13 november 2015

poetry

Nevly
Nevly

twoje inicjały wygrawreowałem sobie na języku

teraz kiedyś i w międzyczasie
ukradkiem jutra
kradnę swój kawałek tapczanu
taki zmartwychwstały
uspakajam w sobie rzekę

pytam w czereśniowy sad
ile kosztuje pustka
nie wie
czy padła wygrana czy nie
owoce odgrażają się pestkami
dalej na horyzoncie tylko miraż
w zieleni ukryty
bo każdy ma swojego pana boga

mój wypiął się na wiosnę
teraz zimą szykuje drzewko wśród obietnic
znamionami kwarantanny kochania
prezerwatywę nadal noszę w kieszeni

alt art
13 november 2015 at 14:49

złodziejem zdumiewająco lepszych czasów; prorocze owoców migotanie; spakowany w kieszeni..

report

supełek.z.mgnień
13 november 2015 at 15:27

''uspakajam w sobie rzekę'' - to mi się bardzo czyta (i wyobraża).

report

ALEKSANDRA
13 november 2015 at 18:47

jest nadzieja ...

report

Yaro
13 november 2015 at 22:09

pozdrawiam firlo..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register