Za oknem minus cztery i spada, na asfalcie
dreszcze, elektryczne pięciolinie bez ptasich
nut, to tylko zmierzch i wieczorne requiem, lek
na lęk we śnie.
Przed oknem plus trzydzieści osiem i rośnie, na szybie
refleksy, światło gra własną melodię, ta niepokorna
myśl ukryta w pauzach, a wszystko z miłości
do ścian.
W ilu ścianach mieści się miłość?
zgłoś
W zaciszu można sobie robić co się chce:)
zgłoś
No tak, puenta wszystko wyjaśnia :))
zgłoś
Doskonały i w treści i w formie, ale o tym już wiesz;) Pozdrawiam.
zgłoś