Yaro, 3 november 2014
znikąd donikąd
z mieczem nad przepaścią
na szczycie w szatach białych klęczy
modlitwy krzyk nie męczy
idą dni sąd ostateczny napoczęty
człowiek jest niebezpieczny
nie odbezpieczony nabity przeklęty
świat odwieczny nie ma początku
koniec zły ogień męczący świat reklam
dręczy bliźni bliźniego
kosa pod żebro słowo na murze
gra o wszystko oparta o pieniądze
muzyka wybawieniem cień na niebie
zły omen zbliża się jak złodziej
cicho potajemnie odkryte karty
nie ma zmiłuj wyciągam nóż
idę spać niespokojny nie ma nocy
tylko popiół i słów kilka
Yaro, 2 november 2014
gdy człowiek umiera umiera jego gwiazda
na niebie ponuro wiatr szeleści gałązkami
drzewa smutne ponure krajobrazy
w sercu smutek ze łzami w oczach
na horyzoncie postać dokąd poszła
czekaj na nas pod garbem ziemi
sami życia na barkach nie uniesiemy
rodzimy sie nie bez powodu
tkwi kilka przyczyn przysięgam bogu
wolno kręgi swe życie zatacza
na linie nad przepaścią tkwi rozpacz
żal płaszczem roztacza chłonie
ostatni oddech na lusterku
zimne dłonie policzki blade sine paznokcie
dokąd ci spieszno chłopcze
Yaro, 2 november 2014
z czasem na ramieniu idzie człowiek
co dobrego niesie w plecaku
kilka zmartwień odrobinę siebie
zapomniał o końcu świata choć już głoszą
na ambonie ksiądz śpiewa jak anioł w klatce
babcie mają związane ręce
w wiadomościach podali całą prawdę
politycy po plecach klepią garba
będzie dobrze jak bobrom w żeremiach
z czasem na ramieniu idzie człowiek
co dobrego niesie w plecaku
kilka zmartwień odrobinę siebie
światło na widnokręgu plącze barwy tęczy
pająki na drzewach ustawiają transparenty
pajęczyna poszła w drzazgi
Yaro, 1 november 2014
wypłakałem za tobą oczy zielone
kocham cię jak ziemia słońce
oceany pełne łez ciężkie brzemienne
szliśmy lasem życia zbłądziło twoje serce
na rozdrożu pękła nić
szczęście prysło jak rosa
żółte kaczeńce nad brzegiem
żółte smutne twoje oczy niebieskie
kobiece serce kocha więcej
zapomniałaś moje serce
konam w ramionach innej kobiety
myślami do ciebie biegnę
pełen niepokoju w miłości zagłębiony
idę samotny ulicami lampy wysoko
blade zimne światło jak rozstanie
byłem przy tobie od pierwszego spojrzenia
taniec jak sen płynęliśmy w objęciach czasu
nie chciała nic więcej złamałaś mi serce
słaby bez ciebie unikam chwytać życia garściami
sam na liście życzeń idę w kierunku twojego domu
powiem że dobrze że cię widzę
pamiętaj nie łam serca gdy kocha więcej
pocałunki szybkie auto na niebie wielki wóz
nie mam ciebie już jak cud wśród gwiazd
Yaro, 30 october 2014
płyną dni
zrywam kartki
kalendarze blade na ścianie
żółte liście pod stopami szeleszczą
słabe kruche zasuszone
lato błyszczy w radio podano
razem łatwiej brnąć wśród kałuż nie lekkiego życia
tam i z powrotem
zakochani na ławce wyznają miłość
mało się znają
od pierwszego wejrzenia
głęboko zaostrzył się spojrzeniem
w duszy los zaplanowany z góry
razem łatwiej brnąć wśród kałuż nie lekkiego życia
tam i z powrotem
ponury krajobraz gdy deszcz zmoczy
wiatr powieje chłodem aż szkoda
Yaro, 28 october 2014
poprzeczka podniesiona
zapisane wszystko
można wiele co możliwe
mgły motyle co chwile
rzygam tym niesmaczne
mam dość idę stąd przed siebie
w ręku z dzidą
wskaż mi cel
pokaz dzień długą drogę
którą pójdę
noc na sen zarzuci procha
alkohol co w nogach
głęboko grzązł
w termosie temperatura i wstrząs
mam dość
nie pocieszy mnie modlitw słowa
ani twój dobry gest
słońce niebo ściska
ręce wolne od pióra atramentu szkoda
wskaż mi cel
pokaz dzień długą drogę
którą pójdę
noc na sen zarzuci procha
alkohol co w nogach
głęboko grzązł
w termosie temperatura i wstrząs
bzdety jak niewysmażone kotlety
mam gdzieś sławę szczyty niezdobyte
odkrywam na nowo lądy
mierzę miarą siebie w innych wierzę
wskaż mi cel
pokaz dzień długą drogę
którą pójdę
noc na sen zarzuci procha
alkohol co w nogach
głęboko grzązł
w termosie temperatura i wstrząs
Yaro, 28 october 2014
dzień zwinięty w rulon pogięty wrzucony w kąt
kolejna kartka z kalendarza zdarta jak podeszwa
płyną latka
czas nieubłagany nakłada na twarzy zmarszczki
idę przed się
oczy nakarmione jak pisklęta młode w gnieździe
w świecie zmian dopatruję się niesprawiedliwości
żyję dobrze pomogę bratu siostrze
przekwitło wszystko zimno na ustach
chowam głowę w kapturze wspomnień
kiedyś podeprę się laską leszczynową
sam wystrugam z pnia trumnę
ułożę kości obolałe krzywe jak róg księżyca
zapalcie świeczkę niech płonie przez dzień
wieczny sen przeniesie zapomnienie uleczy rany
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
22 march 2026
wiesiek
19 march 2026
wiesiek
18 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
16 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
15 march 2026
wiesiek
15 march 2026
absynt
14 march 2026
wiesiek
14 march 2026
Jaga