wędrując w poszukiwaniu pastwisk XIX
rozognione niebo dziurawi się
na wyostrzonych mrozem
koronach drzew
przez ułamki sekund stoję jak mojżesz
ale nie gorę - bez długiej siwej brody
znaki pozostają zagadką
lodowaty wiatr strąca mnie na ziemię
w sam środek grudniowej pustyni
i czekam na głos
echo powracające
z niewyschniętej studni
Michała który we mnie coś więcej niż ślad pozostawił.
zgłoś
Pastwiska niebieskie... :) Dobry wiersz, Piotrze Synu Michała. :) Miłego :)
zgłoś
jakoś się odnajduję:) co znaczy,że tekst się podoba:)
zgłoś
dziękuję za czytanie :)
zgłoś