Yaro, 16 september 2019
przepadł nieszablonowy w teatrze
życia nie unika
dlatego że nazbyt do licha i trochę pragniesz
o wielu rzeczach nie posiadasz wiedzy
prócz tego co istotne wilkom
ciebie nie dotyka
karmieni przez wilcze oczy
wyjadamy suchy chleb
modlitwy zmienione tak
byś klepał przed snem ten sam tekst
w niebie Bóg nie wysłucha nas
człowiek dobrym chciał być
lecz mamona zaślepiła głód
idziemy drogą w źle ukierunkowaną
weź tyle ile potrzeba nic więcej
nadzy zrodzeni ubieramy się w szaty ziemi
do niej wracamy tym samym szlakiem
z orszakiem z płaczem z szeptem modlitwy
Bóg budzi w człowieku życie
gdy umiera zastanawiasz się skąd łzy
żal pustka samotność
czym ją wypełnić by zrozumieć sens
czego tak nam brakuje
nie wiem wszystkiego bo i po co
marne życie marne człowieczeństwo
piszę jest ciepło i cicho
nie tak daleko płynie krew
Yaro, 14 september 2019
nie będę młodszy jak oni
ci co przed nami odeszli
nadchodzą nowi lepsi
ładniejsi piękniejsi
poranny świt zapach kawy jak lubisz
kocham cię gdy nocą budzisz sny wyobraźni
nigdy więcej a jednak żyje tym
ten czas ten świat we mnie tkwi
nie zamykaj drzwi gdy nie ma mnie
a zimno wdziera się przez drzwi
nadchodzę starszy lepszy
trzeźwo patrzę na ciebie kocham cię
noc nie zabiera nam gwiazd
choć nasze gasną jak żar w ognisku
zabieram cię w podróż
po niezbadanym krysztale szkła
dziś nie ma wczoraj
wina nie rozlewaj
gdy wczoraj się nie przelewa
Yaro, 12 september 2019
prócz miłości
postawa moralna
uczyni człowieka
na podobieństwo Boga
Yaro, 10 september 2019
modrzewiowy sztywny maszt
ponad chmurami
wypełnione gwiazdami tło bandery
na ramionach rozłożonych
jak z dłońmi na krzyżu
opada żagiel z łomotem
trzask pomieszany z szumem fal
odbija statek z żalem bez słów
na bezkres ponad dnem
odporny na moc morza
z pokorą drzewiany
okręt idzie w morze
rozpruwa tnie wodę
matko pamiętaj mnie
żono kochaj wypatruj
nie wylewaj łez
bosmam
wydziera ostatnie słowa z gardła
wśród nocy falują sny w białe bałwany
Yaro, 6 september 2019
zmarłych poetów kocha się
za to że nie zapiszą niczego
co mogło by nas osłabiać
by nie byli lepsi od naszych
zakompleksionych czystopisów
o miłości lęku i mgłach
mętnych jak ścieki w Warszawie
bez pośpiechu płyną w kierunku Bałtyku
stanowiska nie padają
słoików mnogo
przybędę wpisany na papierze
niczego nie odmienię
stoczę walkę z samym sobą
wojna potrzebna by po niej
zazieleniły się gruzy naszej Ziemi
prawdziwi poeci odeszli
pozostały układy kolesi
nikt tego nie zmieni
różni nas strona historii
zabrane dobra imiona
kasty nas na podeptanych ramionach
wpatrzony w niebo
nie słyszę płaczu
cisza co w gromy się zamienia
wyjdą zmory walczyć czas
nadchodzi
poeci są wśród nas
słowa zapisane na kamiennych sercach
Yaro, 5 september 2019
nie potrzeba światu wielu geniuszy
życie pisze najlepsze scenariusze
film kręcony o chłopcu synu ojcu
schizofrenik z ulicy widział świat kolorowy
to był tylko mur wypełniony graffiti
klata za klatką stawiał nieśmiałe kroki
klika
strzał między oczy
śmiech
filmem jest komedia chłopak aktorem
choć grał przed chorobą lepsze role
na pierwszym planie światła gwiazdor
celebryta kochany mąż ojciec
zabawny zadowolony podziwiany
nagle spadła kurtyna na deski teatru
zgasły światła budka suflera pusta
widownia się rozeszła niezadowolona
został sam niewiele dopowiedzenia
problemem nieopłacona rola
grał w reklamach jako prozak
milczenie drżenie rąk
lęk przed samym sobą
tabletki liczył jak dni które były nienormalne
słońce nie świeci tak samo
kolejki do reżysera psychiatry
rozdane karty człowiek uparty
nie podał się diagnozie
nauczył się udawać że jest dobrze
wygrał kocha to co robi
aktor sztuka i żmije omija
Yaro, 5 september 2019
jak ptak z gniazda wyfrunąłem z domu
uciekło razem ze mną dwadzieścia parę lat
czas maluje witraże na twarzy
znacząc każdą zmarszczkę
w bruzdach dłoni zapisany ślad
udręką wędrówka szukam miejsca
cyganeria to ja
nocleg w wozie Drzymały
wygnaniec wróżący z gwiazd
i ze wszystkiego co magiczne
nieosiągalny horyzont ciągle oddala się
nie mam sił toczyć gówniany los na sam szczyt
raz tutaj raz tam
znam ludzi poznałem ich
intencjami różnią się w zależności co czują
gdy widzą mnie
witają się bądź też nie
wychodząc nie domknąłem drzwi
matka nie zamykała ich czekała mnie
wracam po latach do gniazda
przekraczam próg
w ramionach matki ciepło
zapach chleba spokój domu
zamykam drzwi tata śpi
Yaro, 2 september 2019
dałbym się skopiować
żonę skserować
zrobić kopię zapasową
na gorsze sytuacje
zapisany plik klik
obszerna pamięć
niektórych rzeczy
nie warto zapisywać
by mieć rację
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
8 february 2026
wiesiek
7 february 2026
wiesiek
6 february 2026
Jaga
6 february 2026
wiesiek
5 february 2026
wiesiek
3 february 2026
wiesiek
30 january 2026
Jaga
23 january 2026
Jaga
20 january 2026
Jaga
19 january 2026
Jaga