Marek Gajowniczek, 2 sierpnia 2014
Wycofują się rozbici przez Warszawę.
Zniechęceni, przestraszeni, pokonani.
Notowania mają wszędzie bardzo słabe
i przez Rosjan są bez przerwy naciskani.
Widzi młodzież - już się kończy okupacja.
Przymus, buta, arogancja i wszechwładza.
To ostatnia chyba siły demonstracja.
Czy rozbrajać? Czy poczekać?- Nie przeszkadzać.
Uciekają, aby bliżej być Berlina,
albo dalej w drugi koniec Europy.
Patrzy chłopiec. Spogląda dziewczyna.
Wczoraj władcy - dzisiaj przestraszone Szkopy.
Nie pomogą nam Anglicy, Ameryka,
a dla Rosji to wygodna sytuacja.
Mocarstwowa ponad nami polityka,
a Warszawa jakby była na wakacjach.
Będą bronić się i pałac chcą okopać.
Nawołują już mieszkańców, grożą, straszą.
Czy spróbować i czy teraz im dokopać?
Czy poczekać i ochronić młodzież naszą?
Porównania niebezpieczne, lecz sens mają.
Ciężkie walki przecież toczą się na wschodzie.
Jeszcze roczek i upadną i przegrają,
a ty nie daj sprowokować się narodzie.
Marek Gajowniczek, 2 sierpnia 2014
Komu ta cisza potrzebna?
Tym, którzy nie patrzą w oczy?
A Ona była tu jedna,
ze wszech stron wróg Ją otoczył.
I czekał, aż pozbawiona
ostatniej iskry nadziei
podniesie ręce lub skona.
Dla siebie będą Ją mieli.
Wygodnie im w Teheranie.
I w Jałcie bardzo przytulnie.
Lecz co to? Znowu Powstanie?
To samobójcy? Czy durnie?
Katyń tak bardzo zabolał?
A może lot Sikorskiego?
Ten naród już umrzeć wolał.
Nie odda zdradzie swojego.
Nie odda! Dość ma niewoli.
Przetargów na swoją skórę.
Powstanie, bo umrzeć woli.
Taką ma polską naturę!
To nie jest dymek z cygara,
albo wymiana - coś za coś!
To bohaterstwo i wiara.
Najeźdźcy krwią tutaj płacą!
Żaden się strachu nie przyzna.
Miłość nazywa obłędem.
A to jest Matka - Ojczyzna!
A zdrady zawsze przeklęte!
Za wolność zapłaciliśmy,
lecz teraz stoimy dumni.
Płaczemy... bo tak chcieliśmy!
Szaleni i nierozumni!
Marek Gajowniczek, 2 sierpnia 2014
Chyba każdy przyzna, że Nikodem Dyzma,
to już nie fantazja, lecz rzecz z życia wzięta.
Pisarska spuścizna. Ogląda Ojczyzna
literacki opis i oprawę święta.
Czy to nam wypada, żeby bufonada
zajęła powagę i doniosłość chwili?
Za sprawą Dołęgi dostajemy cięgi,
jakbyśmy naprawdę w tej powieści żyli.
Pisał pan, panie Mostowicz i wszystko idzie jak z nut.
A my, co z tym mamy robić? Milczeć i liczyć na cud?
Puszczać mimo uszu? - Panie Tadeuszu,
bo to nie jest dobry czas na głośny śmiech.
Dziś na Nikodema rady żadnej nie ma.
Media mają temat, a oglądać - grzech.
Marek Gajowniczek, 1 sierpnia 2014
Napis na murze w Pruszkowie
jakby na żarty zakrawał.
Zaświadcza słowo po słowie,
że tędy przeszła Warszawa.
Został gruz dymem zasnuty.
Ani jednego człowieka.
Na Wiśle mostów kikuty,
a sołdat na Pradze czekał.
Dopalał się jeszcze ogień.
Ruiny, piwnice, ciała.
Leżący krzyż z Panem Bogiem.
Nadzieja. Młodość i chwała.
Spalono tu naszą wolność,
a Stalin swoją przynosił.
Katyńską, sowiecką podłość.
Wyzwalał Polskę i znosił.
Gdy myślisz, że to minęło,
i dzisiaj niewiele znaczy?
To pomyśl, skąd tu się wzięło
przy młodych pojęcie - faszyzm?
Obce nazywa się - polskie
i szukać grobów zabrania.
Warszawskie było żydowskie?
Świat nie zna tego Powstania!
Lecz ty czcij je godnie! Pamiętaj!
I nigdy zawłaszczyć nie daj!
To twoja Ofiara Święta!
A chcą ją ponownie sprzedać.
Sto wersji. Tysiąc opinii!
Dobro to było? Czy zło?
Tyś Polak! Oni są inni.
O twoją wolność im szło!
Marek Gajowniczek, 1 sierpnia 2014
Nie jestem przeciw wszystkiemu,
bo przecież nie zapomniałem
i nie odpowiem wam czemu,
ja także się wygłupiałem.
Inaczej - nie znaczy lepiej,
a nawet gorzej być może.
Dziś wielu ozorem trzepie.
Podnosi lament - O, Boże!
Gdybyś tak zrobił wycieczkę,
we wszystkie swoje resety,
to byś pomyślał troszeczkę.
Może się wstrzymał. Niestety.
Już taka nasza natura.
U kogoś widzimy źdźbło.
My sami - pełna kultura!
A młodzież to zwykle zło.
Niech inna dziś Janis Joplin
z nowym zaśpiewa Hendrixem.
Nie będą wcale okropni.
Okropny świat jest z Matrixem!
Marek Gajowniczek, 31 lipca 2014
Na śmietnisku facebookowym
w wakacyjnych widokówkach
wyrósł wierszyk powstaniowy.
Krótki, tak jak pamięć krótka.
Zasypany propagandą
o wyjeździe do Berlina.
Nie był konkurencją żadną,
ale jednak się utrzymał.
Film dziś jest na Narodowym,
lecz wierszyka nie przygłuszył.
Bo to wierszyk całkiem nowy.
O Powstaniu, a więc wzruszył.
Przysypały go wspomnienia
o miłości i kwiatuszkach.
O tym, co się w świecie zmienia
i o sankcjach na jabłuszka.
A Powstanie jest Warszawskie,
nie podlaskie, nie unijne.
Pałac go rozjaśnia blaskiem.
Tłumią wydarzenia inne.
Nowe mamy teraz wojny
i nasz Woodstock jest w Kostrzynie.
Sierpień to miesiąc spokojny.
Nie ma mowy o zadymie.
Tylko młodzi Narodowcy
wciąż petardy zapalają.
Nie chcą świętować u obcych.
Zatrzymają ruch tramwajom.
Na śmietnisku facebookowym
kwiatków dużo, wrażeń - zero!
Tylko posiwiałe głowy
krzyczą: - Chwała bohaterom!
Marek Gajowniczek, 31 lipca 2014
Myślą - znaleźli wyjście z kanału,
ale na górze czekają Niemcy.
Wznosi się z dymem echo chorału.
Milczący jeńcy. Dumni zwycięzcy.
Umiera miasto. Nie ma już domów.
Pastwi się Niemiec i Ukrainiec.
Armię Krajową rozstrzela komuch.
Wszystko pokażą nam dzisiaj w kinie.
Do krwi ostatniej na barykadzie
wytrwali młodzi - chłopcy, dziewczęta.
Zdradzeni wcześniej w tajnym układzie.
Bohaterowie! Polska pamięta!
Miało jej nie być na mapie świata,
a jednak z gruzów w niebo wyrosła.
Wzniosła ją walka i krwi zapłata
i do dziś katów uśmiech pozostał.
Zostało tamto wyjście z kanału.
Ktoś inny przez nie wychyla głowę.
Zostało w piersiach echo chorału,
a pokolenia wzmocnią je słowem.
Bohaterowie! Dni krwi i chwały!
Biało-czerwonym pamięć i cześć!
Niech polityków straszą kanały!
Warszawo śpiewaj powstańczą pieśń.
Marek Gajowniczek, 30 lipca 2014
Jeden syn z matką mieszkał we Lwowie.
Drugi pracował w Doniecku.
Dawniej to samo miewali w głowie.
Uczono ich po radziecku.
Jeden przyjeżdżał często do Polski,
gdzie Jarmark był Europa.
Drugi się nosił jak kozak doński.
Ożenił się. Węgiel kopał.
Jeden sztandary nosił niebieskie,
a drugi pomarańczowe,
a czasy były już poradzieckie
i ukraińskie i nowe.
Kto wtedy strzelał? - Nie bardzo wiedzą.
Mówią - zielone ludziki.
Obaj w podobnych dziś czołgach siedzą
i inne wznoszą okrzyki.
Obaj strzelają. Modlą się - Boże!
Spraw, żebym nie trafił w brata!
Nie zawsze pocisk poleci w niebo.
Świat niebem tym przestał latać.
Jest znacznie groźniej. Jest dużo gorzej.
Matka się chwyta za głowę.
Powtarza w koło - Boże! Mój Boże!
Żyje Donieckiem i Lwowem.
Nie pojmie tego i nie zrozumie,
kto zrobił z synów żołnierzy?
Tylko - Mój Boże! - wykrzyczeć umie
i w boską opiekę wierzy.
Marek Gajowniczek, 30 lipca 2014
Destrukcja jednej gospodarki,
potem kolejnej, drugiej.
Odczują kraje, firmy, marki.
Wzrosną kłopoty z długiem.
Niektórym im gorzej, tym lepiej.
Potrafią grać na spadkach.
Bałagan jest w światowym sklepie.
Bankrutuje na zdrapkach.
Jest wielka mapa niewiadomych -
tabliczka bingo, lotto.
Już wiele pól jest obstawionych.
Do innych wkrótce dotrą.
O przerwie się nie dyskutuje.
Rozgrywka jest gorąca.
Kogo zaboli? Kto odczuje?
Silniejszy pionki strąca.
Lecz słabszy może stół przewrócić.
Daleko Ameryka.
To Europa ma się kłócić,
a pod stołem coś tyka.
Światowy kryzys gra na wojnie.
Rakiety? - Nie nowina.
Nie może wszędzie być spokojnie,
bo ludzie wyjdą z kina.
Był Afganistan, Syria, Egipt -
jest Gaza, Ukraina.
Będą następne jeszcze biedy.
Ktoś straci. Ktoś przetrzyma.
Potrzeba zrodzi się z popiołu,
może za lat dwadzieścia.
Nie będzie komu siąść do stołu.
Ostatni zagrzmi wystrzał.
Marek Gajowniczek, 30 lipca 2014
Świat, który wciąż uważa:
Pieniądz załatwi wszystko!
Może nie zauważać,
Że pali się ognisko
Zwyczajnej desperacji
I urażonej dumy,
Gdzie nie ma demokracji
I inne są rozumy.
Gdzie już się wiele przeszło
I wciąż się wiele zniesie.
Nadal się chwali przeszłość
I swoje miejsce w świecie.
Pieniądz - rzecz drugorzędna,
Bo nigdy go nie było.
Gdzie się nie umie przegrać.
Gdzie się rozmawia siłą.
Jest wielka dyplomacja
I są proste odruchy.
Dzisiejsza sytuacja
To wejście na grunt kruchy,
A w tle jest groźba wojny
I znowu przy nas - blisko.
Dom kiedyś był spokojny,
Lecz się zmieniło wszystko.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
9 kwietnia 2026
wiesiek
9 kwietnia 2026
Atanazy Pernat
9 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
8 kwietnia 2026
Jaga
8 kwietnia 2026
wiesiek
8 kwietnia 2026
Afrodyta
7 kwietnia 2026
wiesiek
7 kwietnia 2026
sam53
7 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
6 kwietnia 2026
jeśli tylko