Ze słów powielanych w lustrach
Żywotom chybionym drżą ręce o poranku
i słońce szczypie oczy, nigdy pod stopami
nie mieli miękko, ewangelie do nich nie przystają.
W ciągu dnia gubią się w pustych
kieszeniach, oddychając zachłannie toną
w grypogennym powietrzu.
Żywoty chybione karmią się poezją,
zasypiają głodni, pleśń
przędzie im sen.
jak chybione, kiedy ich własne, więc wokół tej osi..
zgłoś
Bez przesady.
zgłoś
Karmią się poezją, głód nie taki straszny...
zgłoś