Marek Gajowniczek, 8 lipca 2014
W starym teatrze
ciężka kurtyna
lata zapatrzeń
chce przypominać.
Lecz przed nią pustka
budki suflera.
Bez odbić w lustrach
teatr umiera.
Na pustych krzesłach
zasnęła nuda.
Salą zatrzęsła
sztuki obłuda.
Widowni teraz
nikt nie wypełni.
Fałsz aż uwiera.
Dług do drzwi bębni.
Stary dyrektor
wciąż wierzy w siebie.
Zwykle się sektą
wspierał w potrzebie.
Dzisiaj już trudno
znowu ją zwołać.
W kasie wychudło,
choć plakat woła.
Nowej premiery
jednak nie będzie.
Zawodu szmery
słychać już wszędzie.
Zmiany konieczne
całej obsady.
Nic nie jest wieczne.
Teatr i "Dziady".
Marek Gajowniczek, 8 lipca 2014
Ludzie dobrej władzy pragną,
tak, jak łaknie kania dżdżu,
lecz o mądrą nie jest łatwo.
Zwłaszcza u nas. Zwłaszcza tu.
Przetrzebiła kraj komuna
i na uczelnie selekcja.
Awansował prostak - junak.
Żydowska trwała protekcja.
Dochodziło do przesady
na kierunkach zastrzeżonych.
Dobre geny i układy
kreowały wykształconych.
Wystarczyło, że coś świta,
lub krawacik jest czerwony.
Taka nasza jest elita.
Tak jest kraj nasz urządzony.
Nie ukręcisz bicza z piasku.
Władza swoje ma zasady.
Świat promuje pederastów.
Protestujesz. Nie dasz rady.
Dobre lobby jest jak hobby.
Ono ustanawia prawa.
Niby taki konik drobny.
Niby niewinna zabawa.
Nie pomyślałbyś. No, cóż.
Każdy ma swe preferencje,
a oni na pasku służb.
Rządzą kolejne kadencje.
A ty jesteś homofobem,
jeśli ci się nie podoba.
Oni także są narodem,
a nie wiesz która osoba.
Oni jednak lepiej wiedzą.
Ty chcesz wiedzieć? Skończysz w sądzie!
Żyją z tego, na czym siedzą.
Przyrząd musi być przy rządzie!
Marek Gajowniczek, 7 lipca 2014
Obudziła się Warszawka już nie rześko i nie swojsko.
Wszyscy myślą, czyja sprawka? Spłynął pot na Marszałkowską.
W kancelariach - poruszenie. W Alejach, na Nowym Świecie.
Przez to wielkie, wielkie chcenie - odsłuchiwać to będziecie!
Miał być salon. Miał być pałac. Poważanie. Erudycja.
Lecz ostrożność uleciała w rozmowach o inwestycjach.
Rozpasanie. Hulaj dusza! Nawet guzika nie damy!
Poprawiano krój kontusza, ale to zwyczajne chamy.
Gdyby chamy, to pół biedy. Mogą się okazać zmorą.
Odejdą stąd Bóg wie kiedy. Resztki pozorów zabiorą.
Politycy ze słoikiem i zegarkowi złodzieje.
W starej zmowie z przeciwnikiem, malwersanci, łotry, geje.
Łyse pały w garniturach w okularach matrixowych.
Naukowcy. Ludzie pióra. Oddział zwartych i gotowych.
Takich stad nieudaczników nie widziano na urzędach.
I ta ręka - wciąż w nocniku. Nadal uczą się na błędach.
Co dzień błądzi po Warszawie o Warszawce zamyślenie.
Po niejednej brzydkiej sprawie pozostały grozy cienie.
Eminencje jarmark czynią, a żydzi cichutko szepczą.
Sztuka była tu świątynią, a teraz jest pierwszą lepszą.
Nie wiadomo, co jest miarą. Nie wiadomo, gdzie są progi.
Jakim kłaniać się sztandarom? Kto jest godny zapomogi?
Tryumfują w parlamencie ci, co sikali na znicze.
O nowym myślą zamęcie, lecz tym razem w polityce.
Szarym ludziom nic do tego. Mają tylko widowisko.
Zło złapało za łeb złego. Zakotłowało się wszystko.
Partie ścisnęły szeregi. Poleciały na dół słupki.
Jakieś zagraniczne szpiegi? Gangsterzy? A może głupki?
Kabaret, czy rewolucja? Podglądała burdel-mama!
Kontrole po instytucjach. Tajna służba wciąż ta sama.
Przeszedł Potop z Sienkiewicza. Małpy jak u Kazaneckich.
PiS już godziny odlicza. Platforma się trzyma kiecki.
Komedia się sama pisze, ale może wyjść tragedia.
Z nocnej zmiany teatr wyszedł. Zabłysnął. Szybko spowszedniał.
To nasze rozkołysanie - od Kościoła aż do tęczy,
Łańcuszkiem szczęścia zostanie, czy zakuciem nas w obręczy?
Salon uniósł się balonem pod zakryty dach stadionu.
Wstępne śledztwo zakończone. Nie będzie wielkiego dzwonu.
Gej się z gejem wyściskają. Jeszcze raz rozdadzą karty.
Róg gdzieś słychać. Larum grają. Rocznica - czterdziesty czwarty!
Orzeł w gówna nie poleci! Opaski. Stare mundury.
Idzie młodzież. Idą dzieci... K o n i e c (pieczątka cenzury)
Marek Gajowniczek, 7 lipca 2014
Wieczorami z łaźni rzymskiej
słychać głosy barbarzyńskie.
Poszła plotka, że tam zuchy
montować mają podsłuchy.
Rzekł generał. Sprawdzę ja to
i opowiem demokratom,
jak tu się traktuje ludzi.
Społeczeństwo czas obudzić!
Poruszę partię ludową!
Kres położę homofobom.
Owinął ręcznik mecenas.
Mnie obchodzi, jaka cena
będzie tu za odstąpienie.
Potem nazwiska wymienię.
Wyszedł z wanny gruby poseł.
Mówmy wszyscy jednym głosem,
wtedy, ja to dobrze czuję,
Jasio protest sfinansuje!
Dołączyli trzej golasy.
Dajmy to wszystko do prasy,
albo wprost do rąk premiera.
Tłum już gołych się uzbierał,
a nie mieli zezwolenia
na tak liczne przyrodzenia.
Wtedy właśnie weszła woźna.
Proszę panów, tak nie można!
To jest niesprawdzona plotka.
Nic tu złego was nie spotka.
Kamień wszystkim spadł od razu.
Powieszono znak zakazu
wszelkiego podsłuchiwania.
Rzymska łaźnia, albo bania
będzie dalej funkcjonować.
Wszyscy wiedzą jak głosować.
Marek Gajowniczek, 7 lipca 2014
Duszna niedziela.
Deszcz stary zielarz
zmienił powietrze.
Paruje ziemia.
Zapach nasienia.
Na skórze dreszcze.
Sunie z powagą
lenistwa wagon
po całym ciele,
a snu pozory
zmieniają tory.
Ruchu niewiele.
Leży z powagą
gorąca nagość,
Na wieczór czeka.
Uśmiech w kąciku.
Kropelka krzyku.
Drgnęła powieka.
Ciche westchnienie.
Czujemy ziemię.
Oddech wstrzymany na chwilę.
Gorące lato
jest moderato
molto, molto cantabile.
Marek Gajowniczek, 7 lipca 2014
Talent to losu efemeryda.
Piszesz, lecz tego nikt tu nie wyda.
Ten, kto tym rządzi, wciąż będzie strzegł,
byś zrezygnował i w końcu legł.
Będą cię kusić i odwoływać.
To się nikomu na nic nie przyda!
Będą ośmieszać, lub straszyć sądem,
abyś zaprzestał, lub płynął z prądem.
A jeśli nie chcesz - pisz do szuflady.
Prędzej, czy później zejdziesz na dziady.
W końcu na pewno odechce ci się,
lub zdecydujesz być tłustym misiem.
Zwiążesz się w końcu jakąś umową
i z promocyjną, lub reklamową
obwoźną ruszysz własną sprzedażą.
Po niej ci starty tylko pokażą.
Żebyś już wiedział i zapamiętał:
Tylko uległe u nas cielęta
mogą mieć dostęp do pełnej piersi.
Zresztą od ciebie są tutaj lepsi!
Raz się zdarzyło, że śledczy pisarz
zaprosił bandę na swój wernisaż,
a kiedy weszła - błysnęło światło
i zrozumiała - złapać ją łatwo!
Podsłuchy wszędzie były na ścianie
i wyszło z tego niezłe nagranie,
a chociaż było wiele wykrętów,
to kraj docenił wielkość talentu.
Nie jest to bajka. Tak w życiu bywa.
Nie sposób ciągle wszystkiego skrywać.
Nie zawsze przecież są czarne chmury.
Czasem blask pada literatury.
Marek Gajowniczek, 7 lipca 2014
Gonią taśmy za taśmami,
bure kundle za owcami,
prokuratura za prasą,
a złodzieje wciąż za kasą.
Mecenas wariata struga
i odgrywa najtwardszego.
Czy się uda, czy nie uda?
Każdy dzisiaj patrzy swego.
Wszystko zda się psu na budę.
Dobry lek na letnią nudę.
Najważniejsze pod dywanem.
Wykupione i schowane.
Kołomyja nie przeminie.
Siedzi dudek na kominie.
Rozgląda się, myśli sobie:
Co ja tutaj jeszcze robię?
Gonią taśmy za taśmami,
jak wilki za baranami.
Wylewa się potok złego,
że wystarczy dla każdego.
Przed sądami coraz gęściej.
Nie każdy będzie miał szczęście.
Czy coś wyjdzie z tego morza?
Czy trafimy na bezdroża?
Pobiły się cztery władze.
Pierwsze trzy wymienić radzę,
a i czwarta nic nie warta!
Nikt już nie zna się na żartach.
Nie wiadomo, kto na taśmie?
Liczymy, że Pan Bóg zaśnie,
ale Pan Bóg jest cierpliwy.
Spogląda na świat prawdziwy.
Marek Gajowniczek, 6 lipca 2014
Trudno dzisiaj się przebijać.
Nie wyświetla się, omija
komentarze, notkę, post -
nadzór publikacji "Wprost"
Niewidzialnie, ale ostro.
Przeczytać nie jest tak prosto,
bo to nigdzie nie dociera.
Jest cenzura jak cholera!
Wielu woli nie dotykać.
Lepiej milczeć i unikać.
Przestraszyli się blogerzy.
Cisza, aż trudno uwierzyć!
Marek Gajowniczek, 6 lipca 2014
Podsłuchano przez Samsunga
o dalekim bunga- bunga
i o szczególnych praktykach
władcy, wodza i kacyka.
Inwestycja - nie zabawa.
Musi być jakaś oprawa,
a gdy ma się rozeznanie -
warto podać dobre danie.
Bywa problem z dziennikarzem.
który o tym coś namaże.
Przecież nawet Berlusconi
nie mógł takiego przegonić.
Droga wówczas bywa prasa.
Wysyła się mecenasa.
Ten od razu się sposobi,
jakby na tym też zarobić.
A o wszystkim wiedzą służby,
też by chciały, no bo któż by
wiedział lepiej - Co, kto może?
Walczą wszyscy - jak w horrorze.
Zamieszano w polityce.
Trudno ustrzec tajemnicę.
Kręcą media i blogerzy.
Ludziom trudno jest uwierzyć.
W pewnych kręgach to jest norma.
Kręgów trzyma się Platforma,
a kiedy z nią bywa źle
wspiera ją LGBT!
A tym nie ma co się chwalić.
Rządy mogą się zwalić
przez ten podsłuch i Samsunga.
Przez niewinne bunga-bunga.
Marek Gajowniczek, 6 lipca 2014
Za co w dziwnej demokracji
i informacyjnej nędzy
proponował przy kolacji
Roman.G tyle pieniędzy?
Co właściwie kryje się?
Władza wie to! - A my nie!
Za co była ta oferta?
Media milczą. Jest omerta!
Mówią: - To wątek uboczny!
Jednak cenny! Jednak mroczny.
A chodzi o wielkie wpływy
nieszczęśliwych, lub szczęśliwych.
Widać nieakceptowanych,
skoro wątek jest schowany,
Czyżby szło tu o rozmowę
homofila z homofobem?
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
9 kwietnia 2026
wiesiek
9 kwietnia 2026
Atanazy Pernat
9 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
8 kwietnia 2026
Jaga
8 kwietnia 2026
wiesiek
8 kwietnia 2026
Afrodyta
7 kwietnia 2026
wiesiek
7 kwietnia 2026
sam53
7 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
6 kwietnia 2026
jeśli tylko