Yaro, 11 december 2011
w świecie chaosu i chamstwa
otwieram serce bo są ludzie dobrzy
niosę pomoc
bezdomnym i bezpańskim psom
opatrzę rany jeśli są
słowa sklejam i puszczam latawce
jak Staś i Nel
otwieram serce i patrzę w nie
czy jest coś jeszcze czego mi brak
podziwiam poetów
podły świat
najlepiej udać wariata
schować głowę w piasku
Yaro, 10 december 2011
doprawdy umrę zmknę oczy błękitne
wyciągnę nogi
wcisną garnitur zaciasny
księdza nie będzie
jest zbyt drogi pochówek skromny
przyjacielu złożysz kwiaty
modlitwa dotrze do Pana Boga
słowa ostatnie wypowiedzą
nic nie zmaże win
nie naprawię ich
cieszę się że kiedyś zostawię to wszystko
Yaro, 9 december 2011
na rozstaju dróg stoimy wpatrzeni w siebie
serca drżą energia rozpiera
napinam się i wzdycham
nic nie mówisz
głaszczwsz moje dłonie
róża ma kolce
rozstajemy się zachwyceni
dostałaś bilet do lepszego świata
pełnego marzeń i nadziei
zostań na chwilę która trwa
odjeżdzasz w krainę gdzie
pochowsz sny wspolne dni
patrzę jak w oddali
postać którą wymarzyłem
znika za horyzontem
Yaro, 9 december 2011
każdą łzę ważę na szalach
mierzę ile jest warta
w życiu pełnym barw
kolorowych szkiełek
nieoczekiwanych chwil
karmię się spojrzeniami
cichych ciepłych pasteli
cieszy twoja obecność i głos
jak nucisz melodię która nie ma refrenu
łapię wiatr w dłonie
chowam do kieszeni
kawałek chleba
wojna między kalką a papierem
z kałamaża wylewam atrament
na
parapet
wydźubuję nasiona
zwariowane dni
w obecności szumów hałasu
w głowie głosy
Yaro, 8 december 2011
dzieci uczą miłości
słowa burzą betonowe pomniki
dla których umarł szacunek
błyskawice rozwieszają
ciemne mocne zasłony na scenach nieba
skruszone z niewiną miną
proszą o czekoladki i żelki o smaku coli
zapracowana matka
taszczy z zakupami w progi domu
ojciec zachlany śpi
z butelką przy boku
to jego alibi
że coś robił
dzieci zukrytym żalem mowią prawdę
tata stał jak niedzwiedź na dwóch łapach
Yaro, 8 december 2011
złotą nića szkicuję obraz przyszłych dni
przez szkiełka widzę niebieską rzeczywistiść
słowa układam jak karty
przebieram nóżkami
w świńskim truchcie
jak kaleka
pijak na chodniku nikt go nie podniesie
by wrzucić do kosza
pószcza pawia
albo paw w puszczy
ściskam w ręku
zamiast zielonego kamienia twoją dłoń
ciepło uczuć miesza się w kipiącej radości
serce unosi lekko klatkę
pełną gołębich piór
gołębie się zagryzły
w milczeniu utykasz w ciągu dnia
Yaro, 7 december 2011
z duszą na ramieniu
z sercem w dłoni
kroczę do twojego domu
żąkile w dzbanie pełnym
roześmiany poranek
z różowym rumieńcem
cała w skowronkach
o nic nie pytam
w oczach mam dynamit
jesteś królową nocnych marzeń
tak niewiele wiem
marzeniami mogę żyć
choć mijamy się nawet w snach
Yaro, 6 december 2011
budzę się rano
widzę jak na oknie
ćma ubiera spodnie
poleżę jeszcze chwilęw łóżku
wygodnie
słonko promieniami pieści
wstaję bo mama wrzeszczy
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
14 february 2026
wiesiek
14 february 2026
Jaga
13 february 2026
wiesiek
12 february 2026
Jaga
12 february 2026
wiesiek
11 february 2026
wiesiek
10 february 2026
Jaga
10 february 2026
nieRuda
9 february 2026
wiesiek
7 february 2026
wiesiek