Yaro, 12 april 2014
idę przed siebie
ścieżką miedzą
idę w ręku z papierosem
z dymu chmury stworzę
idę ale dokąd pójść
tyle domów
tyle wsi i miast
gdzie odnaleźć siebie
jak zapukać w drzwi otwarte
gdy serce na dłoni
dni za mną nic nie warte
błądzę jak statki na niebie
płynę z prądem w dół
nocą śpię z zającami liczę gwiazdy
jak ślady na szkle śnię wyczerpany
Yaro, 12 april 2014
w dłoni ściskam strzykawkę
z przymierzem na końcu igły
nie spróbuję tego strzału
ostatkiem sił mówię nie
w koszu szukam pożywienia
na dnie brnę ku przystani
odnajdę kolejną stację
pomóc muszę sobie
przez kilka lat stąpałem w bagnie
na haju kac moralny mnie załatwił
gdy patrzę wstecz co straciłem
przez przebudzenie szukam swego cienia
moja panienka mnie nie pamięta
śpi w czwartej alei idę do niej
zapalam znicz kwiatki kładę
łzami zalany nie cofnę zegara
ona była moja po co ją wciągnąłem w burzę
Yaro, 11 april 2014
rozdałem siebie nie mam ciebie
w pustkę gnam ściskiem w gardle
nie oślep mnie blaskiem nadziei
przesuwam cieniem marzenia
odgarniam myśli czeszę wspomnienia
jak robal drążę w ziemi ciasny korytarz
nie daję snom usnąć
są przy mnie duchy anioły niebieskie
jak twoja sukienka wierszem
wymyśliłem ciebie na ziemi i niebie
teraz na jakiś czas zostań przy mnie
dopóki zła passa nie minie
baskiem i cieniem
Yaro, 11 april 2014
jestem dzikością serca
zażywam miękkie narkotyki
palę papierosy mam krótkie włosy
idealny kumpel ale nie mąż
kilka mostów do spalenia
idę drogą krętą choć ze mną
biegnę przez ciemność w stronę lustra
mam kumpli gdy kasy się nie dusi
znajomości układy kilka spraw do załatwienia
kilka mostów do spalenia
idę drogą krętą choć ze mną
przez noc biegnę wszystkim na złość
pokażę ci swoją moc
dotrzymaj towarzystwa
gdy na stole czysta
kilka mostów do spalenia
idę drogą krętą choć ze mną
nie mam domu straciłem sens
w sercu pustka dotyka gwiazd
zmienię się mam kilka chwil
kto przygarnie kto wytłumaczy
Yaro, 11 april 2014
na wszystko przysięgam jak męka
w głowie tkwi myśl nieodgadnięta
jesteś nieodkryta jak karty
porywam cię w ciemno
cierniem okryte serca
w pobliżu twój zapach
uspokaja zmysły wiatr
idziemy mamy czas
nie odgadnięta o czym śnisz
patrzysz w oczy jakby nie tutaj
znikasz przy cichej rozmowie
szeptem mówię kocham
cierniem okryte serca
w pobliżu twój zapach
uspokaja zmysły wiatr
idziemy mamy czas
śmiejesz się jak deszcz
moczy świat za oknem
ciepło nam we dwoje
ściskam delikatnie twoje dłonie
cierniem okryte serca
w pobliżu twój zapach
uspokaja zmysły wiatr
idziemy mamy czas
Yaro, 11 april 2014
pod górę się wspinaj połykaj tabletki
jak każdy trudny dzień
od świtania po zmierzch
opanuj swoją schizofrenię
wykąp się w królewskim stawie
wśród łabędzi których nie ma
tylko w uszach trzepot skrzydeł
pióra na wodzie unoszone lekką ręką wiatru
wszędzie widzisz węże jak pawie oczka na włosach
ukochanej żony która błyszczy i cię kocha
obojętnym wzrokiem wodzisz po pokoju
kochasz tęsknisz
słowa są nieodpowiednie wolisz patrzyć w okno
powtarzasz że się stanie jak końcowe rozlanie
wróżysz sam sobie drapiąc się po głowie
Yaro, 11 april 2014
kiedy mi to przejdzie
odeszłaś jak nie powinnaś
zostawiłaś w sercu puste miejsce
jak kwiaty bez wody
uwiędłe matowe bez szansy na egzystencję
poezja rozrywa mnie na strzępy
czekałem na ciebie tyle lat
w szufladzie nasze pożółkłe zdjęcie
na plaży objęci
fale zastygły w miejscu
piasek pieścił stopy
pozostałem obojętny
jak w szklance woda z czasem mętny
nasze szczęście prysło mydlany los
padał deszcz zalany łzami
załamywał ręce bez pożegnania
odjechałaś w swoje ścieżki
w ręku pozostał mi twój szalik
na stoliku żółte koperty
zmieszany wróciłem do czterech ścian
drzwi otworzyła mama
w oczach jak diamenty widziała moje nieszczęście
Yaro, 8 april 2014
nie pukałaś tego wieczoru
weszłaś półnaga
piękną ujrzałem
zawstydziłem się nie umiałem wyłowić słowa z siebie
zapomnieliśmy o bożym świecie
zatrzymany w przestrzeni
zacząłem marzyć
nasza miłość czystą stała się rosą
podałaś dłoń kruchą przytuliłem
nasze usta spotkały się w pocałunku
wino się samo odkorkowało na tą okazję czekało
chwila zatrzymana w przyjemności
zegary nie liczyłem godzin do świtu
twoje piersi nabrzmiałe
gorące plecy na czole rosa
więcej jej nie ujrzałem listy słałem
bez odpowiedzi
w szufladzie zdjęcie na dnie jak moje serce
Yaro, 7 april 2014
życie tańcem się toczy
poruszaj się z gracją
nie ma miejsca na bylejakość
krok po kroku bez zwrotu z obrotem
trzymaj pannę za dłonie nie ściskaj
wiem jest zainteresowana
tańcz dopóki muzyka płynie przez żyły
wycieraj pot chusteczką co ma
nie jesteś głupi korzystaj z biesiady
nie jesteś głupi otwórz się jasną miej głowę
pilnuj jej adoruj bo ciebie chce
nie chwal kolegom nie mów że źle
płyń przez salę jak statek oceanem
są żagle napełnij je wiatrem
jest gdzieś ląd jest port miłości
szanuj owoce które masz
one też wydadzą plon nie byle jaki
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
24 march 2026
wiesiek
23 march 2026
wiesiek
23 march 2026
Jaga
22 march 2026
wiesiek
19 march 2026
wiesiek
18 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
16 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
15 march 2026
wiesiek