Nad rzeką wąską i ciemną,
po której pływają kajaki tak wczoraj, że nikt ich nie widzi,
sprzed drugiej wojny światowej – nie idzie ten człowiek ze mną.
Lecz śmiechy się nad nią unoszą: co robią te skryte pliki,
śmiejące się jeszcze przed wojną?
Powiada się, że ponikły, że wiatr je porwał i trzyma, że nie wiadomo
kiedy ta czarna spłynęła z nas po nas godzina, bo jak wygląda – godzina? I kto
ją, człeku, zobaczy? A
szukaj
wiatru w polu Więc te formaty skądinąd
puszczone na rzeczkę łódeczki – nad nimi nieznane ptaszysko tak jakoś
skrzeczy i skrzeczy
gdy toną
i razem się wtedy kołyszą dziecko
nad brzegiem koń na biegunach i skąd jest obrazek
żaden z plików
już
nie wie
to nie może być drozd.
zgłoś
tak, to nie może być drozd.
zgłoś
W przedwojniach świat kolorem zblakłym śni dostatki/nadając delikatną kreską arkady i portyki w zarysach kurnej chatki :)
zgłoś
Tak powiadasz; ot, widzisz, a ja myślałam o otwartej przestrzeni, kiedy pisałam ten tekst:)
zgłoś
heh, to tylko kwestia skali. Otwarta przestrzeń jest otarta tylko do czasu kiedy uświadomimy sobie jej ograniczenia. Rozległa Saharę ogranicza kontynent. Oceany i lądy bezkresne zamnknięte są w ramach planety. Układ słoneczny ogranicza galaktyka itd:))
zgłoś
a, tędy. No tak, wtedy tak. Można by więc przeformułować tę otwartą przestrzeń bodaj - dla otwarcia, miast zamknięcia - na rozległość horyzontu:)? Lub jakoś podobnie, zbliżonymi ścieżkami
zgłoś
Czyli...szklanka do połowy pełna?:))
zgłoś
ot, upartyś :d a diabli ze szklanką, Wies; chodzi o miejsca, gdzie mury i szyby przestają zasłaniać fakt, że istnieją jeszcze ziemia i niebo, a woda pochodzi skądinąd niż z kranu, a deszcz może mieć jeszcze powody padania różne od produkcji parasoli :p
zgłoś
rymy zamierzone?
zgłoś
tak, jeśli tylko; u mnie coraz więcej współbrzmień w ostatnich tekstach; bardzo świadomie
zgłoś
zaplata jak strumienie warkocza, choć raz w tę, raz w tę..
zgłoś
:)
zgłoś