Zmiana sposobu prezentacji
las nabiera barw
liście wirują tańczą twista
a może kankana
południowe słońce skrzy się w wartkim strumieniu
senny dzień rozpina lekką mgiełkę
w karminach klonów
w złocie burych dębin
przejrzała zieleń mchów splata fiolety z różem wrzośców
w poszyciu błyszczą brązowe główki podgrzybków
zawieszona między jałowcami pajęczyna
dźwiga ciężkie krople rosy
czuć wiatr który obejmuje nas chłodem
taki pierwszy dotyk jesieni
schowanej w nagich drzewach
ostatnim fruwającym listku buczyny
w listopadowych wspomnieniach układanych ciszą
w twoich oczach nawet echo
szepcze - kocham
zatrzymaj mnie pocałunkiem
zatrzymaj słowem brzmieniem głosu
myślą przedwieczorną wybujałą z marzeń
na pierwszy lepszy sen wyrwany wyobraźni
na luksus bycia tylko we dwoje
zatrzymaj zanim doliczymy się w wierszach
albo ugrzęźniemy w nich na zawsze
masz gorące usta
nie wódź na pokuszenie
przytul
przytul mocniej
kochaj
tę chwilę wyjmuję z pamięci w kawałkach
tak jak obrazy ze snu nie do pary
czyste kartki nienapisanych wierszy
pachnące trawą (wygniecioną w sadzie)
wieczorną rosą przenoszoną wargami kropla po kropli
z najmłodszych listków białej koniczyny
na rozgrzane sutki
.
poddawałem się jej w pocałunkach
w nieskończonym deszczu zagubionych dotyków
aż po świt gdy rumiane jabłka na wyciągniecie ręki
a zmęczone usta z szeptem - jeszcze
.
tak jakbym o jesień za późno wyjął ją z pamięci
2019-09-24
znów obudziłaś jesień we mnie
złotymi liśćmi tak jak deszczem
senną fantazją - wiosną we śnie
zmieniając przy tym czasoprzestrzeń
przeniosłaś usta w rannym szepcie
w dwa czułe słowa na dzień dobry
przy których wiosną jesteś - jestem
i nigdy nie mam ciebie dosyć
nawet gdy z wiatrem po kałużach
noc nam wygładza wszystkie zmarszczki
dzień jak październik się nie spóźnia
wiesz że jesteśmy siebie warci
nie mam się czym chwalić - jesień to poezja
dzień dobry - jako odpowiedź na twój uśmiech
myśli do których czepiam marzenia czy tęsknotę
kilka wierszy zapisanych dla tych którym piękno
otwiera wyobraźnią okna na świat
.
nie nie zaglądam do lustra - szkoda czasu
kwiaty pachną miłością - kobiety jak jabłka w sadzie
każdy dzień we dwoje to otwarte drzwi do szczęścia
każdy spacer to radość że jeszcze można coś z siebie
.
jak piękno które jesienią w nas dojrzewa
jak ciepło które zastępuje wszystkie pieszczoty
jak pocałunek którym poznajesz tajemnice i sekrety
jest takie miejsce gdzie o każdej porze i każdej godzinie
.
dzień dobry - jako odpowiedź na sto pięćdziesiąt pytań
po którą nie trzeba wyciągać ręki
wystarczy zdjąć z serca słowo po słowie
jesień to poezja
2026-10-03
uśmiechnął dzisiaj się poranek
w dwóch słowach szeptem na dzień dobry
jakby tym miłym powitaniem
chciał nas wybudzić z marzeń nocnych
jakby chciał iskrę zmienić w płomień
a ust muśnięcie w pocałunek
myśl niecodzienna wraca do mnie
chcę tańczyć z tobą - nie mów - później
nie mów że słońce dla nas wstanie
choć chmury ciągle pachną deszczem
lubię cię taką niewyspaną
niezapisaną jeszcze wierszem
jesienną chmurą z sennym wiatrem
gdy uśmiech dzielisz po połowie
gdy niosę ci do łóżka kawę
i sen z miłością do nas dobiegł
otulił mgiełką pożądania
tańcem połączył i muzyką
dzień dobry to nie tylko magia
to radość w sercu na odwyku
wrzesień minął
październik w przewrotnym słońcu
wiatr odwraca liście na jesienną stronę
zbierając poranną mgłę w północnym cieniu lasu
o tej porze jesień zawiesza się w pocałunkach
pod powieką masz sen - dobry złoty sen
nie zostawiaj miłości na potem
kochaj
nie rzucam słów na wiatr
poezji na oślep
czasami wychodzę na scenę z wierszem
i dziwię się dlaczego nawet czas
nie przebija się przez kurtynę obojętności
.
dlaczego zawieszone między nami kwiaty
rozdajemy świadomie w obrazach przydomowego ogrodu
coraz częściej wspomnieniami karmimy sny
pocałunkami poranki
.
wiesz ile przyjemności sprawia
przenoszenie piękna z ust na usta
zawsze jesteśmy dla siebie
.
nawet w modraszkach latolistkach ceikach
już w maju siadaliśmy na ławce pod płotem
z Magdaleną można było rozmawiać o wszystkim
któregoś roku całą wiosnę walczyła z turkuciem podjadkiem
innym razem problemem była rdza na gruszach
z czasem dowiedziałem się czym podlewa pomidory
i dlaczego nie sieje pietruszki
.
wybaczała mi przyspieszony oddech
ja nie zwracałem uwagi na jej pierwsze siwe włosy na skroni
intuicja podpowiadała mi że Magdalena jest dobrym człowiekiem
często wyczytywałem z jej oczu radość
pozwalaliśmy marzeniom pulsować jednym rytmem
lubiłem jej zaraźliwy śmiech
nie wszyscy potrafią cieszyć się całym sobą
.
życie to muzyka
a my graliśmy jego uciekającymi nutami
ku gorącym sercom
naszym sercom
