Yaro, 20 september 2013
słowa ostre tną przestrzeń
między skórą a ciałem
krew strumieniem
wypływa na powierzchnię
ostatni zaczerpnięty oddech
odbija się echem w ciasnym pokoju
łzy moczą stary tapczan
pod
ścianą sterczysz jak lampa
telewizor zamilkł
cisza jak na pogrzebie
nie ma nas nie ma ciebie
Yaro, 19 september 2013
z żale żegnam sprawy
czas pokryje biurko warstwą pyłu
wyparuje
atrament zmieni się jak plastydy
z siłą sublimując
biel razi w oczy na papierze
pieką usta od nadziei
pęknięte lustro
posklejam za siedem lat
kij w dłoni ściskam aż sok płynie
daleka droga kręta zakręty
wrócę zimą
ulepię z tobą bałwana
Yaro, 19 september 2013
niezbadany labirynt twego serca
wspinam się na dach miłości
próbuję nie mam szans
by lepszym się stać
pamiętam mówiłaś mi
że rozsądnie rozstać się na amen
czy to nie cios dla miłości
poświeć się dla osoby
kocham cię jak życie
niezdobyte serce
twarde robi się na nie
teraz wspominam
ciekaw co u ciebie
jak układa się twój mały świat
na zawsze ty w sercu jak sen
jak rybak po oceanie miłości bujam się
czytaj czasem moje wiersze
uwierz w proste słowa
Yaro, 19 september 2013
nie potrafię znaleźć miejsca
piękny dzień
w pełni korona słońca
nie czas na miejsce
szukam znaków na ziemi i niebie
pobudzony biegnę drogą
prostą jak linia życia
wyryta na dłoni jak blizna
zrozumiałem
że tak naprawdę
jestem całkiem sam
czekam na miejsce
by odpocząć
przeczekać zły czas
Yaro, 18 september 2013
spotkałem ciebie
na dworcu w Krakowie
spotkałem się nasze dłonie
nic nie mówiłaś
też nie mogłem nic powiedzieć
nasz pociąg
przypadkiem pędził
w tym samym kierunku
jak wspaniale mieć przy sobie
kochaną osobę
tak przypadkiem
spotkać się wypadło
pędziły koła
stukot
szept twoich słów pieścił uszy
widziałem jak mi zazdroszczą
nam siebie jest za mało
nazwałaś mnie mój miły
bo nie znałaś mego imienia
powiedziałem skarbie
to ci się spodobało
pocałowałem cię po raz pierwszy
serce w piersi pikowało
a mi było mało
Yaro, 18 september 2013
wystarczą kwiaty
kilka słów modlitwy
niespokojny dzień
pada deszcz
wiatr zamiata liście pod dywan
samotny cmentarz
wypełniony smutkiem
na policzkach słona łza
jak na liściach rosa
płoną znicze
wiązanki na stosie
wiatr porusza wstążki
krótkie formy znaczą tak niewiele
współczucie kilka słów
nie wrócisz już
Yaro, 18 september 2013
nie ujarzmiony
w ciągły pędzie
nie zatrzymasz go na zakręcie
idzie
biegnie
nie zamknięty jak puszka pandory
pokazuje każdego dnia inne obrazy
nie wiesz kiedy się skończy
by przez wieczność z nim za rękę biec
zwróć uwagę na starszą panię
ona wie dokładnie co się stanie
wszystko jedno
owinięty wspomnieniami
napasiony
przeliczam
nic nie wychodzi
Yaro, 17 september 2013
stelaż rozstawiony popękane słoje
zabrakło farb płótno jakieś blade
nienaciągnięte jak struna w gitarze
maluję słowami świat sprzed lat
przy tym gra płyta winylowa
porysowana jak moja głowa
rzadko tam zaglądam
nie grzebię we wspomnieniach
przez to nic nie zmienię
historia jest ważna ma wpływ
na zdarzenia powtarza ten sam scenariusz
kto przyjacielem a kto wrogiem
namaluję słowa wyryte na murach
na ścianach obozów na dechach
kilka włosów kawa z fusów
głód aż boli namaluję pejzaż
narodzin i śmierci jak odchodzisz
Yaro, 17 september 2013
gdy zawołam myśli
jak gołębie z dachu
sfrunął wydziobią wyczyszczą
gruchaniem uspokoją nerwy słabe
słowa nie mieszczą się w ustach
wolna głowa
głowa pusta
jak kapusta
twarda i nadęta
gdy zawołam ciebie
rzucisz wszystko
przybiegniesz
bo nie wiesz
jak kocham
niespokojne spojrzenie
myślę sobie myślę o tobie
wiernie czekasz
płyną dni ukradkiem
nadejdzie chwila
nadejdziesz
jak ja nadchodzę
jeszcze brodzę w myślach po kostki
z gołębim sercem wyskoczę
Yaro, 15 september 2013
wymodlony oczekiwany w proroctwach
powstań ludu młody
stworzony z łez i krwi zmieszany z prochem ziemi
z miłości. matek mlekiem karmiony
co świńskie mięso je nienajedzony
przez świętych błogosławiony
królom korony z głów nadchodzi cud nad cudy
klękają przed nim narody
oto dzień gdy spadną głowy
oszukany narodzie podnieś czoła
miecz od Pana chwyć w dłonie .siecz plemię niech spadną korony. kościoły niezgody płoną .zboczony sam skróci sobie głowę
na pętlach wiszą nienapasione oczy
nadchodzi dzień mroku i zła
z metalem w dłoniach jakże silnych .krwi spragniony
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
13 february 2026
wiesiek
12 february 2026
Jaga
12 february 2026
wiesiek
11 february 2026
wiesiek
10 february 2026
Jaga
10 february 2026
nieRuda
9 february 2026
wiesiek
7 february 2026
wiesiek
6 february 2026
Jaga
6 february 2026
wiesiek