Yaro, 28 october 2014
poprzeczka podniesiona
zapisane wszystko
można wiele co możliwe
mgły motyle co chwile
rzygam tym niesmaczne
mam dość idę stąd przed siebie
w ręku z dzidą
wskaż mi cel
pokaz dzień długą drogę
którą pójdę
noc na sen zarzuci procha
alkohol co w nogach
głęboko grzązł
w termosie temperatura i wstrząs
mam dość
nie pocieszy mnie modlitw słowa
ani twój dobry gest
słońce niebo ściska
ręce wolne od pióra atramentu szkoda
wskaż mi cel
pokaz dzień długą drogę
którą pójdę
noc na sen zarzuci procha
alkohol co w nogach
głęboko grzązł
w termosie temperatura i wstrząs
bzdety jak niewysmażone kotlety
mam gdzieś sławę szczyty niezdobyte
odkrywam na nowo lądy
mierzę miarą siebie w innych wierzę
wskaż mi cel
pokaz dzień długą drogę
którą pójdę
noc na sen zarzuci procha
alkohol co w nogach
głęboko grzązł
w termosie temperatura i wstrząs
Yaro, 28 october 2014
dzień zwinięty w rulon pogięty wrzucony w kąt
kolejna kartka z kalendarza zdarta jak podeszwa
płyną latka
czas nieubłagany nakłada na twarzy zmarszczki
idę przed się
oczy nakarmione jak pisklęta młode w gnieździe
w świecie zmian dopatruję się niesprawiedliwości
żyję dobrze pomogę bratu siostrze
przekwitło wszystko zimno na ustach
chowam głowę w kapturze wspomnień
kiedyś podeprę się laską leszczynową
sam wystrugam z pnia trumnę
ułożę kości obolałe krzywe jak róg księżyca
zapalcie świeczkę niech płonie przez dzień
wieczny sen przeniesie zapomnienie uleczy rany
Yaro, 27 october 2014
rozmawiaj!
nie mam z kim
człowiek który mieszka nade mą
stracił wartość w moich oczach
zwątpiłem w jego słowa
pokazał twarz jak niegodziwie żyć
czerpał radość z cudzych łez
w nieszczęściu opuścił gniazdo
skalał je jak ptak
Yaro, 27 october 2014
serce skradłaś
tak jak się kradnie
w dłoniach miłość rozkwitła jak kwiat
szczęście połączyło dwie planety
jak dobrze co za stan
chwile nie gasną
myśli w jednym zdaniu zapisane
wioska położyła się spać
Kasiu kochanie uśnijmy na sianie
Yaro, 26 october 2014
siadał przy ognisku na starym pieńku dębowym
grał wiatr on przykładał do ust grał na harmonijce
myśli gnał do nieba śpiewał że dożyje
dni pełnych słonecznych słoneczników w ogrodzie u babci
nocy nabrzmiałych od piękna ciemnych krajobrazów
pełnego gwiazd jasnych jak pieśni grajka na rogu ulicy
pod ciężarem księżyca horyzont zaciska pięści
słuchałem opowieści śpiewałem o życiu
płynąłem z piosenką całą noc ciemną
rozmowy rozjaśnił świtaniem dzień wielki
przeprawić się trzeba przez mostek na rzeką wąskim
aniołowie słysząc opowieści zeszli na ziemię
usiadły między nami piją wino przy zabawie
jak dobrze jakże łaskawie
zrobiłem jeszcze po zbożowej kawie z mlekiem
uciekał czas pomiędzy palcami
usnąłem szybko z myślą w głowie jutro wszystko przywołam
chwalmy boga i wszystko co żyje on z nami
słuchał podpowiadał by ścieżki były niekręte
a szerokie jak oczy na pustyni
stary człowiek stary duchem młody wesoły
łagodny głos mnie uspokoił
Yaro, 25 october 2014
ten tam ten
dzień zmęczył mnie
nie wiem co to znaczy
kto wytłumaczy
dobry bóg patrzy
nagradza lub każe
wierzę że wybaczy
na sen ciepły kubek herbaty
brak sił nie usprawiedliwia dnia
noc skrada się czarny kot u sąsiada
Yaro, 25 october 2014
w przestrzeni w bezmiarze
okryta płaszczem z miliarda gwiazd
w sukni koronkowej stopy na zielonym
wilgotne płuca amazońskiej dżungli
w w oczach oceany łzy na policzkach
słońce zgaśnie
czas podąży dalej korytarzem
marynarze na morzu sami
zorza iskrzy przesuwa cień
czarna dziura pochłania materię
boję się gdy ciemno patrzy w oczy
bezpiecznie wiedzieć mniej niż należy
kończy się dzień rozdarte serca na pół
wołam pokaż pazur
zniszczona ludzkim życiem
w przestrzeni w bezmiarze
Yaro, 24 october 2014
mały pająk tka sieci
w rogu przy oknie jest mu wygodnie
zaznał głodu nikotynowego
bo to mój pokój lubię jarać
pająk ciągnie jak smoczek przy wiadrze
jaranie jest zdrowe
tylko z buzi nieładnie
pachnie
szczególnie z rana myję zęby
by pocałować na przywitanie pannę
sieć pajęczyną w mojej popielnicy
pająk pali
palą pająki przyjaciele
Yaro, 24 october 2014
mali wolni
jak mustangi w Arizonie
latem jak ryby
całymi dniami w wodzie
po lasach obozy
noce w szałasach
jesienią tropiciele łosi
wielcy łowcy
zamknięci w swoim małym świeci
koledzy z piaskownicy są najzdrowsi
przyjaźń połączyła nierozerwalne
niepodzielne serca rozbiegani po świecie
ciągle w pogoni szukacze szczęścia i spokojnej nocy
mali wojownicy z małej wioski nad Rejką
z łąk wielkich i duchów z lasu
życie to bieg za piłką przez boisko
każdy gol każda przegrana ma sens
jak imię i nazwisko
Yaro, 24 october 2014
w dłoniach ściskam krótko
jak lejce trzymam nerwy
kiedy podróż życiem mi się przyśni
spokojna pełna obrazów pozytywnych myśli
przy tym wozie pędzą konie prawie galopem
omijam życie całkiem bokiem o pół kroku
drzewa jak natchnione prężą korony
liście spadają w głębię lecą lekko jak płynie strumyk
listy ludzie ślą długie życzenia parę słów o sobie
życzenia grające kartki wspomnienia tańczą wokół nieba
ważne każde słowo które płynie z serca
echo niesie cząstkę siebie w duszy przestrzeń niezbadaną
świat smaga mnie życiem jak wozak konie batem
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
10 february 2026
Jaga
10 february 2026
nieRuda
9 february 2026
wiesiek
7 february 2026
wiesiek
6 february 2026
Jaga
6 february 2026
wiesiek
5 february 2026
wiesiek
3 february 2026
wiesiek
30 january 2026
Jaga
23 january 2026
Jaga