wędrując w poszukiwaniu pastwisk XVII
pijany kolorami
absyntu wina i burbonu
zaczynam chodzić po wodzie
jak piotr na cześć którego
kolekcjonuję odłamki skały
nie potrafię pływać ale
w stanie upojenia nabieram odwagi
proszę o znaki – na ziemi
w powietrzu i wodzie
dające nadzieję na dotarcie do celu
to wycieczka w jedną stronę
samotna jak picie wódki do lustra
często równie żałosna
ale nic mocniejszego nigdy i
nigdzie nie dostanę
na miękkich nogach sprawdzam kolejne kałuże
chwiejnym wzrokiem wyławiam
co większe kamienie
a spirytus z białym pieprzem w nocnym..
zgłoś
jak dla mię: pierwsza, puenta i absynt ;)))
zgłoś
PS no sorki, aaalleeee 2 i 3 to subiektywna opowieść o " niepotrafieniu pływania "
zgłoś
pamiętam ten cykl. wart wydania osobnego tomiku. tylko przez pryzmat całości można poczuć udzielający się klimat i niesamowitą atmosferę poszukiwań: pytań i odpowiedzi dot. wartości elementarnych i istoty istnienia, oraz sensu tego istnienia przez ogniskową poszukiwań właśnie. gratuluję.
zgłoś
Dziękuję - Byłaś i jesteś najwierniejszą czytelniczką tych opowieści :).
zgłoś
świeżo po niedzieli, owo czytanie było:), najbardziej zaciekawiło mnie, że Piotr mniej się bał chodzenia po wodzie niż burzy, która nadeszła:)
zgłoś
ot taki strachliwy z lekka ;)
zgłoś
cuda tak spowszedniały //:)
zgłoś