To ciekawe, że w metaforze "stracić głowę" pozostawia jednak, jakże wspaniałomyślnie, resztę ciała zdatną do życia. Czyż nie? Chociaż na szafocie widać, że bez mózgu i twarzy i ta pogardzana końcówka głowy staje się, hm, mało usposobiona do ludzkich karesów.
:) Renata, myślałam raczej o zwodniczości wniosków wysnuwanych z metafory, którą się całkiem wykorzenia z konkretnej, zmysłowej materialności, z której pochodzi. Bo żadnej metafory z samego powietrza. A jednak, coraz częściej widuję, jak ludzie posługują się metaforą z przypisem w rodzaju: "och, tylko nie traktuj przenośni dosłownie". Co brzmi dość zabawnie, skoro ma na ogół znaczyć, ni mniej, ni więcej coś dokładnie przeciwnego: zapomnij, jakie ten zbiór słów miał i ma związki rzeczywiste z czymś innym niż same słowa. Zatem, to zapominanie, skąd wzięła się w ogóle jakaś metafora, byłoby, paradoksalnie, wyłącznie traktowaniem do-słownym, zamiast do-rzecznym, czyli odnoszącym się do rzeczy.
Gdyby "stracić głowę" zachowało w sensie metaforycznym bliższe związki z rzeczywistością, robiłoby społeczne zwłoki z całego człowieka. Im bardziej oddala się od źródła, tym bardziej się konwencjonalizuje: zostaje zaledwie refleksem pospolitego wyobrażenia, że co ma związek z sercem, musi być durne.
albo aż ...
report
To ciekawe, że w metaforze "stracić głowę" pozostawia jednak, jakże wspaniałomyślnie, resztę ciała zdatną do życia. Czyż nie? Chociaż na szafocie widać, że bez mózgu i twarzy i ta pogardzana końcówka głowy staje się, hm, mało usposobiona do ludzkich karesów.
report
można ją stracić dla kogoś lub czegoś - to jeszcze bedzie do odzyskania może bo jak pójdzie na szafot to juz po wszystkim
report
:) Renata, myślałam raczej o zwodniczości wniosków wysnuwanych z metafory, którą się całkiem wykorzenia z konkretnej, zmysłowej materialności, z której pochodzi. Bo żadnej metafory z samego powietrza. A jednak, coraz częściej widuję, jak ludzie posługują się metaforą z przypisem w rodzaju: "och, tylko nie traktuj przenośni dosłownie". Co brzmi dość zabawnie, skoro ma na ogół znaczyć, ni mniej, ni więcej coś dokładnie przeciwnego: zapomnij, jakie ten zbiór słów miał i ma związki rzeczywiste z czymś innym niż same słowa. Zatem, to zapominanie, skąd wzięła się w ogóle jakaś metafora, byłoby, paradoksalnie, wyłącznie traktowaniem do-słownym, zamiast do-rzecznym, czyli odnoszącym się do rzeczy.
report
Gdyby "stracić głowę" zachowało w sensie metaforycznym bliższe związki z rzeczywistością, robiłoby społeczne zwłoki z całego człowieka. Im bardziej oddala się od źródła, tym bardziej się konwencjonalizuje: zostaje zaledwie refleksem pospolitego wyobrażenia, że co ma związek z sercem, musi być durne.
report
nie mam innej głowy oprócz tej, którą tracę..
report
:)))
report