Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
czy pamiętasz mój zapach - o morze
i miękkość włosów w wynurzeniu
refleksami fal śledzę chwile
drżysz moim śmiechem
lubimy być blisko siebie
ciągnie mnie melancholia
do rozległych widoków
miłości słonego powietrza
turkusem sennej wody
nacieszmy się sobą
Usterka 2 (nieświęty egoizm - natura pewnej usterki)
martwe białko na zasadzie nieświętego egoizmu
oni to nie ja, to nie my (uraz, czyjaś nauka)
ja się w nich nie odbijam
tylko w lustrze
mój atraktor, afekt, zemsta, miłość, ja
to kształt mój
trzeba mu przebić serce, odciąć głowę
ciało spalić, prochy rozrzucić na cztery wiatry
martwa dusza Petara Blagoyewica z Kisilieva nie będzie wśród nas
mścić się na niemiłym sprzedawcy, dziecku, sąsiedzie
chyba już lepszy Sokrates z Aten -
z tym trupem nie trzeba się tak męczyć
on przecież zaręcza, że pragnie iść prosto w wyższe sfery
tam wszystko jest czyste
sztuczny las, sztuczny seks, sztuczne piękno
odrobaczona przyroda
kwiaty bez pleśni
diamentowe
ale coś poszło nie tak i też wrócił pić krew
(...)
--- full text ---
Usterka 1 (Czy znacie Go - pewien przeskok)
życie się przebudziło
przypełzło do gwiazd
młode widzi, liże, wielką łapą ochrania
to ja czuje - to ja to nie ja
ale nie zjem tego ja, nie mogę zjeść siebie
jeszcze przed lustrem chyba ten gest
potem przeszedł On
pieścił delikatnie kobietę i był delikatnie pieszczony
i tak się rozkochał w stworzeniu
- w szlamie, w brudzie, w padalcu. w podlecu -
że już nie mógł myśleć tylko o sobie
więc zaczął interesować się przyrodą
tym, że wszystko jest połączone
podtrzymuje wzajemnie, choć się zjada
ekolog, wzniósł się ponad święty egoizm
rozumieją Go kwiaty, zwierzęta, jaszczurki
węże, kosmici
rozkochani w sobie, naturalni, egoistyczni
życie idzie w życie czując coraz więcej
na końcu kocha samo siebie
3. Święty egoizm - Święty egoizm (z t. teoria śladów)
Zrywam owoce róży, widzę zimujące ślimaki
zasklepiły się na długą noc
są białkiem, omijają je potwory
- byle do wiosny, udaje kamyk
aż matka urodzi nowe węglowodany i białka -
ktoś kogoś zje, ale nie po to jest białko
jest by przedłużyć istnienie
- Święty egoizm życia, nie zamartwianie się
Ja, prawie ja, przeżyję -
ale białko ucieka, wzrusza, walczy
na zasadzie świętego egoizmu
wszystkie chaotyczne wrażenie sprawiają
kos na gałęzi
motyl tu i tam
bąk
wystrzeliwują z jednego miejsca w inne
ale nie wylatują głody poza łąkę, bagno
głody żurawia trzymają go w szuwarach
sroki się ganiają w swoim lasku
zamknięty krąg, jaskinia życia, którego
bohaterowie nie na ślepo szukają
ale kierując się instynktem
zakłada gniazdo, wyznacza teren polowania
znajduje teren spółkowania
życie
przebudziło się
i prawie sięga ku eterom ciszy
i moje wspomnienia błądzą wśród zaginionego jeziora
śladów miejsca które pamiętam
taty tu nie będzie
pijawki będą i żaby
zwariowanego kąpiącego się pijaka nie będzie
nie będziemy mu zdejmować pijawek
to wszystko, te życia życia są w ruchu
(...)
--- full text ---
rozmowa od teraz do nieskończoności
rozmowa od teraz do nieskończoności
osoby dramatu to jelenio-wężo-chrabąszczo- saturno-ktosie ale
do tygodnia każde czeka na słowo przepraszam i pomocną dłoń
do miesiąca może głodować a do tygodnia nie pić wody
kto zaniedba wymogi rozmowy zamienia się w nowotwór
na nic sport, muzyka oraz gry, na nic także dobroczynność
dobrze, że mnie nie zabijasz, a może właśnie powoli zabijasz -
to chyba nie może jednak wystarczyć
śnił mi się ojciec, pływaliśmy razem
on był zawsze już po pięćdziesiątce i trochę się o niego bałem
jak długo zmarli są z nami, Linia życia Schumachera twierdzi
że nawet do śmierci naszej i że rytuały przebaczenia dotyczą nie tylko
duchów ale jeszcze żywych ludzi obok nas
a nasze życie wymaga zmiany, uwagi, odnowy przez cały czas
przez cały czas rosną nam skrzydła, walczymy o młode
szukamy schronienia w rzekach, przyjaciół rozwiązujących nasze i zarazem
swoje smutki, problemy świata, a poza tym
***
trzeba cały czas, od teraz do tej przeszłości robaczej i do anielskiej przyszłości
być gotowym
(...)
--- full text ---
TUNEL
Adam Pietras
I
“Said the bird: for humankind cannot bear
too much reality.“
- T. S. Eliot
I. Pisanka w ultramarynę
Kartka jest biała. Tusz jest czarny.
Jest to odległym echem Milczenia.
Zerwana gałąź o siedmiu liściach
leży na bruku.
(...)
--- full text ---
jesienny wieczór gaśnie słońce
noc zgarnia ciemność po obłokach
i pajęczyny z chłodem plącze
jakby w tym chłodzie miały zostać
jak w labiryncie niedosytu
gdy mgła po łąkach się rozpływa
i szept twój słyszę - przytul przytul
chociaż niedosyt - nocny brzydal
i pajęczyny w supły wiąże
a mógłby latu się pokłonić
wrzesień to jesień - czy choć zdążę
odnaleźć ciepło w twojej dłoni
światło dojrzewa echem pragnień
noc nadziejami już okrzepła
wiesz że o świcie słońcem pachniesz
miłość rozkwitnie w naszych szeptach
Mamo, zobacz
Dwa zaprzyjaźnione motylki
Są też naszymi przyjaciółmi
Czasami, mamo, nie wierzę, że żyję
Dlaczego?
Czuję, że znikam
Chyba przez ten wiatr.
byli razem, złączeni, niezróżnicowani,
milczący, chmura, kula, wszystko
jeden chwycił za topór i przeciął sworzeń,
łącze
wtedy pomiędzy niebem a ziemią
wytworzyła się przestrzeń, para,
płodność, pieśni, pazury
zazdrość, śmierć, chwała i nędza
i ponowne połączenie
Czarna - na niepokój.
Zielona - na pisanie wierszy.
I czerwona - ta już tylko do zdjęcia.
