Veronica chamaedrys L
30 november 2013 at 13:24

...pamiątki...z kawałkiem mnie...układam jak puzzle...nie tworzą mnie...brakuje części...zapachu...oddechu...bicia serca...

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 13:30

to już w Tobie i udzielasz tylko obrazkowi a ja ... oczy aż przymykam i wciągam ;) :)

report

Hania
30 november 2013 at 15:23

słońcem pochwalony...

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 15:25

witam Haniu i lecę właśnie złapać ostatnie dzisiejsze promyki :)

report

Hania
30 november 2013 at 15:28

to jednego dla mnie złap i wyślij drogą chmurną , niech po niebie poszybuje:)

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 15:35

bardzo chętnie :)

report

Hania
30 november 2013 at 15:36

to już zaglądam...:) biegnij po promyki...

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 20:53

pięć godzin minęło. Słońce było za chmurami ale był nastrój wieczoru. Potem to już slalom między ludźmi. Dużo szczęścia w uśmiechach na trasie :)

report

Jerzy Woliński
30 november 2013 at 15:40

u nas już zaszło :)

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 20:55

około godziny różnicy. Warszawiakowi na spanie się zbiera chyba tę godzinę wcześniej natomiast Paryżanin rankiem godzinę później jeszcze źle przebudzony ;)

report

ApisTaur
30 november 2013 at 15:49

jednymi słowy / marzenia ściętej głowy //:-)

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 20:57

tysiąc trzysta głów ścięto na placu. By zapomnieć nazwano plac placem zgody ;)

report

Wieśniak M
30 november 2013 at 21:34

Przyznam że nie rozumiem zestawienia obelisku z placu concorde z treścią na pocztówce. Wydarzenia nocy św. Barłomieja ( bo chyba o tym) nijak mi się z nim ni kojarzą ( co może być wynikiem niewiedzy )- Szczerze mówiąc nawiązując historycznie do placu użyłbym gilotyny. Sam obelisk pojawił się dopiero w 1830 bodaj roku i postawiono go na placu gdzie rewolucja oddzieliła głowę od reszty ciała króla a potem głowy tych którzy tego dokonali.:)))

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 21:55

nie mylisz się Wieśniak i pewien jestem, że znasz historię lepiej ode mnie :). Jedyne co w sposób zamierzony połączyłem to obiekty, które jednym ciągiem dnia można w prostej linii zobaczyć. Moje kartki to spacery albo ich część w jakiś sposób skomponowane - zwykle myśl moja za tym.. Sam obelisk samo przez się jest najstarszym zabytkiem Paryża, bo w istocie tylko miejsce zmienił. Tu, na symbolicznym pożegnalnym spacerze, wszystko co widziane ożywa w pamięci i napełnia plac nawet tymi którzy głowy stracili . Refleksja po spacerze, który przecina wszelkie wymiary czasowe :)

report

Wieśniak M
30 november 2013 at 22:00

rzeczywiście można tak to odczytać, jako spacer. Mam jednak zbyt ścisły umysł ;))Dlatego trudno mi było znaleść łącznik. Obelisk ze swoimi 3300 latami rzeczywiście jest najstarszym zabytkiem:)))- Ciekawe że teraz fragmenty wieży Eifla też wędrują po świecie:))- pozdrawiam:)))

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 22:01

odnośnie nocy świętego Bartłomieja to Henryk IV (Vert Galant) skokiem z balkonu w Luwrze uszedł spod śmiertelnego imadła Katarzyny Medycejskiej, która wydała na niego wyrok jako protestanta. Truła go dwa razy dziennie ale bez powodzenia. Potem już wiemy, że powrócił do Luwru jako katolik :) . Katarzyna zmarła, bo nietrafnie zrozumiała, gdzie umiera, a chciała by przepowiednia stała się prawdą ;) (to już anegdota .., )

report

Wieśniak M
30 november 2013 at 22:04

balkon już u Szekspira cieszył się dużym uznaniem:)))

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 22:06

chyba nawet pięć tysięcy lat ma Obelisk ale z cyframi to różnie u mnie. U umysł masz artysty jak Pele z piłką. Żonglujesz słowami-frazami a ja z trybun krzyczę: jeszcze! jeszcze! :) :)

report

Damian Paradoks
30 november 2013 at 22:10

nawet moja kotka spadła z balkonu, ale jedno piętro na szczęście :) , Sam też wchodziłem w dzieciństwie przez balkon do domu za co lanie było, że usiąść nie mogłem. Raz tylko z dachu spadłem ale jedno piętro. Niemniej dech dobrze zaparło. A potem drugie lanie. że po dachach chadzam :) Umiejętność bardzo przydatna we Francji, bo tu ludzie mają chyba mniej zmysłu równowagi ;)

report

Aśćka
8 december 2013 at 21:42

no i świetne zdjęcie, choć architektura pomaga takie robić, prawda?

report

Damian Paradoks
9 december 2013 at 00:01

z tego co piszesz chciałabyś wziąć się za fotografię. Nic prostszego! Architektura to jeden z elementów. Są też kwiaty, portrety, akty itf. Każdy ma jakiegoś konika :) . Obiekt, oko i naświetlenie to triada prowadząca do 'sukcesu' ;)

report

Aśćka
9 december 2013 at 00:18

dziękuję za motywowanie:) zobaczymy, lubię komentować zdjęcia, grafikę, nazywać słowami to, co niewerbalne. Mam umysł ścisły, choć niewykorzystywany w naukach ścisłych, to zaś powoduje szukania: koncepcji, struktury, znaczenia w symbolach, w świetle, w tym co "namalowane". Brak koncepcji powoduje, że czy to będzie wiersz czy zdjęcie - staje się kolejnym w serii, podobnym innym, nżącym powtarzalnością..:) niedoróbki techniczne, mniej mi przeszkadzają niż brak koncepcji:)

report

Damian Paradoks
9 december 2013 at 00:30

zamysł był bo nigdy bym nie napisał trzech zwrotek. Jest też myśl której nie dopowiem, bo to jak w piosence: chce się coś zachować tylko dla siebie ;) Nie tylko na zdjęciach ale i wszędzie niemal jest element tego 'déjà-vu'.Masz umysł ścisły i wiesz że nie da się stworzyć automatu, który by namalował jakiś obraz Picassa. To nieprzeliczalna continuum w tym przeszkadza. Ale śmieci nie brak i rzeczy bez koncepcji również. Poezja się od tego również nie uchroni :)

report

Aśćka
9 december 2013 at 11:29

w skrócie- maje kilkanaście zdań powyżej, to raczej krótkie rozważania o tym jak sztuka wyrasta na coraz wyższy poziom (nie odnoś proszę tego wprost do swoich pocztówek, akurat tu mi się napisało), alebowiem- sztuką jest coś zrobić, talent pomaga owszem, ale, żeby sztukę "zrobić" trzeba się narobić. Picasso potrafił namalować bardzo realistyczny obraz, wybrał potem po prostu inną niż akademizm formę ekspresji. Czasem wolę przeczytać wiersz z rymami częstochowskimi, gdzie się ktoś nad formą koncepcją i treścią urobił, niż czytać zlepek ot tak rzuconego potoku świadomości - w tym pierwszym przypadku, ktoś się musiał cholewcia ZASTANOWIĆ, w tym drugim nie bardzo, tak sobie pisnął! w niewielkim stopniu wyszedł na poziom meta wobec siebie i rzeczywistości.

report

Damian Paradoks
9 december 2013 at 12:20

odnoszenie zawsze zaczynam od siebie, by sięgnąć dalej, i wrócić do siebie. Każdy może mieć na to wpływ, ale zmiana dokonuje się raczej z własnego wyboru. Nie przejmuj się moim odbiorem. Wystarczy, że przeczytasz. Z czytaniem jest jak z jedzeniem. Wybiórczy jesteśmy w obu. Zwykle czytamy co łasi i naprężamy się jak pawie. Gdy sami pochwalamy odbiór tego jest funkcją kto chwali ... tu też pojawia się problem. Albo wazelina, jak kiedyś Małgosia określiła mój odbiór jej sztuki pisania (co było mylne) albo same ochy i uchy ekstatyczne i wtedy dziwnie przechodzi... Jednym słowem nie jest to konstruktywne w obu przypadkach Widzę na Trumlu jak moje nieprzyjemne uwagi są odbierane lub też ignorowane. A jeśli to robię to tylko z intencją bez sentymentów. A nigdy nie zabieram głosu jako ekspert. Nie mniej zwracam uwagę gdy wiem coś lepiej. Nie w poezji bo tu liczy się bardziej odczucie. Chyba że nawalone tekstem niekoherentnym. Odnośnie pisania poezji to nikt tu nie napisał na ten temat pełniej niż Giuliano Amoroso. Czy brak w nas odwagi by coś sypnąć w metajęzyku (w jak najprostszy sposób) Rażą nas jego uwagi a szkoda. Nie mam na uwadze tych w których 'znieważa'. Ale i to można odebrać odpowiedzią adekwatną. Dociekasz, Aśćka, i tu jest pewna zbieżność naszego postrzegania. I tyle moich myśli w powiązaniu z tym co napisałaś.

report

Aśćka
9 december 2013 at 16:17

nie chodzi o metajęzyk, buuuuu:) nie! my się jednak w kwestiach teoretycznych nie dogadamy :(

report

Damian Paradoks
9 december 2013 at 16:38

a o co Ci chodzi? By mówić o tym jak się wyrażamy musimy wejść o jeden schodek wyżej w hierarchii wyrażania. Inaczej tworzy się kogiel-mogiel ;)

report

Aśćka
9 december 2013 at 16:43

o i to jest własnie ten cholerny internet, Ty sie już wściekłeś, a ja to powiedziałam żartem, choć meta język nie oznacza dystansu do swoich bla-bla stających sie materiałem do napisania tekstu, cytowanie siebie jest idiotyczne, ale to tak jak gdzies tam pisnęłam: "łatwo" jest opisać zamknięte powieki, niełatwo opisać sen...

report

Damian Paradoks
9 december 2013 at 16:49

może być na odwrót, że wściekłość jest w Tobie, a we mnie nic po prostu :) . Nie wiesz tego w niepełności formy wyrazu ;)

report

Aśćka
9 december 2013 at 16:52

nie po prostu: sformułowanie: o co Ci chodzi wygląda / brzmi inaczej niż, acha, chodzi Ci o to, że ...:) jja po prostu dopytuję, bo mnie coś zainteresowało, ale to dziadostwo internetowe, zniekształca intencje i dlatego, go w sumie nie lubię:(

report

Damian Paradoks
9 december 2013 at 16:54

nielubienie to pod prąd :) zbyt trudne ;) Można być bez deklaracji d'amour ;)

report

Aśćka
9 december 2013 at 16:55

ależ Damianie - nie odbierz tego do siebie - ale ja mam w nosie, czy jestem z prądem czy pod prąd, ja płynę:)

report

Damian Paradoks
9 december 2013 at 17:11

pod prąd to lekko na wyrost. Chodzi mi o to że każdą negację można przekształcić w coś pozytywnego. Płyniesz sobie - dajesz się unieść - to jest tylko pozytywne :) Uważaj na mielizny ale nawet to nie szkodzi ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register