Marek Gajowniczek, 15 stycznia 2014
Wciąż dręczyła potrzeba ciszy,
a już śnieżek pierzynę kładł białą.
Otuliłem się w swojej niszy,
a za oknem padało, padało.
Rzewny nastój o wiele jest milszy.
Brzydkich słów już za wiele padało.
Dosyć miałem pozornej odwilży
i nie muszę iść zawsze na całość.
Ten, na górze i myśli usłyszy.
Niepotrzebnie aż tylu krzyczało.
Z utęsknieniem czekałem ciszy,
a za oknem padało, padało.
Marek Gajowniczek, 15 stycznia 2014
Koniec pieśni jest już blisko.
Facebook to dziś wysypisko
informacji po segregacji.
Po odsiewie, przemieleniu,
dezynfekcji, oczyszczeniu,
odkażeniu i rekultywacji.
Dla ogółu nic już nie ma.
Na lokalnych, małych scenach
jeszcze kwitną ulotne dmuchawce,
lecz codziennych złości sieczka
oraz beton stary w beczkach
oddalają pomysły o trawce.
Słońce zasłaniają mury
defetyzmu, popkultury.
Wiatr zapachy nieładne roznosi,
a partii wielkie litery
znaczą program i serwery.
Resztki prawdy stąd mają wykosić.
Tylko nisze, rezerwaty
chronią snów ostatnie kwiaty
kolorowej wolności słowa.
Jeśli widzisz, co się dzieje.
Jeśli jeszcze masz nadzieję -
dołącz do nas i w grupie się schowaj.
Marek Gajowniczek, 14 stycznia 2014
Jak odnaleźć na pustyni bezpieczną oazę,
kiedy w koło beduini i esteci razem -
strzegą szlaków, trują studnie, wiedzą o ucieczce?
Kto ocali nas biedaków? Kto dopomóc zechce?
Horyzont ruiną straszy. Widoczne zniszczenia.
Suche drzewa dla Judaszy. Wypalona ziemia.
Gwiazdy w górze pociemniały. Leje chmur na niebie.
Skrawek światła widać mały. Gdzie się udać? Nie wiem.
Do Egiptu iść nie można, bo w Egipcie wojna.
Krok wstrzymuje myśl ostrożna. Banda czeka zbrojna.
Panie Boże! Iść tak trudno. Ostre ranią skały.
Nadzieja może być złudną. Pomóż ocalałym.
Modlitwa nas tylko strzeże. Szeptane różańce.
Trwanie i wiary puklerze. Licznych ofiar szańce.
Może dobro ocalimy, gdy zapomną inni.
Oazy światła szukamy błądząc po pustyni.
Marek Gajowniczek, 14 stycznia 2014
Niedaleko ludzkiego sumienia,
gdzie się myśli zbierają najszczersze,
siadła sobie nutka rozżalenia.
Odtrącona, a chciała być wierszem.
Bardzo chciała, lecz z tym się liczyła,
że ją źle potraktuje krytyka.
Nie pragnęła być nigdy niemiła.
Siadła w kącie i ludzi unika.
Bardzo chciała pokazać się komuś,
przekonana, że umie zaśpiewać,
lecz daleko jej było do dzwonu,
do rozgłosu, więc jak tu się nie bać?
Widzi inne - nie zawsze ładniejsze,
ale wciąż pozostaje w ukryciu.
Przekonana, że może być wierszem,
w samotności rozmyśla o życiu.
Tamten chłopak pojawił się znikąd.
Spojrzał w oczy i dostrzegł pragnienie.
Szepnął: - Możesz być moją muzyką,
ale ją wciąż więziło sumienie.
Gdy omijał kolejne przeszkody
i łagodnie do duszy jej wnikał
zobaczyła do nieba schody.
Trudno było nie zgubić bucika.
Dzisiaj już jest dla niego piosenką.
Pięknym wierszem szeptanym do ucha.
Dobrze radzę nieśmiałym panienkom.
Też spróbować. Ktoś chętnie posłucha.
Marek Gajowniczek, 13 stycznia 2014
Poszła grypa do lekarza.
Lekarz rzekł: Musisz uważać
i herbatki pić z cytryną.
Katary wtedy przeminą.
Ubieraj się na cebulę,
albo nie wychodź w ogóle,
kiedy zimne wiatry wieją.
Kaloryfery nie grzeją,
bo jest teraz ciepło w zimie.
Wytrzymaj, a samo minie.
Wróciła niedoleczona.
Siedzi w domu przeziębiona
w ciepłych kapciach i szlafroku,
a prognozy ma na oku
serwowane w internecie.
Znacznie gorzej jest na świecie.
Niektórym się pogorszyło.
U nas z grypą, ale miło
i tylko antygrypina
o trzeźwości przypomina,
bo mogą być tarapaty.
Ludzi znów rozgrzeją waty.
Nie zbiorą, lecz dołożą!
Wszystko minie! Z Wolą Bożą.
Marek Gajowniczek, 13 stycznia 2014
Za klauzurą milczenia
nieodkryta jest ziemia,
gdzie ścierają się liczne intencje.
Wygłodniałe istnienia
licytują sumienia,
grając stale w inteligencję.
Tam przebicia są duże.
Która wytrwa najdłużej,
przy najmniejszej, możliwej szansie.
Za klauzurą milczenia
usychają cierpienia
oczekiwań upadłych w dystansie.
Czasem wyjście się zdarzy.
Ukazanie swej twarzy
światu ludzi żyjących za murem,
ale powrót jest nagły.
Współplemieńcy jak diabły
wymuszają powroty w klauzurę.
Tam splątane snów nici.
Trudno końce uchwycić.
Z nich ułożyć konkretne marzenie.
Perspektywy firanka
więzi w myśli krużgankach
życie, które wybrało milczenie.
Marek Gajowniczek, 11 stycznia 2014
Droga do piekła jest prosta.
Brak perspektywy i rozpacz
i zwykła możliwość kasy,
gdy szczaw tylko został i nasyp.
Gdy wszędzie jest tylko pod górę
łatwiej swą zmienić naturę.
Ta była piękna i droga.
Nie stała nigdy po rogach.
Nie znała jej też ulica.
Jej widok wszystkich zachwycał,
bo nawet i Zeta Jones
stanęła by przy niej w pąs.
Tak obie były podobne.
Życie rozmienia na drobne
młodość, urodę, powaby.
Kto dobrze nie zna Warszawy
wciąż chodzi ścieżyną własną,
lecz tu jest miasto i miasto,
a ona była miastowa.
Nie mogła się nigdzie schować.
To były niełatwe próby.
Parkiety, noce i kluby
zbyt długie na blatach ścieżki,
gdy grzechy zamieniała w grzeszki.
Życie jest trudną podróżą.
Tym razem było za dużo
i zaplątała się w szale.
Nie można tętna odnaleźć!
Żaden ratownik medyczny
nie widział piersi tak ślicznych.
Opowiadali o cudach.
Powrót się jednak nie udał.
Są pieśni o Czarnych Mańkach,
Putanach, Jadźkach i Hankach,
artystkach, pięknych kobietach.
Ten wiersz jest dla ciebie Zeta!
Marek Gajowniczek, 11 stycznia 2014
Znają Tatry i zna Ślęża
wielkie marsze, szczęk oręża.
Znają rzeki Międzymorza
wojsk sztandary, wojny pożar.
Zawsze nowy las wyrastał.
Rosły domy. Rosły miasta.
Matki w nich rodziły dzieci.
Pamiętano, choć czas leci.
Przeszły wieki, tysiąclecia.
Niejeden zamysł odleciał
politycznych, mętnych wizji.
Obcych, pełnych hipokryzji.
Ludzi tutaj łączy wiara.
Próżno najeźdźca się starał
zasiewać nowe zwyczaje.
Kraj był wciąż chrześcijańskim krajem.
Wiatry nowe znowu wieją,
ale ludzie rozumieją,
że kiedyś także przeminą.
Nad górami i równiną
ptaki znów wzlecą znajome,
a nad gniazda poruszone
dawna pieśń będzie płynęła -
Jeszcze Polska nie zginęła!
Poniosą ją z chat pacierze.
A w co wierzysz? - W Polskę wierzę!
Nie zagłuszy dyrektywa
pieśni, która nas porywa.
Nie zdusi jej mediów czapa.
Nie wymusi zmian satrapa.
Żaden gender nie odmieni
i tych ludzi i tej ziemi.
Marek Gajowniczek, 11 stycznia 2014
Na stoku, na skoczni
najbardziej widoczni
ku stanom krytycznym zjeżdżają.
Kpią z wszelkich wyroczni
i obchodów rocznic,
a łasce fortuny ufają.
Gdzie życie jak z kina
oceny przygina
do granic ślepego losu,
tam adrenalina
królować zaczyna
i wzlotu zawrócić nie sposób.
Śmiech pusty jest tylko.
Przeszłość krótką chwilką,
iskierką wspomnienia się staje,
a potem już w innym
snów stanie stabilnym
bez poczucia czasu zostajesz.
To oni - najśmielsi,
pośród pierwszych - pierwsi
zachętą, przykładem na świecą.
Jak przeżyć w kryzysie,
kiedy życie śni się,
a lata za latami lecą.
Gdzie mozolna droga,
gdzie pustka uboga
tam takich pomysłów nie ma.
A tam gdzie jest wszystko
nad wyraz jest ślisko.
Demony kochają ekstrema.
Marek Gajowniczek, 11 stycznia 2014
Mrozy na świecie i leje chłodu
pokryły wszystko lodowym szkłem.
U nas do zmartwień nie brak powodów.
Noce są czarne, lecz dzień jest dniem.
Krótki, bo krótki. Jak wiadomości:
Gdzie wczoraj rano zadzwonił Tusk?
Obama pewnie przemarzł do kości.
U nas jesiennie. Wilgoci plusk.
Kierowcy piją. Kierowcy ćpają,
lecz kogo dzisiaj stać na paliwo?
Pewnie ich przez to też nie wsadzają.
Sądy, jak inni - mają cierpliwość.
Przy Miłosierdziu zebrał się Kneset
na wyjazdowej, specjalnej sesji,
bo w polityce grozi nam reset.
Ludzie przestają ulegać presji.
Choć naukowcy spod znaku kielni
ludziom skutecznie oczy murują.
Na wojnę z gender poszli kościelni
i protestują i dyskutują.
Rozmowy z diabłem, jak kiedyś z katem
mogą prowadzić po krzywych dróżkach.
Rząd znowu ludziom podniósł opłatę.
Tron jest stabilny. Brak mu podnóżka.
Po naszych zgiętych usłużnie plecach
będzie się władza pięła do Unii.
Lud zobojętniał. Za hecą heca.
W świecie jest gorzej, więc my potulni.
Mrozy gdzieś wielkie i leje chłodu
pokryły wszystko lodowym szkłem.
I nam do zmartwień nie brak powodów.
Władza jest władzą. Reszta jest tłem.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
12 kwietnia 2026
Arsis
12 kwietnia 2026
ais
12 kwietnia 2026
Jaga
12 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 kwietnia 2026
wiesiek
11 kwietnia 2026
dobrosław77
11 kwietnia 2026
Weronika
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele