udana pocztówka, jak zwykle gdy ma charakter reportażowy, żywsze wtedy piszesz teksty a i zdjęcia są bardziej wyraziste, ponadto od A do Z to Twoja praca, przy fotgorafowaniu dzieła sztuki jest zawsze problem z tym - co się samemu dodało do onego dzieła sztuki
ujęcia dzieł sztuki jest osobistym przekazem swego postrzegania. Często topi się w miriadach przestrzeni reprodukowanych przez innych. Jednakże osobiste ujęcie zajmuję zawsze jakiś czas całą przestrzeń osobistego spojrzenia i w niczym się nie zatapia ;) - jest swoista radość dla samego siebie. Z pełnym szacunkiem dla innych warto czasem pomyśleć o swych własnych rozkoszach ;)
acha, ja to chyba jakieś mocne espresso będę musiała sobie strzelić, żeby przejść przez Twój komentarz ze zrozumieniem, póki co raz jeszcze: lubię Twoje zdjęcia o charakterze reportażowym, zmyślnie (dla mnie) uwieczniasz moment interakcji, sytuacji, chwili - znacząco - o to w tych zdjęciach chodzi. pzdr.
lubię reportaże u siebie - zamieniam się wtedy we wtórnego widza. Pierwsze spojrzenie to ujęcie zdjęcia. Martwe elementy to czasu zatrzymanie. Posągi mury cegły malunki zdjęte ze ścian i te w galeriach eksponowane. Oczywiście bardzo doceniam reportaże innych - mam strasznie duże oczekiwania ;) . Najpełniejszym reportażem dla mnie jest tekst jednak.
przeczytałam jeszcze raz komentarz, miriady - bardzo mi się spodobały:) dużo było topienia sie w tym Twoim komentarzu:) hi hi, o dziwo :) się zgadzam - z Twoim ujęciem:) chociaż nadal twierdzę, że w zdjęciach reportażowych - mam wrażenie - wyraźniej widzę Twój - niepowtarzalny wkład (wkład brzmi haniebnie przemysłowo tutaj) no to tyle, na tę chwilę:)
jest to co lubisz i czego nie lubisz :) Wczoraj (w inne dni również) dużo czasu, aż do padnięcia, tłumaczyłem i dla dobra oka innych zmieniałem litery. Czysto techniczny aspekt - przy dobrym ekranie w każdym wypadku tekst był czytelny. Tego typu dyskusje zniechęcają przy powtarzających się zbyt często próbach, bo każda 'nowa' osoba swoje pragnie powiedzieć. Ta sama osoba mająca uwagi często nie robi czegoś, co jest najistotniejsze: nie przekazuje swą własną próbą jak widzi te uwagi. Tzn., choćby namiastkę swego własnego wkładu. Część bywa użyteczna a część to jakby popisy, że ja to samo robię tylko inaczej. Nie przeczę, że 'poprawiam' biorąc pod uwagę wybrane uwagi ale zwykle na potrzeby Trumla ...
niech nie zniechęcają:) to uwagi z życzliwości rozszerzające Twoje możliwości czysto techniczne, Ludzie siedzą tu od dawna, mówiąc o konkretach technicznych dają Ci wiedzę na przyszłość:) ja takich uwag nie daję, bo się nie znam. to a) a b) szukam w tym co jest tchnienia, czegoś co od tego co widzę, słyszę daje możliwość rozwinięcia, połynięcia, tchnięcia - jakiejś szczeliny przez które dziełko, dzieło - oddycha - porusza mnie i unosi do skojarzeń etc. :)
dopowiadam do tego co jest swoją historię, nadaje swój tytuł, staję na głowie, zamykam jedno oko, żeby zobaczyć z innej perspektywy, ale też słucham, co mi ktoś chciał powiedzieć, pokazać, i nawet jeśli nie mam takiej możliwości jak tu - realnego dialogu z Autorem, to próbuję odpowiedzieć mu na to co on zapoczątkował:) tak sobie myślę, że z czegoś takiego by sie ucieszył, nawet jeśli w grobie już od miriady lat, nawet świetlnych:)
zniechęcenie rozpływa się z czasem. Głaskasz jeża, Aśćka ;) . Kobieta zawsze pragnie zmienić kanty na łuki (niewdzięczne wyzwanie). Wyrazu jednak zmieniać nie wypada - przestaje nim być. Argument stażu długoletniego na Trumlu ma coś z 40- tu lat pracy w okienku na poczcie. Osoba zastyga we framudze i jedyną rzecz co robi wydajnie jest waleniem stemplem po kopertach. Przejaskrawiam, ale złapałem pałeczkę podaną i biegnę dalej w sztafecie ;) Dobrze, że się nie zniechęcasz moimi komentarzami :)
nie znam dobrze Marry Poppins, Aścka. Podczytałem naprędce o niej na Wikipedii ;) Miałaś pracę niezwykłą i nieporównywalną z żadną inną. Muszę Cię zacząć szanować na poważnie ;)
tak się zazwyczaj kończą moje kontakty z trudnymi zdolnymi dziećmi:):):):) potem zaczynamy się "po prostu" lubić:):):):) Marry Poppins to belfer, który przylatuje z wiatrem, na parasolce, paradoks temperamentalny, prawda?:):):)
widzę, że z Pierożka wybić się nie dasz, spadł, ale sie na lince spaghetti wciągnął był biedak znowu na talerz... stany paliatywne to trudny temat, warto-trzeba bardzo radosnym człowiekiem, żeby pracować-być z Umierającymi / tak na parasolce i z kufrem, ubrania poukładane w kostkę, w środku jeszcze gęsie pióro, monokl, trzy kartki z środka ulubionej powieści - po to, żeby sobie przypominać zamiast czytania co było przedtem i co będzie potem, kostka rubika, kawałek ulubionej tkaniny i pozytywka - zepsuta - gra tylko synkopy - ale ulubiona, jedna trzecia planu miasta - ta część, której nie mam w głowie:)
bez obaw pierożkowych. Losowość myślenia sprawia, że dziś listek jutro konik polny. Nakreśliłaś przestrzeń osoby której nie ma. A może pokój to osoba ;)
czytałem niedawno uwagę o tym czym wyróżnia się prawdziwy filozof od tych 'z przymus". Otóż ten prawdziwy zachowuje nieskażone wiekiem postrzeganie dziecka. Odnieśmy to również do artysty teraz, deRuda ;)
A mnie by bardziej pasowała równowaga w stopach, a rozwaga w brzuchu. Może dlatego, ze równowagę utrzymuje się (koryguje) właśnie ruchami kończyn? :) ) Podoba mi się zdjęcie.
przywykłem do Twej przekorności, JT ;) Proponuję byś podłączyła wersję z rozwagą w brzuchu. Uwaga o ruchu nóg (jak i rąk) jako narzędzia równowagi ma wiele z pajaca ale jest trafna. A brzuch jako centrum równowagi jest stąd że środek ciężkości ciała ludzkiego tam się znajduje. Obniża się przy nadwadze niższych części ciała ;) . Moim motywem była jednak kultura z kraju kwitnącej wiśni (Japonia). Brzuch jest najważniejszą częścią ciała w wielu domenach nas dotyczących :)
To nie przekorność :)) Lubię napisać coś konkretnego. Jak nie mam uwag - piszę niewiele. Ale tu jest to po prostu moja opinia, a nie obowiązujący kanon (czy taki co to niby powinien.. :) A autor najlepiej wie, co chciał przekazać. A czemu akurat tu nawiązujesz do Japonii?
udana pocztówka, jak zwykle gdy ma charakter reportażowy, żywsze wtedy piszesz teksty a i zdjęcia są bardziej wyraziste, ponadto od A do Z to Twoja praca, przy fotgorafowaniu dzieła sztuki jest zawsze problem z tym - co się samemu dodało do onego dzieła sztuki
report
ujęcia dzieł sztuki jest osobistym przekazem swego postrzegania. Często topi się w miriadach przestrzeni reprodukowanych przez innych. Jednakże osobiste ujęcie zajmuję zawsze jakiś czas całą przestrzeń osobistego spojrzenia i w niczym się nie zatapia ;) - jest swoista radość dla samego siebie. Z pełnym szacunkiem dla innych warto czasem pomyśleć o swych własnych rozkoszach ;)
report
acha, ja to chyba jakieś mocne espresso będę musiała sobie strzelić, żeby przejść przez Twój komentarz ze zrozumieniem, póki co raz jeszcze: lubię Twoje zdjęcia o charakterze reportażowym, zmyślnie (dla mnie) uwieczniasz moment interakcji, sytuacji, chwili - znacząco - o to w tych zdjęciach chodzi. pzdr.
report
lubię reportaże u siebie - zamieniam się wtedy we wtórnego widza. Pierwsze spojrzenie to ujęcie zdjęcia. Martwe elementy to czasu zatrzymanie. Posągi mury cegły malunki zdjęte ze ścian i te w galeriach eksponowane. Oczywiście bardzo doceniam reportaże innych - mam strasznie duże oczekiwania ;) . Najpełniejszym reportażem dla mnie jest tekst jednak.
report
przeczytałam jeszcze raz komentarz, miriady - bardzo mi się spodobały:) dużo było topienia sie w tym Twoim komentarzu:) hi hi, o dziwo :) się zgadzam - z Twoim ujęciem:) chociaż nadal twierdzę, że w zdjęciach reportażowych - mam wrażenie - wyraźniej widzę Twój - niepowtarzalny wkład (wkład brzmi haniebnie przemysłowo tutaj) no to tyle, na tę chwilę:)
report
jest to co lubisz i czego nie lubisz :) Wczoraj (w inne dni również) dużo czasu, aż do padnięcia, tłumaczyłem i dla dobra oka innych zmieniałem litery. Czysto techniczny aspekt - przy dobrym ekranie w każdym wypadku tekst był czytelny. Tego typu dyskusje zniechęcają przy powtarzających się zbyt często próbach, bo każda 'nowa' osoba swoje pragnie powiedzieć. Ta sama osoba mająca uwagi często nie robi czegoś, co jest najistotniejsze: nie przekazuje swą własną próbą jak widzi te uwagi. Tzn., choćby namiastkę swego własnego wkładu. Część bywa użyteczna a część to jakby popisy, że ja to samo robię tylko inaczej. Nie przeczę, że 'poprawiam' biorąc pod uwagę wybrane uwagi ale zwykle na potrzeby Trumla ...
report
niech nie zniechęcają:) to uwagi z życzliwości rozszerzające Twoje możliwości czysto techniczne, Ludzie siedzą tu od dawna, mówiąc o konkretach technicznych dają Ci wiedzę na przyszłość:) ja takich uwag nie daję, bo się nie znam. to a) a b) szukam w tym co jest tchnienia, czegoś co od tego co widzę, słyszę daje możliwość rozwinięcia, połynięcia, tchnięcia - jakiejś szczeliny przez które dziełko, dzieło - oddycha - porusza mnie i unosi do skojarzeń etc. :)
report
dopowiadam do tego co jest swoją historię, nadaje swój tytuł, staję na głowie, zamykam jedno oko, żeby zobaczyć z innej perspektywy, ale też słucham, co mi ktoś chciał powiedzieć, pokazać, i nawet jeśli nie mam takiej możliwości jak tu - realnego dialogu z Autorem, to próbuję odpowiedzieć mu na to co on zapoczątkował:) tak sobie myślę, że z czegoś takiego by sie ucieszył, nawet jeśli w grobie już od miriady lat, nawet świetlnych:)
report
zniechęcenie rozpływa się z czasem. Głaskasz jeża, Aśćka ;) . Kobieta zawsze pragnie zmienić kanty na łuki (niewdzięczne wyzwanie). Wyrazu jednak zmieniać nie wypada - przestaje nim być. Argument stażu długoletniego na Trumlu ma coś z 40- tu lat pracy w okienku na poczcie. Osoba zastyga we framudze i jedyną rzecz co robi wydajnie jest waleniem stemplem po kopertach. Przejaskrawiam, ale złapałem pałeczkę podaną i biegnę dalej w sztafecie ;) Dobrze, że się nie zniechęcasz moimi komentarzami :)
report
długie lata pracy z trudnymi dziećmi, zdolnymi dziećmi/ / lubię jeże ujmując sprawę niemetaforycznie / wyobrażasz sobie Marry Poppins jako aptekarkę?
report
nie znam dobrze Marry Poppins, Aścka. Podczytałem naprędce o niej na Wikipedii ;) Miałaś pracę niezwykłą i nieporównywalną z żadną inną. Muszę Cię zacząć szanować na poważnie ;)
report
tak się zazwyczaj kończą moje kontakty z trudnymi zdolnymi dziećmi:):):):) potem zaczynamy się "po prostu" lubić:):):):) Marry Poppins to belfer, który przylatuje z wiatrem, na parasolce, paradoks temperamentalny, prawda?:):):)
report
czy jak Ty, Pierożku z parasolem? ;) Pracowałem z ludźmi na pograniczy stanu wegetacyjnego. Różne poziomy oczywiście. Uczuć było cały ocean :)
report
widzę, że z Pierożka wybić się nie dasz, spadł, ale sie na lince spaghetti wciągnął był biedak znowu na talerz... stany paliatywne to trudny temat, warto-trzeba bardzo radosnym człowiekiem, żeby pracować-być z Umierającymi / tak na parasolce i z kufrem, ubrania poukładane w kostkę, w środku jeszcze gęsie pióro, monokl, trzy kartki z środka ulubionej powieści - po to, żeby sobie przypominać zamiast czytania co było przedtem i co będzie potem, kostka rubika, kawałek ulubionej tkaniny i pozytywka - zepsuta - gra tylko synkopy - ale ulubiona, jedna trzecia planu miasta - ta część, której nie mam w głowie:)
report
bez obaw pierożkowych. Losowość myślenia sprawia, że dziś listek jutro konik polny. Nakreśliłaś przestrzeń osoby której nie ma. A może pokój to osoba ;)
report
mam w pokoju taką szafę grającą: https://www.youtube.com/watch?v=R6x1FQ4fjfE :) Bonne nuit!
report
gdy czas już oczy same się zamykają - przy Twej muzyce tym razem ;)
report
trampki ma takie same, jak Wiolonczelista spod mostu;
report
masz oko, Wiktoria :) Sam grzeszę bardzo 'wzrokowością'
report
:) i to jest oryginalny przekaz; lubię takie
report
przyszedłem na sam koniec przedstawienia. Bez chodzenia wiele nie ma ;)
report
jedną ręką utrzymuje ziemie :)
report
myśli przewrotne ;) ... bywają przewrotnie trafne, deRuda! :)
report
jako dziecko sobie to wymyśliłam, że jak się stoi na rękach to się ziemię trzyma ;)
report
pozostało ci to' zwariowane' postrzeganie w Twoich obrazach, deRuda ;)
report
;))
report
czytałem niedawno uwagę o tym czym wyróżnia się prawdziwy filozof od tych 'z przymus". Otóż ten prawdziwy zachowuje nieskażone wiekiem postrzeganie dziecka. Odnieśmy to również do artysty teraz, deRuda ;)
report
A mnie by bardziej pasowała równowaga w stopach, a rozwaga w brzuchu. Może dlatego, ze równowagę utrzymuje się (koryguje) właśnie ruchami kończyn? :) ) Podoba mi się zdjęcie.
report
przywykłem do Twej przekorności, JT ;) Proponuję byś podłączyła wersję z rozwagą w brzuchu. Uwaga o ruchu nóg (jak i rąk) jako narzędzia równowagi ma wiele z pajaca ale jest trafna. A brzuch jako centrum równowagi jest stąd że środek ciężkości ciała ludzkiego tam się znajduje. Obniża się przy nadwadze niższych części ciała ;) . Moim motywem była jednak kultura z kraju kwitnącej wiśni (Japonia). Brzuch jest najważniejszą częścią ciała w wielu domenach nas dotyczących :)
report
To nie przekorność :)) Lubię napisać coś konkretnego. Jak nie mam uwag - piszę niewiele. Ale tu jest to po prostu moja opinia, a nie obowiązujący kanon (czy taki co to niby powinien.. :) A autor najlepiej wie, co chciał przekazać. A czemu akurat tu nawiązujesz do Japonii?
report
hara - po japońsku ma coś z brzucha - środek ciężkości ciała determinujący równowagę. Stąd w brzuchu równowaga :)
report
fajne:)
report
nie takie jak Twoje pierniczki ;)
report
dzięks :)
report