9 april 2013

love, love and rock and roll


Hej kochanie, właśnie znikam
Dostałem wezwanie, więc o nic nie pytaj.
Razem z Jackiem, Danielem ich przyjaciółką Olą
zmieszani wpadli po mnie nocną porą.
Sporo pomysłów na wieczór, więc w auto wsiadam
nie zapinam pasów, bo chciałbym większy smak chwili nadać.
Najpierw do Jacka, lubi się ostudzić
marudzi, że musi kostki lodu włożyć do buzi
Daniel wszystko robi razem z Jackiem
Ola w sumie chętnie zawsze wspiera akcje.
Wchodzę do nich tylko na kilka sekund,
ale wiem, ze spędzę tam cały wieczór
kilka godzin później jeszcze sparing z Danielem
wątroba boli, czas spadać i uważnie patrzeć pod siebie.
 
Niestety musieli w domu zostać
Daniel lubi czasami nocą podgolić wąsa,
światła żółte cykają jak bomba,
pięknie odbijają się gwiazdy w oknach.
 
Zjeżdżam na lewy pas, coś trzymało mi dłoń
diabeł czeka, by pocałować mnie w skroń,
gdzie jesteś aniele, chodź mnie broń.
Nie ma Ciebie, wciskam gaz i krzyczę „ płoń „.
 
Płomienie lecą z aluminiowej Feli,
gdy tarłem nią o krawężnik mijając linie bieli,
czuję się jak typ spod ciemnej celi,
chciałbym tu zebrać wszystkich kozaków, by wszyscy słyszeli:
„jesteś facetem i masz jaja,
wiesz jak to jest dwie stówy przez miasto zapierdalać,
gdy światło latarni się rozmywa i wygląda jak fala,
choć łeb nawala, a po policzku łza spada.„
 
I krzyczę:
„Jesteś facetem i masz jaja,
lecz klękasz przed swoją kobietą i płaczesz na kolanach,
i przez kilka miesięcy codziennie to powtarzasz,
a gdy ona Cię skrzywdzi mówi, że przesadzasz. „
 
Dwieście mój licznik zgubił już dawno
Światło się jednoczy, panorama burzy miasto
nie ważne co jest kłamstwem, a prawdą
jestem artystą i maluję zakręty czarną pastą.
 
Na pierwszym napiszę, że Cię kocham
na drugim prawie rozjebałem fryzjerski lokal
Głowa na pewno zaliczyłaby nokaut,
a złamanie kręgosłupa odcisnęłoby się na nogach.
 
Jestem tego świadom i wierz lub nie
ta świadomość czyni bogiem mnie
nie zginę, nie potknę, nie przewrócę się
i na drugim zakręcie wymaluje oczy Twe.
 
I przepraszać nie będę
gdy trzeci będzie najgorszym zakrętem
tylko nieliczni wiedzą co się stanie, gdy w taki setką wejdę
90 stopni i z wózka nigdy nie zejdę.
Za złe słowo trzepnę Cię w pecyn,
bo wiem na co zasłużyłem i chcę to przeżyć
i to właśnie mnie teraz śmieszy,
nie peszy mnie dreszcz, który może mnie przeszyć,
bo to przeczy temu w co chciałbym wierzyć,
oczekując na cud, nie chcę tylko słowa szerzyć,
chcę wszystko wzrokiem mierzyć,
chcę być gońcem obok wierzy
i wiem, że kiedyś w to uwierzysz,
a teraz napędzam torpedę, pisk się szerzy
na końcu tej drogi ukojenie nerwów leży
pomruk silnika naprawdę potrafi leczyć
dopamina się wzmacnia i pieści plecy
pytając mnie, czy nie mam ochoty jeszcze przyśpieszyć.
 
Omijam kamienie, używam rozumu
nie hałasuję biegami, nie robię szumu
jestem dyskretny, nie podburzam tłumów
i jestem jebnięty, książę Zulus!
 
Kobiety pokiwają głową, cmokną pod nosem
Facet przybije sztamę i powie, że też ma takie noce,
więc czemu butem depczesz uczucie od serca,
kiedy ja prowadzę Cię na rękach po szkle, mając stopy bose.
 
Auto czuje, cierpi razem ze mną spalając oktanów setki,
cierpienie nasze jest wspólne i gniew wielki,
dzieciaku zapnij szelki,
kierowca ma w głowie mętlik,
dojeżdżam już do pętli,
I stało się to.. co jako jedyne budziło moje lęki..
 
Otworzyłem oczy, nie wierzyłem..
pik..
pik..
pik..
jakąś dziurą tracę dopaminę,
jak wenflon wjebany w żyłę,
...
Skończył się gaz, benzyna..
Kurwa, przegapiłem. 
 
 
Pot jakiś dziwny obleciał mi skroń
diabeł czeka, by podarować mi broń.
 
Obudziłem się w środku nocy, cały mokry
myśląc o Tobie ciągle, jakbym dopiero Cię odkrył
i może jestem podły, wątły, psotny,
wrażliwie wielokrotny
też jestem wyspą, która marzy, byś chciała ją odkryć.
 
Spojrzałem w okno, podnieciło mnie wspomnienie o tym śnie
wyjąłem z szuflady lufkę, ale jednak powiedziałem nie.
Przemyłem twarz zimną wodą, co zrobić: wiem.
wrócę do łóżka, wyśnię  Ciebie i pójdziemy coś zjeść
choć nie..
mam ochotę całą noc pieprzyć się,
patrząc w oczy Twe,
przydusić Cie,
przeprosić Cie,
Kocham Cie.



other poems: Soy, Szczęśliwy wisielec, Od gówna ucieknij lub zdechnij, Suka i jej Drań (wulgaryzmy), Cenniejsza niż tlen, Srebrne igrzyska, El chefe, To nie alkohol, to nie kobieta, Wesoły i naiwny, Chcesz się zakochać?, Kotek w pończoszce, Trzydzieści jeden, byk, "Plan na seks", x razy wejść do tej samej rzeki, Sokrates z Piotrkowskiej, "Miłość nosić będzie Twoje imię", Z pyłu w marzenia, Niewinny, kiedy patrzysz, Zrozumiałem smutek?, "Miłość samca alfa" (18+), Słoneczka huśtawka, Pierwszy psycholog, Mariusz He, Lubię Twój sutek, Żentelmen, Wydech kwazaru, Słoiczek w jelicie, Wspomnienia czarnej, Psychodysleptyczny lizak, Introjekcja uśmiechu, Śnieżynka, Ciemny las ognistych uczuć, Życie jest he, Dziurawy klapek, Mój cudzych słów, Łobuzek, Reinterpretacja poznawcza, Pokora nieśmiertelności, Tarcza, moja najsilniejsza osobowość", Pralka bez śrubek, Gambit, A na deser, Słodkie i kwaśne, Tak, o, Jestem, a nie myślę, Sztuka serca, 28.06.2020, Czerwona koronka, Tekst w butelce, Wilgotne malinowe, Świetlik, Poranek na łyżeczkę, Śliwka, Piąty element, Różowa sukienka, Na działce, Bursztyn, Twarz demona (18+), Wszędzie dobrze, ale w Ciebie najlepiej (18+), Pojemnik i dusza - ja., Nie będę kimś innym niż jestem, love, love and rock and roll, I rzekł instynkt do mnie (18+), Apatheia, Sofrozyne rominacji, Synergia: określenie wiary, Cierpliwy wobec siebie, Zrozumiałem Smutek, Mit o mnie i może o Tobie, Wyrafinowanie miłości, Rzeź siewców zamętu, Zabójca habituacji, Epic of Gilgamesh, Efemeryczność cudu, Bomba w labiryncie z zapałek, Savant procrastinatio, Dziś nam arbitralny, Zmęczenie ideałów, Krótka piłka, Kielich omena zielony, Introjekcja uśmiechu, Mem przeciwnika upadku,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register