wiesz deRuda, mam wrażenie, ze tytuł jest dla tej pracy jak kraty. Przesunęłam widok tak, żeby patrzeć na obraz nie widząc tytułu i próbowałam odgadnąć, co by mnie nakierowało na Twoje intencje; skrzywienie ust na pewno, oko, w połączeniu z tym wyrazem ust jakby zdziwione. Reszta nieuchwytna. Pomyślałabym chyba "prostaczek", co jest w sumie bliskie Twojemu tytułowi, ale nie wiem, na ile to jest świeże, ana ile już skutek zasugerowania. I w związku z tym się zastanawiam, kolejny już raz, i wciąż nie wiem, czy lepiej dawać te ty tytuły, czy nie? Bo czasem jednak tytuł pomaga. Ciekawa jestem, co o tym myślisz?
pewnie bywa różnie, z niektórymi tytułami jest tak, że po prostu rysuje, praca skończona i wymyślam tytuł - czasami łatwiej przychodzi czasami trudniej - i z takich tytułów można zrezygnować. Są też takie prace, które ledwie pojawi się jej zaczątek, kilka kresek i wtedy równocześnie pojawia się tytuł - on mnie prowadzi w trakcie rysowania (jest pomysłem, inspiracja i zmusza do skończenia rysunku) i w takim przypadku, tytuł jest dla mnie identycznie ważny jak rysunek ( w przypadku tej pracy własnie tak było). Jesli chodzi o proporcje to jest 50 na 50 procent, co do tytułów prowadzących i dodawanych po to, żeby był :)
tak, chyba rozumiem, ja mam podobnie, tylko nie z tytułami ale ze słowami, chodzi za mną jakieś słowo i nie odpuszcza póki nie zacznę mu szukać towarzystwa innych. dobrej niedzieli deRuda, dziękuję :)
Tytuł ogranicza pole manewru dla wyobraźni odbiorcy. Czasem Autor potrzebuje wyznaczyć takie ramy, bo ma myśl przewodnią i ona jest ważniejsza od nadinterpretacji. Wiadomo, że dzieło spuszczone z oczu żyje już własnym życiem, ale jakiś tam kierunek ma wyznaczony...
To moje powyższe oznacza ni mniej ni więcej, i tylko to, że popieram nadawanie tytułów. Albo ich nie nadawanie, na przykład gdy Autor mówi do odbiorcy: "widzisz? czy Ty To widzisz...". :)
bo dzisiejsze nie obejdą się bez dyplomu stanowiska/ i choć fach stary/ to mądrość musi im wyzierać z pyska/ w czeluściach marynarek chowają głupoty/ a te im wystają kwiatkami z butonierek zieleniejąc spod kapoty:)))
dzisiejsi poeci nie obejdą się bez podsłuchu/ wiersz ma się dobywać nie z głów i serc - a z brzuchów!/ dosadnie dogłębnie jak się tam nawinie/ a pisać należy znowu....po łacinie;))))
Wiersz z brzucha zatem: ryk turbosilnika zerwał właśnie z wiatrem/ ponad trzysta koni swojej ceny warte/ pędzi przez misteczko odwracając głowę/ śmierć...bo takie dziś ma....wymagania sprzętowe./ / ot i widzisz deRuda, jeszcze nie powinienem pisac:))))
to przez zajęczą wargę / zza kurtyny włosów / spod okrągłej strzechy / gdzie kwiatek metronom / kiwał się do nietaktu / śpiewak płakał melodię / w słonych nutach słodką, / dla mądrali zbyt prostą / i może zbyt ładną :):) naoglądałam się dzieci z wodogłowiem nabyłam się z dałniątkami - to dla nich:)
aha:) a ja tego, że można żyć inaczej, wciąż wszakże myśląc, wierząc, czując, zamieniając - dotyk we wzrok, wzrok w smak, smak w zapach, zapach w słuch gdy dotyku, słuchu, wzroku, smaku i zapachu nie starcza a wystarcza:)
ale to chiba nie mi..
zgłoś
jak Ty nie wiem, to tym bardziej ja nie wiem :)
zgłoś
wyczesany :)
zgłoś
dba o siebie ;)
zgłoś
widać po czynach poznali //
zgłoś
albo lubią nazywać to co nie przystaje do większości :))
zgłoś
"miliony much nie mogą się mylić" //W.Łysiak //:)
zgłoś
otóż to ;))
zgłoś
a ja ino wariat:)
zgłoś
:)) o to to :)
zgłoś
"tylko wariaci są coś warci" :)
zgłoś
święte słowa :)
zgłoś
:)
zgłoś
widzę tu kwintesencję twojego stylu, jesteś naprawdę oryginalna. Chciałabym mieć album twoich prac już nie raz to pisałam
zgłoś
dziękuję Emmo :)) jeśli kiedykolwiek powstanie na pewno się pochwalę :)
zgłoś
wiesz deRuda, mam wrażenie, ze tytuł jest dla tej pracy jak kraty. Przesunęłam widok tak, żeby patrzeć na obraz nie widząc tytułu i próbowałam odgadnąć, co by mnie nakierowało na Twoje intencje; skrzywienie ust na pewno, oko, w połączeniu z tym wyrazem ust jakby zdziwione. Reszta nieuchwytna. Pomyślałabym chyba "prostaczek", co jest w sumie bliskie Twojemu tytułowi, ale nie wiem, na ile to jest świeże, ana ile już skutek zasugerowania. I w związku z tym się zastanawiam, kolejny już raz, i wciąż nie wiem, czy lepiej dawać te ty tytuły, czy nie? Bo czasem jednak tytuł pomaga. Ciekawa jestem, co o tym myślisz?
zgłoś
pewnie bywa różnie, z niektórymi tytułami jest tak, że po prostu rysuje, praca skończona i wymyślam tytuł - czasami łatwiej przychodzi czasami trudniej - i z takich tytułów można zrezygnować. Są też takie prace, które ledwie pojawi się jej zaczątek, kilka kresek i wtedy równocześnie pojawia się tytuł - on mnie prowadzi w trakcie rysowania (jest pomysłem, inspiracja i zmusza do skończenia rysunku) i w takim przypadku, tytuł jest dla mnie identycznie ważny jak rysunek ( w przypadku tej pracy własnie tak było). Jesli chodzi o proporcje to jest 50 na 50 procent, co do tytułów prowadzących i dodawanych po to, żeby był :)
zgłoś
tak, chyba rozumiem, ja mam podobnie, tylko nie z tytułami ale ze słowami, chodzi za mną jakieś słowo i nie odpuszcza póki nie zacznę mu szukać towarzystwa innych. dobrej niedzieli deRuda, dziękuję :)
zgłoś
i Tobie dobrej i owocnego tygodnia :))
zgłoś
Tytuł ogranicza pole manewru dla wyobraźni odbiorcy. Czasem Autor potrzebuje wyznaczyć takie ramy, bo ma myśl przewodnią i ona jest ważniejsza od nadinterpretacji. Wiadomo, że dzieło spuszczone z oczu żyje już własnym życiem, ale jakiś tam kierunek ma wyznaczony...
zgłoś
To moje powyższe oznacza ni mniej ni więcej, i tylko to, że popieram nadawanie tytułów. Albo ich nie nadawanie, na przykład gdy Autor mówi do odbiorcy: "widzisz? czy Ty To widzisz...". :)
zgłoś
(ps. ja, czasem nie widzę. tytuł, czy dopisek pomagają mi spiąć myśli. nie czując chaosu w głowie mogę skupić się na przyjemności odbioru...) hej:)
zgłoś
hej eKropko :) dziękuję
zgłoś
znane to już od mamuta/ głupcom - słoma - nie z kapelusza, a z buta!:))
zgłoś
lecz głupiec głupcowi nie zawsze równy ;))
zgłoś
ale wszem zapał słomiany/ jako ten no...czynnik...gówny....główny znaczy:)))
zgłoś
a widzisz widzisz, często własnie ci głupcy z bajek to mądre ludzie byli, dzisiejsi głupcy się do nich nie umywają :)
zgłoś
bo dzisiejsze nie obejdą się bez dyplomu stanowiska/ i choć fach stary/ to mądrość musi im wyzierać z pyska/ w czeluściach marynarek chowają głupoty/ a te im wystają kwiatkami z butonierek zieleniejąc spod kapoty:)))
zgłoś
brawo :) Wiesku bierz się za pisanie wierszowanie :)
zgłoś
dzisiejsi poeci nie obejdą się bez podsłuchu/ wiersz ma się dobywać nie z głów i serc - a z brzuchów!/ dosadnie dogłębnie jak się tam nawinie/ a pisać należy znowu....po łacinie;))))
zgłoś
pisz i z głowy i z serca i z brzucha, a każdy chętnie nastawi ucha :))
zgłoś
Wiersz z brzucha zatem: ryk turbosilnika zerwał właśnie z wiatrem/ ponad trzysta koni swojej ceny warte/ pędzi przez misteczko odwracając głowę/ śmierć...bo takie dziś ma....wymagania sprzętowe./ / ot i widzisz deRuda, jeszcze nie powinienem pisac:))))
zgłoś
a się nie zgodzę :)) pisz toż to do życia człekowi potrzebne :)
zgłoś
ciekawe jakby ten profil wyglądał z drugiej strony
zgłoś
może on jak księżyc, druga połowa w cieniu, co tam się chowa... może własnie błysk w oku pobłażania :)
zgłoś
to przez zajęczą wargę / zza kurtyny włosów / spod okrągłej strzechy / gdzie kwiatek metronom / kiwał się do nietaktu / śpiewak płakał melodię / w słonych nutach słodką, / dla mądrali zbyt prostą / i może zbyt ładną :):) naoglądałam się dzieci z wodogłowiem nabyłam się z dałniątkami - to dla nich:)
zgłoś
bo najważniejsze jest niewidoczne dla oczu :) pracowałam z takimi ludźmi i uczyłam się od nich niepoddawania się :)
zgłoś
aha:) a ja tego, że można żyć inaczej, wciąż wszakże myśląc, wierząc, czując, zamieniając - dotyk we wzrok, wzrok w smak, smak w zapach, zapach w słuch gdy dotyku, słuchu, wzroku, smaku i zapachu nie starcza a wystarcza:)
zgłoś
:))
zgłoś