Yaro, 9 may 2014
otuleni ogniem miłości w ramionach wiosny
zakwitły kasztany zakwitły jabłonie
obok siebie idziemy aleją przymierza
niepodobni jednak tacy sami
myśli twoje splątane z moimi myślami
w słowach ukryte wyznania szeptane nocą
nad łąkami pierwsze boćki zataczają kręgi
idziemy dalej życie otwiera przed nami drzwi
Yaro, 8 may 2014
rozszarpały wilki dusze na strzępy
nie pozostało nic prócz kilku kropel łez
stróżką krwi zaznaczone ostatnie chwile
szare dni zatrzasnęły rozdział
strach zmieszany z żalem
co dalej
nie ma gdzie uciec przed dniem
snuję się jak cień w opiętym płaszczu
ulicami płyną sekundy. zatrzymaj mnie
na wieży ratusza czas chłodnym się stał
ptaki nie mają zmartwień łatwiej tak żyć
może mylę się w śnie wytrącę prawdę
Yaro, 8 may 2014
podcinają skrzydła
podkładają nogi
świecie szeroki
dziś będziesz po mojej stronie
u twych stóp złożę ślub
i odejdę w inna stronę
będą szukać
bez wskazówek na próżno
nowym życiem na trawie się wyłożę
nosem wciągnę zapach siana
zostawię wszystkie sprawy
sam sobie nieważny
odnalazłem spokój pośród drzew
one wiedzą nie powiedzą
Yaro, 5 may 2014
podajesz dłoń
poprowadzę przez życia cień
przez wąwozy ciemne doliny
zielenią pachnące równiny
zdobędziemy szczyty
uniesieniem biciem serc
zajdziemy drogą daleko
na pastwiskach spoczniemy
nakarmię ducha echem
popłyniemy rzeką nad wodospady
w szałasie spędzimy noc
patrząc w gwiazdy zobaczymy rodzące się światy
przy ognisku skaczą ognie
opowiem ci historię jak będzie
zaufaj . podaj dłoń
aniołowie są pomocą w nocy i w dzień
wolni jak ptaki wzbijmy się w niebo
Yaro, 4 may 2014
na piasku ślady stóp prosto do nieba
na drodze kurz
biegły stępem konie
na łąkach zieleń
miesza się paletą kwiatów
przejdę jeszcze kilka prób
zabiorę cię ze sobą
jeszcze jeden krzyż
wymyślił gwoździe świat
przybite serce żyje przez chwilę
pragnę kochać jak najdłużej
żyj póki starczy dnia
przyjdę nocą ciemną
porozmawiać moja królewno
Yaro, 1 may 2014
patrzę na ludzi idąc ulicą
między nim brak szczerych uśmiechów
poważne miny
wtedy czuję się jak bym
odwiedził szpital psychiatryczny
nikt nie powie dobrego słowa
nikt nie pocieszy
człowiek potrzebuje radości
kochamy się wtedy
gdy ciśnie dręczy pazur systemu
patrzmy sobie w oczy
w nich tyle prawdy trosk radości
dajmy ujść szczypcie emocji
nie bój się kolego nie oszukam ciebie zaufaj
przyjdź do mnie wieczorem popatrzymy w gwiazdy
odpłynie łodzią o północy w dal gdzie miłość piechotą chodzi
Yaro, 1 may 2014
gdy lasy przestaną szumieć
przemówią w rzekach kamienie
zapadną się góry a równiny jak szczyty
wzniosą ramiona ku niebu
miłość zawsze będzie miłością
ludzie nie będą już kochać
wojna spowije ziemię
osaczeni jak gołębie w klatkach
kat przyjdzie uśmiercać natchnienie
wiele wody upłynie gdy stanie człowiek na nogi
czas się opamiętać
zapiąć brązowy pas stanąć na baczność
w zębach z rozkazem gnać po sygnale
rzeki zbroczone krwią niewinnych istot
jak dzikie zwierzęta spłoszona moja dusza
cierpi w głowie zamęt kumulują myśli ciężka głowa
nie mam siły tak biec na oślep w ciemnej uliczce
z wiatrem jak zając chowam się pod kołnierzem
szkoda że bóg o nas zapomniał dał wolną rękę
Yaro, 30 april 2014
narodził się alkoholik
ssący pierś matuli
raczkuje pije z kubeczka
dorasta w kieliszku pachnie wino
alkohole kolorowe wmawia sobie że są zdrowe
potem literatka płynie strumieniami czysta
i te śmierdzące piwska
wódę w wojsku szeregowy wali z gwinta
uważa się za bohatera rzecz jasna
na koniec zupę z kości
pół na pół z świeżym mleczkiem lub z chlebkiem
kostucha zaciera ręce miał wybór umiera w męce
Yaro, 30 april 2014
przyciągasz mnie jak magnes
w żyłach krąży żywa krew
nie martwią się o nas ci co chcą
życie rozpieszczone w nas podąża przed siebie
w głowie za gniazdowały myśli o miłości
w parze z panią wiosną
zielono mi graj
zielone lasy w wyobraźni
na łąkach pasą się konie ciemnowłose
przed siebie galopem
z czasem odpoczniemy
pod lipą Jana z chlebem zjemy miodu z mlekiem
szczęściu dajmy szansę na wygraną
mówię szeptem cieszy echo drogą biegło
w tobie nowe życie się wzbudziło
chwile nas nie ominą osaczeni jak ptaki
jaskółczym lotem przed deszczem
popłyniemy w sen wspomnień
rozładujemy emocje jak na dom cegły
ważny jak sen bez nazwy
poukładany na półkach dzień
szerokim oceanem jesteś mi
jeszcze będzie miło
Yaro, 29 april 2014
niewypita kawa
papieros zagaszony jak biała świeca
popiół szary zmieszany z dniem
nie pasują moje oddechy do świata
jestem z innej planety może z Marsa
pisk słyszę w duszy
jak piskorz na patelni skwierczy ciało
bezbronny zostanie zjedzony
wydalony stanie się nawozem
puszczam kaczki na wodzie
nie najgorzej mi idzie .w przestworzach głowa
gdzie jest ten co kazał tutaj zostać
czekam na dzień zostawię to wszystko świtem
stanę się niewidzialny jak myśl
która wiele zmieni wnieść radość na ramionach
z bólem rozstać się na wyspach marzeń
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
23 march 2026
wiesiek
23 march 2026
Jaga
22 march 2026
wiesiek
19 march 2026
wiesiek
18 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
16 march 2026
wiesiek
16 march 2026
Jaga
15 march 2026
wiesiek
15 march 2026
absynt