Na półmisku leży karp,
ponoć zginął tragicznie.
Czapki z głów za ten
filetowany tułów i módlmy się
aby z między zębów móc wycmokać
wszystkie ości.
Jakie piękne miał oczy.
Takie pełne i zielone,
że chciałoby się zjeść
i błagać o więcej i więcej.
Zaraz, zaraz. To nie oczy!
To groszek z puszki,
to tylko protezy,
niewidome i zimne.
Podobno kiedyś komuś po poćwiartowaniu,
jeszcze podskoczył na patelni (ten tułów),
wszak
sam sobie życia nie odebrał,
uśmierciliśmy go my wszyscy po trosze,
zabijamy co roku jak nakazuje religia.
nie zabijam...
zgłoś
Heh. Gdyby zabijanie miało związki wyłącznie z religijnością, jak nieopisanie pobożny byłby, dajmy na to, taki nowotwór.
zgłoś
oooo brzmi jak horror, aż mi się zimno zrobiło ; chyba wezmę łyka na rozgrzewkę
zgłoś