Yaro, 5 march 2015
nad gardłem przepaści sterczę
niczym wbity osikowy kij
nie dbam o strach przecież skrzydła mam
od samolotu z dawnych wojennych lat
gniew pośród nas zabija zazdrość
za parę złoty gotowi zasztyletować z litości pobić
przy drogach grzech namiętnie rozkłada nogi
wystarczy skusić się odjedziesz zadowolony
z przybitym sumieniem do podłogi
nikt ręki nie poda jedynie grzeszny anioł
nad gardłem przepaści sterczę
niczym wbity osikowy kij
nie dbam o strach przecież skrzydła mam
od samolotu z dawnych wojennych lat
wolny ptak chwyta pod skrzydła powietrze
na wietrze latawiec unosi dobre wieści
pod rękę z Panem Bogiem wolnym marszem do nieba
dwie wejściówki mam chodź gdy potrzebujesz dobrych rad
Yaro, 5 march 2015
na dworze smutno szaro
zimny powiew słów
stoję stęskniony u twego progu
myśli w głowie niespokojne
zwykła spowiedź
wybacz że cię pokochałem
w sercu deszcz człowiek bez powiek
wpatrzony w twarz
dusza błądzi wie że to koniec
kochanie nie zostawiaj jak psa na dworze
pod wiatr będę szedł pod prąd
zmarzły dłonie zmarzły kwiaty
świat lodowaty razem z nim
uparcie dążysz do racji których nie masz
zapłacze niebo nie pozwalasz kochać dni
delikatnie bez słów odchodzę
twoja postać znika w zmroku
widzę zarys kontur po raz ostatni
przykro niepogoda niezgoda
dusze się szybciej krąży krew
serce jakbym serca nie miał
lepiej bym posągiem się stał
mniej bym czuł nie kochał
nie wiedział co to piękno
zimno idę w kierunku dworca
tam kilku przyjaciół podpowiedzą
Yaro, 4 march 2015
wiem byłaś snem końcem lata
goniłem samochodem
wieczorami w piątkowe noce
szum drzew nad jeziorem
czytałem wiersze
na zawsze zapamiętam słowa
mówiłaś
za młody na życia sen
pisałaś listy żółte koperty
wyrywałem
czarno białe kartki z kalendarza
odpisywałem
ostatkiem sił ból w sercu zamilkł
cofnąć chcę dni by zatracić się w czasie
który zmyje rosę
zaleczy duszy krzyk
na progu siedzę i nic
cisza gra
dziadek odszedł
podążasz swoją drogą
przyszedł dzień na wojaczkę
beret w słońcu lśni
pas gdzieś poniżej pasa
spadochron rozwija się jest w tym sens
Yaro, 4 march 2015
są ciekawsze miejsca
na planecie w roju gwiazd
drogą neutronową płynie czas
zamknięty pod powieką
przegarniam bezdomne cienie ulicy
skromnym słowem
ciepłą dłonią po policzku głaszczę
idę jasną stroną drogi
jak autsajder wina się napiję
porozmawiam pod płotem
zachwiany zamroczony
miłe chwile spędzę w fotelu
głaszcząc kocią mordkę
śnię o miejscach ciekawszych
gdzie świt przecina ciszę
niemy krzyk zarzucając procha
na strunach na papierze nuta
gdzie lądy po których stąpał mądry Bóg
na tych łanach na tych łąkach
płyną dni nieobecny
nie potrzebuję nic nic milczy
obdaruje artystycznie zatkaną ciszę
marznę z bezdomnymi na ulicy
nie widzisz że kocham ich
każda droga to pas startowy do domu
nie znalazłem ciekawszych miejsc
ponoć kilka jest
Yaro, 3 march 2015
jak ptak przecinam wiatr
dzień chwali dzień
niespodzianka każdym lądem niezbadanym
odkrywam siebie na nowo
okrywam tajemnicą słowa
koduję zapisuję znaki
odbieram niepotrzebne telefony
wciąż dzwonią demony z nad wielkiej wody
ulice przeszywają strachem czyste sumienie
boje się snu ulegam łykam proszki
niedobrze źle idą fobie obie
idą po mnie nie dnie
nie chcę w kaftana
odbieram dzwoni anioł Heniek
powiedział damy radę gdy wszystkie tablety wyłykamy
popijając czarną kawą i świeżym chlebem
Yaro, 3 march 2015
pryszcze na gębie młodego
odważny jak cap
patrzy spod byka
spragniony wyciska pryszcza
pęka lustro z wielkim impetem drobne kawałki
kaleczą ciepłe dłonie
pryszcze
szalona młodość
niedoścignione ideały
nie pozwalają zasnąć wieczorem
przykrywa mordę kocem
kolejne pryszcze jak grzyby po deszczu
znikają rosną nowe
czerwone żółte kapelusze
im pokaże wydusza ciśnie
pielęgnacja kuracja nic nie pomaga
jaki sposób wybrać
idzie szybko do wróżki
powie co wie
milczy z punku A do B
chodnik chropowaty jak jego tłusta twarz
pryszcze ich czas minie
godzina po godzinie
nieładny smutna mina nici z kina ,,KOSMOS,
Yaro, 3 march 2015
moja łódź
panna płacze
serce o serce kołacze
odpływam żegnam port
fale obijają się o burty
plaża prawie pusta czerwone jej usta
bez słów w koronie z berłem wiosła
wiosłuję
napełnione żagle świeżym wiatrem
księżyc patrzy
myślę
poradzę sobie na oceanie
o życie nie rozpieszczasz
liny sztywne od zmartwień
niepotrzebnie nienagannie prowadzę
samotniczy tryb egzystencjalny
jestem żaglem
sterem jestem
pozostawiłem kilka spraw później wyjaśnię
panna młoda płacze za rok ją zobaczę
otrzyj krople szkoda będzie raźniej
wrócę opatrzę rany
Yaro, 2 march 2015
gdy umierałaś
umierał cały mój ciasny świat
niebo bez gwiazd
księżyc w nowiu przyćmiony blask
świeca jej płomień
szept Ojcze Nasz
cichy szeleszczący spokój
serca jak dzwony mniej radosne
skończył się problem
skończył bieg pociąg
tyle spraw pozostawiłaś krótki list
słowa podziękowania czerwony znicz
przykryta granitowa płytą
ciężka aż boli napisałem wiersz
szary dzień czarny ptak
szary duch spękane serce
delikatny wiatr pogodził ludzi
dobro na ziemi mieszka od lat
Yaro, 2 march 2015
choćbyś łopatą wiedzę nakładał
nie pomoże nic żaden sposób
mimo że każdy jest dobry
kierownik ma przykłady na video
garściami napełniają puste głowy wlewają olej
jak do du py lewatywa nabrzmiałe jelita
odbyt i czaszkę rozerwie nadmiar ciśnienia
wiemy to z praw fizyki
dookoła stragany
pustaki rosną ja chwasty
wiosennym porankiem
budujemy piramidę głupoty
zamieszanie w głowie jak w wielkiej betoniarce
szum szarych komórek
szelest rzęs
głupie odzywki głupie pupilki
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
19 march 2026
wiesiek
18 march 2026
wiesiek
17 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
16 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
15 march 2026
wiesiek
15 march 2026
absynt
14 march 2026
wiesiek
14 march 2026
Jaga