wędrując w poszukiwaniu pastwisk XIX


rozognione niebo dziurawi się
na wyostrzonych mrozem
koronach drzew
 
przez ułamki sekund stoję jak mojżesz
 ale nie gorę - bez długiej siwej brody
znaki pozostają zagadką
 
lodowaty wiatr strąca mnie na ziemię
w sam środek grudniowej pustyni
 
i czekam na głos
echo powracające
z niewyschniętej studni

Damian Paradoks
21 grudnia 2014 o 00:21

Michała który we mnie coś więcej niż ślad pozostawił.

zgłoś

Miladora
21 grudnia 2014 o 01:27

Pastwiska niebieskie... :) Dobry wiersz, Piotrze Synu Michała. :) Miłego :)

zgłoś

Jaro
21 grudnia 2014 o 10:01

jakoś się odnajduję:) co znaczy,że tekst się podoba:)

zgłoś

Piotr Syn Michała
21 grudnia 2014 o 12:03

dziękuję za czytanie :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się