31 january 2016

indywidualnie... to jest mocnoporąbane

ale ty dobrze o tym

wiesz ten wiersz
będzie dosyć długi i z góry na dół za to

przepraszam
choć wiem że nie lubisz długich
za to grube pasują jak ulał

dążeniami kontrowersji
odczuć w czasach kiedy wyśniłem
doznania oraz bezszelestne melancholie
męską sobotniej nocy utrwalając nałóg
maską w dniu zachwytu o marzeniach
z za oceanu apokalips wartościami
platonicznych pragnień
wyznaczyłaś granicę nierozłączności

teraz patrzę jak zasypiasz
nigdy więcej nie czując szumu
pszenicznych zbóż
w których chabry kołyszą niepewność
smakiem rozchylonych pieszczot
ustami o smaku malin

całowałaś jak żadna inna
wybacz mi niedoskonałość
w kręgu niedomówień puste studnie
nawet salomon
z podziwem nie rozumie kwitnących sadów
a czerwone płatki są takie białe

nalałem sikając na krzak
wybacz to tylko pęcherz

a ty znowu zakwitasz zanim jeszcze zapragnę
zrywać z ciebie to w co jesteś wcale nieubrana
poprzecznie skompletowany smakuję kompromisy
niczym oblężony
tułacz ułożony w ramionach
na balkonie niedomkniętym nocą
nostalgią z górnej półki
czekający na niezniszczalne

a niebokrążcy liniami dłoni rozpisują niebo
w tonacji blue dzienniki chwil
wyszeptanych a jakże nieobojętnych
na kawałki
o nieobecnym aniele który przyszedł
po drodze mlecznej
oceanem uczuć prosząc o spełnienie
by nie zgasły kolory we mgle
o intrydze hebanowych oczu
uknutej spiskiem
przeciwko pragnieniom bez tytułu
wyrytym na skale ostatnimi strofami pokusy
o bezsensownej białej róży
wydrapanej paznokciami
w odcieniu krwi na plecach
kiedy droga w obydwie strony wydaje się jedną

na własną prośbę
nigdy się nie dowiesz
ile czterolistnych zostawiłaś które muszą zgasnąć
czuła dłoń
już nie kręci loków na rozwianych włosach
milczą usta stęsknione całowań
od granic wszechświata aż do niebiańskiej półkuli
w sukience mini
przechadzasz się wzniośle ku słowom
na wenowisku kradnąc bukiety z polnych kwiatów
jednymi kolcami po języku innym przychylając rozgwieżdżone

szukasz stolarzy samogłosek
wytwarzających znośne relacje
tam gdzie tlen nie osiada w pustych płucach
oddychamy

oby nie tylko
skrzywionymi dzieciństwami z nie do końca dorosłością
zawstydzeni wygrzebując kolorowe dzwonki
bez hamulców
spisując testamenty nie zawsze czarno na białym
po upamiętnienie serc
pokrojonych w plastry wyciskające soki z ostatniej

chwili dźwiękami słów czarna komedia
opowiadam historię rozśmieszając boga
zamurowałem symbole
powracając obsesjami na wiśniowy spacer z poetką
o święta naiwności nie pytaj czemu
wymijając rzeczywistość pragnę widoku z twojego

okna przed północą na drodze do poznania
stanie już tylko jutro albo po
jutrze a ojciec ojców na przekór
wyrywie ostatnią kartkę z błękitnego pamiętnika


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 1 | rating: 0/8 | report | add to favorite

Comments:

zuzanna809,  

No długie, długie - podzieliłabym to wzorem pieśni Gałczyńskiego.... Ładnie kochasz, choć pewne niedopowiedzenia nadałyby smaczku....:)

report |



other poems: ale jajka, niezapominajko, czym bliżej tym, urodziłaś nas, uzależniony od szarości, wiem że potrafisz, czasami, język sam wskazywał mi drogę, rewolucje magdy g, serdeczny, matko polko, deszcz, ale jedno wiem, ona i on... and... on i ona, w sieci, i dotąd mnie, faceci są mniej odporni, Harry... pOTEM, mój `pająk` czuwa 24/D-ę, ... para, samotność, ... ty gamoniu, bez zbędnego przyprawiania, od kłębka do nitki, jesienną nostalgią, mała czarna, sushi, o je, zrobiłaś mi, to jeszcze nie piekło, wtedy otworzysz, a żebyś wiedziała... kocham, dawno temu w łanach, ona Lu..., jesteś jak stary dobry longplay kochanie, w pogoni do niedenu, naro`urodziny, a cyganka mówiła, ma pani lód w oczach, z pokojów na poddasze, niesamowita, ziemia i ty, takie tam coś nie coś za odrobiną okna w dzień, łasica, galeratka, w innym języku, Thecadactylus rapicauda, spamiętniki, nocami na przekór wszystko na mojej, na zewnątrz, wiesz.., urodziłaś się, zapalimy, to coś w środku pomiędzy obrazami, i co mam Ci więcej powiedzieć, i co, nie strawiłaś tego, turbulencje, jedyna taka ty, zapomnij, na przekór grawitacji, dominiqe... return, że wciąż cię kocham, prognozują że słonecznie ale, czym bliżej tym, twoim światłem, przyjdź do mnie, nie tak daleko pada jabłko od jajek na miękko, paznokciami na skórze, czasami, jesteś jak poranna kawa, nie mów nic do pustych okien, nie pytaj mnie więcej o latarkę, słodko-gorzcy, kobieta its maj laiw, .. znowu erekcja, bez słów, hej maleńka, odzyskana, i love you... z angielskiego po francusku, alicjo, śmieszek, konsensum... czyli los ślepy nie jest, dobry wieczór czy wejdzie maniek, a w niebie tak samo, KC... a tak właściwie nic nie musiałem mówić, słoik tulipanów, niebem, drzewa dojrzewają każdej, upojni, indywidualnie... to jest mocnoporąbane, snów kilka z końcem stycznia, spragniona.. a na imię zawsze mam córka, oglądałaś wiosnę przez lupę, na imię miałaś kilka, gra na kilka tonów, ... da mi kolejną szansę, Kochani, dawno temu w łanach, imię bo taki jestem, na zachętę mówię kocham, pani zosiu jak okiem sięgnąć to w kółko macieju, wyspany w Tobie,,, jestem... męskość to tylko dar natury, nad i, kac, i taką cię mam, pamiętam rzeczywiście to jednak pamiętam, aktorka, księżyc, wzięli, zrymowali... i się popisali, bez powrotu, mam cię głęboko, są baby i są babki... kobieto, ty dotykiem, cudowne, strach przed powiązaniem światłocieni, forge while the iron is hot, sen o czułych dłoniach, paznokciami na skórze, ostatecznie to mogłoby być, kusicielka na amen czyli szata zakonnicy, mówię ci... serio serio zagrany w butelkę, twoje inicjały wygrawreowałem sobie na języku, o czwartej nad ranem, teraz nocą _ mam jedynie przekleństwo kukieł, panB, i taką cię kocham, besame mucho, anioł, jednym z nich jest miłość, się liczy, globalnie po drugiej stronie medalu, córeczki, a potem to już tylko słodycz skrzydeł, cztery ściany butów nie do pary, odślep mnie jeśli potrafisz, wszystkim trumlowiczom udanego długiego weekend`u...:), ... że aż nie mogę konia okiełznać, poprowadź mnie a On pozwoli nam żyć, pośród wszystkich gwiazd, kochanie, całkiem kapryśny drań, złapałem dla ciebie chrabąszcza bardziej majowego niż maj, szpak, wtedy otworzysz, puściłaś las bez kapci, ... nie wyzywałem domu od nierobów, na krańcach piekieł, nazywałem się dom, lampka czerwonego,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register