Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
Znów deszcz - w kałużach się przeglądam
jakbym niestety lustra nie miał
chociaż czy warto starość wiązać
ze zmarszczką co się znikąd wzięła
w obrazie nieco wyświechtanym
nieogarniętej wiatrem fali
z bruzdą na czole... weź ją zapisz
nie wszyscy w nocy się wyspali
no cóż październik straszy deszczem
kolejna jesień czas ucieka
spójrz - pod tą zmarszczką dalej jestem
nie mów
następna cię urzekła
Nie mogę płakać
choć żal serce ściska
kołacze
gniew targa dusze.
A mimo to -
oczy szeroko otwarte
nie ma w nich łez
opanowany spokój
uśmiech na twarzy
tylko mój ból
wciąż dławi.
Farsa-trwa
jak długo tak jeszcze.
RET
Uroda-
urzeka człowieka
włosy
cudne anielskie
skóra
gładka niczym jedwab
figura
kobieca wymarzona
ruchy
niczym, gazela w biegu
to
wszystko nieważne
oczy
tylko one mówią
jakie
masz serce
całe
Twe życie
dobro i zło
radość, cierpienie
oczy
zwierciadło
duszy człowieka.
RET
pensive I long to befriend your soul
in yellow and blue blossoms
subtly with ruffles
lovely specimens in silveriness
we look like winter
imagining you
I set the antique tableware
for a tea party with elves
chcę bratać się z tobą
żółto-niebieskim kwieciem
subtelnie falbankami
śliczne okazy w srebrzystości
wyglądamy jak zima
wyobrażając ciebie
układam antyczną zastawę
na herbatkę z elfami
I. Moja wieś
Deszcz z bruzdy na polu moja wieś z popiołów spadł deszcz
deszcz z bruzdy na polu i pachnie katafalk niewierzących;
deszcz zamieszkała powstała pokutuje jak tylko ja -
pokutować potrafię: bez nadziei pachnie ziemią Hiroszima.
Taka jest pogoda; mieszkała na chodniku stara trzeźwia
i na moją wieś spadł deszcz. Zamieszkała powstała architektura
i pachnie katafalk niewierzących - krwawi Hiroszima - taka
jest pogoda.
II. Cięcie
na polach o poranku w rzeziach w świetle w rozpadlinę skoczyć w serce własnej niewiary.
(jakby było we mnie
coś większego niż
ja sam.)
III. Chwila nieznośna (Gestykulacja)
(...)
--- full text ---
A kiedy już wszystkie
ciuchy i buty
po mnie oddano
to
czasem siądź wspomnij
mnie rano
Odwiedź mnie
w mym nowym domu .
razem po milczymy,
tylko nie płacz
co było odeszło
świat nadal istnieje.
Wybacz
że tak mocno mi się zasnęło
.Przecież wiesz
pamięć jest wieczna.
Wraca do nas jak wiatr,
dla tego będę przy Tobie
gdy będziesz pamiętać.
Ret
życie nas w codzienność wpycha
w zapomnienie i niedosyt
rok za rokiem czas umyka
plączą się w pamięci wiosny
.
już wszystkiego nie pamiętam
wyzłociła nam się jesień
wydłużyły się wieczory
śniłaś mi się cały wrzesień
.
z marzeniami w pocałunkach
w przytuleniu w rozszeptaniu
śniłem twe gorące usta
czas nas wiązał w jedno zaplótł
.
nic że z drzew spadały liście
mech poszarzał znów na płotach
dni nam nigdy nie ucichły
a i noce - chce się kochać
2022-10-23/2026-10-23
Melodią słowa mów dziś do mnie
chcę chłonąć jego moc i brzmienie
siłę gdy z iskry czyni płomień
i lekkość z jaką wpada w wiersze
.
pozwól nakarmić się poezją
jej barw paletę zmienić w zachwyt
niechaj na strunach zagra wieczność
gdy rytm się podda wyobraźni
.
wychwyć ze szmeru pomruk grzmotu
rwij tak jak echo myśl na strzępy
chcę w dojrzałości znaleźć spokój
ale to słowo z innej pieśni
wczorajszy dzień przeszedł bez historii
może tylko deszcz spóźnił się o kilka godzin
wtulony w ciepły jesienny powiew wiatru
rozmawiałem z chmurami kryjąc się pod parasolem
.
ktoś z boku pomyślałby że wariat - gada sam do siebie
a ja właśnie układałem wiersz
jak twój uśmiech przed pocałunkiem
gdy uciekasz w ciszę zmieniając tylko miejsce pobytu
.
niepotrzebny już sen ani melodia gwiazd
wpadamy na siebie milcząc jak dwa ziarna piasku w klepsydrze
marząc o jednym wielkim kwitnącym ogrodzie
wtul że się we mnie mocniej
.
krople spływają z parasola prosto za kołnierz
październik otwiera ramiona na poezję
with hair in rich curls
I part a gown of silk charmeuse
sitting with leg tucked up
leaning a book on ecru paper
I lazily caress my bare breast
