Po mojej ulicy chodzi człowiek:
wieści koniec świata. Podobno,
spotkał Boga między literami.
Kiedy pytam: czy budować arkę -
nie odpowiada. Wyjmuje wieczność
z teczki i rozkłada ją na stole.
Ma wyłączność na życie po śmierci.
To niewygórowana cena - mówi -
zrezygnować z siebie. Gdy odmawiam,
zdziwiony, patrzy, jak na głupca.
Nie rozumie, że mnie nie stać.
podłączam się, pozdrawiam
report
A kogóż stać ?:)))
report
raczej diabeł w skórze proroka, ten zawsze zdziwiony kiedy mu się odmawia, a wymówka, że "mnie nie stać" prima sort; tak łatwo jest przystać na warunki i zawsze wymaga silnej woli i samozaparcia
report