20 june 2012
20 june 2012, wednesday ( kloszard )
minęła trzecia
zaraz
czwarta
piąta
szósta
każda opuści dom
zostawi bezpieczeństwo między wskazówkami zegara
nie czekając na sygnał kukułki wybierze bezdomność
uleci z wiatrem
sen wymknął się spod kontroli
dobrowolnie poszedł w jawę
bose stopy odrzuciły ciepło kapci
bezdomne odbyły swój codzienny marsz ku kawie
dłonie postanowiły nie skrywać się dziś
w głębokich kieszeniach szlafroka
bezdomne otwarły drzwi balkonowe
pomogły stojącym u progu
niecierpliwym już skłębionym wariatkom
myśli uciekły z pofałdowanych szarych zwojów
rozpięte między drzewami
zawisły ciężkie niczym druty telefoniczne
siódma spakowana cichaczem
nie wiedzieć jak i kiedy ona też udała się w bezdomność
słowa zostawiają słowniki
oczy gubią błękit
usta pełnię czerwieni
ósma i ta już do odlotu gotowa
godziny opuszczają zegary
dzień opuszcza swe schronienie
wstaje
przeciąga się
rusza
i już jest bezdomny
kloszard
bez możliwości wyboru
7 march 2026
jeśli tylko
7 march 2026
wiesiek
6 march 2026
wiesiek
5 march 2026
jeśli tylko
5 march 2026
jeśli tylko
5 march 2026
wiesiek
4 march 2026
wiesiek
3 march 2026
wiesiek
2 march 2026
wiesiek
1 march 2026
Jaga