pierwsze śniadanie w roku węża

patrzę na ziemię z lotu ptaka kolorowe dywany o rożnych kształtach
przykuwają uwagę siłą ciężkości wprost proporcjonalną do zachwytu
głupota i pożądanie zniknęły chmury łaskoczą drażnią zaraz kichnę
na szczęście straszne ciśnienie chwytam palcami nos nie wiem dlaczego
ten gest hamuje falę wzruszeń chcesz na to patrzeć nie znoszę płakać
przy obcych chociaż jesteś dziwnie nieobecny a nie powinieneś bo przez
pół godziny nic nie widziałam wybacz zasnęłam lubię to w czasie lotu
 
milczysz bo usta masz pełne campari
posiniaczona spojrzeniem wyrzucam kawał
mojej nagiej duszy na kolano nakryte serwetą
liczę marzenia na raz i na dwa mam nadzieję
że nie przytyjesz rzeczywistość jest wszystkożerna

Magdala
6 february 2013 at 07:43

ot. śniadanie. :) podoba się, Jo, taka konsumpcja ;) dwie uwagi: jeśli "na dwa" to i "na raz", i kolano zrobiło literówkę. idę kończyć kawę. :)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:25

... dzięki Magdo...:)...zapraszam do konsumpcji...:)

report

.
6 february 2013 at 09:51

świetnie zakończone i czasem bolesna ponad

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:27

...świetne?...nie wiem Marcel... jedynie ból bywa prawdziwym lekarstwem...pozdrawiam...:)

report

.
6 february 2013 at 20:31

chodziło mi o zakończenie wiersza a dokładnie o ta frazę "rzeczywistość jest wszystkożerna" - ma odnośnik do tak wielu rzeczy szczegółów detali odkształceń ze jest świetna

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:37

...wiem, Marsel o Tobie chodziło, droczyłam się tylko z Tobą...:)

report

.
6 february 2013 at 20:41

uroczo się droczysz :)- milo ze lubisz Saint-Exupéry - twierdza to pewien poziom świadomości trudny do ogarniecie co niektórym :))

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:45

...a Ty cierpliwie wyjaśniasz...:)...od jakiegoś już czasu buduję twierdzę razem z Exuperym, a w wolnych chwilach gram w klasy z Cortazarem...:)

report

.
6 february 2013 at 20:49

Ciekawe towarzystwo nawet bardzo - "Twierdze" czytałem kilkakrotne - nie wyszyłem z podziwu do czasu obecnego:) a co robisz pomiędzy ? jeśli mogę spytać

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 21:16

...bardzo ciekawe, uwielbiam je...:)...pomiędzy?...kocham świat, do nie chcę nikogo okradać lecz obdarowywać...a kochać, to poznawać...więc poznaję...:)

report

.
6 february 2013 at 21:30

Ciekawa filozofia - kochać to poznawać - coś w tym jest choć myślę ze bliżej prawdy jeśli nie samą prawda - kochać to dawać :)) miłej nocy i dziękuję za przyjemna za rozmowę :))

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 21:34

...i Tobie Marcelu, życzę miłej nocy...dziękuję i ja...:)...a teraz wracam do swojego merlo, bo w głowie kręci...:)

report

sisey
6 february 2013 at 10:10

wciąż mam dostaję wysypki na hasło barwność. nos dwa razy Ci się zdarza. Ze świata bardziej fizycznego pamiętam koleżankę, która będąc gościem na otwarciu pewnej wystawy, zatkała nos ratując się przed kichnięciem, bo to bardzo skromna dziewczyna była. Pech chciał, że ciśnienie się rozładowało zupełnie z drugiej strony, jeśli wiesz co mam na myśli. Wtedy się dowiedziałem jak brzmi śmiertelna pięciosekundowa cisza. "usta pełne campari" "dusza wyrzucona na serwetkę" - czy ja dobrze czytam? to jakieś problemy z bulimią? Próbowałem dostać się do "zamku", jednak patos i pompa skutecznie mnie powstrzymują. Ukłony.

report

Magdala
6 february 2013 at 11:49

Siseyu, tekst sprowokował takie wspomnienie, czyż nie jest wartością samą w sobie taka interakcja?? :) a o kichaniu Veroni - cholernie obrazowo i sugestywnie! :))))) mnie to wzięło! :)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:30

Dzięki, Sis, za wskazanie przyczyny mojej alergii. Testów już nie potrzebuję robić, wymieniam „barwne” na „kolorowe” i przestaję kichać. Podwójny nos już zbędny. No cóż drażnienie go często powoduje różne reakcje, nawet u skromnych dziewczyn(ach, te synapsy). Nie wiem jak czytasz, choć muszę przyznać, że podoba mi się Twój tembr głosu. Bywam głodna ale „wilczego głodu” u mnie nie stwierdzono podobnie jak i syndromu borderline (figurę mam niezłą, nawet koleżanki zazdroszczą). Wiesz mam dwie uczennice, u których właśnie ten syndrom spowodował bulimię na przemian z anoreksją. Teraz i rodzice i lekarze no i ja mamy problemy. To nie zamek a Twierdza, myślałam, że Saint-Exupéry dostarczył mi odpowiednich materiałów budowlanych do jej wzniesienia . Na ukłon zwykle odpowiem ukłonem.

report

sisey
6 february 2013 at 20:48

lepiej. ponegocjujemy nagie dusze? ;> najchętniej wy... cały ten "zwis" z jednym istotnym wyjątkiem: "rzeczywistość jest wszystkożerna" - to jest na solidny wiersz

report

issa
6 february 2013 at 21:19

Za siseyem. Przy mnie ta poezja przypomina trochę bankiet; niby roi się od szczegółów, a ostatecznie przy dłuższej lekturze - większość mogłaby równie dobrze być, jak i nie być; konkrety pachną drobiazgowością z nieco egzaltowaną stylizacją, szuka się w campari pozornych głębi nieokreśloności; motywy wdzięczą się, tyle że niekoniecznie wiadomo po co. "rzeczywistość jest wszystkożerna" - faktycznie wydaje się najżywszą częścią tekstu. Dla mnie wiersz, który pomieści więcej sensów niż czereda pałętająca się ozdobnie na bankiecie, byłby może tu: patrzę na ziemię [...] / wprost proporcjonalną do zachwytu [...] rzeczywistość jest wszystkożerna. (pozdrawiam)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 21:20

...pewnie, ze możemy...ale innym razem, Sis...dziś moją głowa merlotem zajęta...a mój dziennik, to zwisy i myśli nieuczesane...może kiedyś zamienią się w wiersze...może...:)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 21:24

...miło i Ciebie gościć Isso...:)...może kiedyś przemienię bankiet w ucztę dla ducha...pozdrawiam (bez nawiasu)...ach, lubię czytać Twoje wiersze...:)

report

issa
6 february 2013 at 21:28

:) Dałam nawias, żeby "pozdrawiam" nie stało się puentą cytatów. Chociaż, kto wie, może i z nim, takim zinterioryzowanym, byłoby okej ;d

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 21:29

...:)))...

report

Jerzy Woliński
6 february 2013 at 16:20

i śniadanie w locie , cieszy po powrocie:)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:32

...nie w Locie Jerzy, a w Swiss...oj cieszy...:)

report

Wieśniak M
6 february 2013 at 19:04

pamiątki z przelotu nad atlantykiem:)))

report

Veronica chamaedrys L
26 march 2013 at 00:11

...tak, Wieś...pamiątki...:)

report

Jaga
6 february 2013 at 20:29

wspomnienia podNIEBieniA ;)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:35

...niebo smakowane podniebieniem...mniam mniam , Jaguś... mniam...:)

report

Jaga
6 february 2013 at 20:39

te chmurki, niczym śmietanka/ obłoczki, jak mgiełka poranka :))

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:40

...a i wisienka na torcie urodzinowym była...w niej kwintesencja smaku...:)

report

Jaga
7 february 2013 at 21:16

:)wisienki smak, ech, tak :)

report

doremi
6 february 2013 at 20:40

mile wspomnienia :)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:42

...wiesz Fasolko, ostatnio śnię rzeczywiste obrazy...:)

report

doremi
6 february 2013 at 20:45

wnioskuję Veroniczko, że b. sympatycznie :)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 20:47

...pięknie, bardzo, Doremi...:)

report

doremi
6 february 2013 at 20:49

lubię widzieć radość Veroniczko :)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 21:20

...a ja czuć, Fasolko...:)

report

An - Anna Awsiukiewicz
6 february 2013 at 20:54

Odlotowe masz myśli - jakby nie patrzeć.

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 21:21

...dzięki, An...:)

report

doremi
6 february 2013 at 21:30

czuć też :)

report

Veronica chamaedrys L
6 february 2013 at 21:35

...:)))

report

Teresa Tomys
9 february 2013 at 08:07

"...nie wiem dlaczego ten gest hamuje falę wzruszeń..." - b. ładnie.

report

Veronica chamaedrys L
10 february 2013 at 23:06

...dziękuję, Tereso...:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register