.
Nie po polsku! Po polskiemu!
Taka była ordynacja,
że gdzie Michał tam jest racja.
Tańcować mogli do woli.
System na to im pozwolił.
Dla innych tu miejsca nie ma.
Dla Michałów cała scena.
Dla nich wielka polityka.
Dziwna wyborcza praktyka.
Kręcili tak długie lata,
lecz przyniosła w końcu data
kres tańca tej małej kasty.
Dwutysięczny i czternasty!
Marek Gajowniczek, 8 stycznia 2014
"A ja wam radzę nimi
wcale się nie zajmować!"
Iść tylko z partyjnymi.
Z nadzieją "Wodzu prowadź!"
To my jesteśmy Władza!
A tamci jeszcze młodzi.
Proszę nam nie przeszkadzać!
My wiemy o co chodzi.
To my jesteśmy Prawo!
A tam jest tylko Polska.
Wiążemy ją ustawą.
Wybór to sprawa swojska.
Liczą się tu właściwie
od dawna partie dwie.
Że to jest nieuczciwie?
To pani tylko wie!
Taka jest Sprawiedliwość,
a władza nie dla dzieci!
Zalecałbym cierpliwość
im bojkot bym zalecił!
Jest "Za, a nawet przeciw".
Jest podwójna moralność!
Że to są nasze dzieci?
Dzieci - to dzisiaj marność!
"A ja wam radzę nimi
wcale się nie zajmować!"
Kto tak radzi uczynić?
Kto mógł się tak zachować?
"Gdy Kali ukraść krowę..."
Pomińmy to milczeniem!
"... a gdy Kalemu ukraść"
poruszyć trzeba Ziemię!
Marek Gajowniczek, 8 stycznia 2014
Odciągnijcie mnie na bocznicę.
Bardzo lubię te stare pociągi.
Nie martw się, za hamulec nie chwycę.
Będę śpiewał w pociągu songi.
Do odjazdu nikt nie zagwiżdże.
O bilety nikt nie zapyta.
Jeśli chcesz usiądź przy mnie tu bliżej.
Stare wiersze Tobie poczytam.
Nasze tory daleko prowadzą.
Za horyzont miłosnych pokładów.
Zaokiennym darujmy obrazom.
Nie szukajmy łez wodospadów,
lecz popatrzmy przez chwilę na siebie
rozbujani ostatnią podróżą.
Gdzie się skończy ta jazda? Ja nie wiem.
Aż z tunelu się światła wynurzą.
Wtedy ciebie już przy mnie nie będzie
i zabierzesz ze sobą te wiersze.
Wspomnisz, że byłaś w nich ze mną wszędzie,
a ostatnie z nich były najszczersze.
Bardzo lubię te stare pociągi,
a najbardziej nasz pociąg bajkowy,
który zmienia w taneczne Milongi
wspólną jazdę z songiem kolejowym.
Marek Gajowniczek, 8 stycznia 2014
Spotkajmy się we śnie.
Chwilę jednocześnie
łapczywie uchwyćmy myślami.
Niech styczniowe chłody
przegoni snu słodycz
i co chce, wyprawia z nami.
Nocy nie żałujmy.
Przeszkody scałujmy,
nieśmiałe i niedojrzałe,
a dotyk wspomnienia
niech w rozkosz się zmienia.
Wrażenia przywraca wspaniałe.
Spotkajmy się we śnie.
Nie wstawaj zbyt wcześnie.
Pojawię się cicho nad ranem
i będę prawdziwy,
by w sen zmienić żywy
obrazy tęsknotą utkane.
Czekanie, wiem - męka,
lecz pewnie Jutrzenka
z zazdrości Ci sen ten zabierze.
Lecz nocy następnej
posunę się głębiej
i dłużej. Obiecuję szczerze!
Łatwiej będzie potem.
Na każdą ochotę
od razu mnie szybko przywołasz.
Aż wspomnienia resztka
wypali się w grzeszkach
i już mnie zatrzymać nie zdołasz.
Marek Gajowniczek, 8 stycznia 2014
Kiedy przychodzisz do mego snu
i kończy się czekanie.
Nagle mi duszno. Braknie tchu.
Rozpinam ci ubranie.
Każdy guziczek i pętelkę
ustami swymi zrywam,
a gdy przeszkody nikną wszelkie,
to w wyobraźni pływam.
Nurkuję długo bez oddechu
i chcę osiągnąć dno
i już... już prawie sięgam grzechu.
Budzę się. To nie to.
Marek Gajowniczek, 8 stycznia 2014
Jeśli cię dopadł wieczór ponury
to mimochodem, bez planu z góry,
tępe spojrzenie odklej od ściany
i wykręć numer całkiem nieznany.
Cichutko westchnij do telefonu.
Powiedz, że sama noc spędzasz w domu,
a ktoś westchnienie może usłyszy.
Baśnie się czasem spełniają w ciszy.
Nie musisz myśli się własnych bać.
Przedziwne rzeczy mogą się stać
w wyniku tego, właśnie westchnienia.
Nadzieja wszystko potrafi zmieniać!
Może ktoś właśnie po drugiej stronie
myśli - do kogoś chyba zadzwonię.
Często pragniemy ludzkiego głosu.
Noce są długie, a to jest sposób!
Bywają w świecie pragnień transfery.
Łączą się w nici, potem w numery.
Czasem w przyjaźnie. Nieraz w zażyłość.
Może się nawet urodzić miłość.
Najpierw decyzja. Potem jest z górki.
Odkrywasz nowe funkcje komórki.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
12 kwietnia 2026
Arsis
12 kwietnia 2026
ais
12 kwietnia 2026
Jaga
12 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 kwietnia 2026
wiesiek
11 kwietnia 2026
dobrosław77
11 kwietnia 2026
Weronika
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele