Nikt nie powiedział nic od poniedziałku.
We wtorek też była cisza.
Nie patrzył na nią.
Ale jakby za nią coś stało.
Zegar tykał jak zwykle.
Kawa – zawsze ta sama.
Łyżka – jak zawsze – spadła.
On nic nie powiedział.
Ona też nie powiedziała.
Ale cisza
milczeć nie umiała.
Smutna taka cisza, bywa bardzo wymowna, nigdy nie zrozumiem facetów, którzy oczekują, że kobieta ma koniecznie coś mówić/pisać, wiem, że dziś często to kobiety same zagadują, ale są i takie, które są pod tym względem konserwatywne, a czasem i tak bywa, że w zasadzie nie bardzo wiemy czy jest sens się ozywać, różnie to bywa. Tutaj w wierszu mam wrażenie, że to o związku, który powoli umiera, w każdym razie już chyba tej parze nie chce cię o niego walczyć, tak czytam, jeśli błędnie, to przepraszam.
zgłoś
Coś w tym jest. Ta przestrzeń zastygła między kadrami. Pytanie już nie czy tylko kiedy się rozpadnie
zgłoś