Od wczoraj znowu majaczy mi starzec;
z zawrotów głowy chwieje się na ścieżce,
potyka, toteż na jednym z grobów się kładzie.
A idzie do żony, a może wdowy, i to nie to miejsce,
więc wstaje lub gramoli się raczej –
ja – nie mogłam go podtrzymać:
on, poznany, na trochę, w drodze,
mówił, że sam może wszystko. I teraz, widzisz,
stoję obok leżącego i sama nie mogę niczego. I teraz, słyszysz,
wyświetla mi się matka, moja, której ten stary nie znał
wcale, i ona zamiast laski kupuje ciupagę – dopiero
z nią się poddaje.
Zaszyte zaszyte szyszka tam wtedy spada na płytę
starcy posiądą planetę..
zgłoś
mam nadzieję, alt..
zgłoś
p.s. od pierwszego wejrzenia polubiłam starca stąd: https://www.youtube.com/watch?v=FN7r0Rr1Qyc
zgłoś
pamiętam ten dreszcz lat siedemdziesiątych ze studyjnego kina robotnik w wojewódzkim domu kultury..
zgłoś
też:)
zgłoś
Dobrze, że jest i tutaj. [Wrócę.]
zgłoś
supełek:) [Yhm, wróć.]
zgłoś
Obiecałam. [Nie wiem, wydaje mi się, że może jest im ''po drodze''?]
zgłoś
łaaał:) idziemisiek się porozglądać
zgłoś
:)
zgłoś
niewątpliwie starzec był góralem :)
zgłoś
bosonoga:) hm, niewątpliwie miał duszę górala
zgłoś
jedni z motyką na słońce, drudzy z ciupagą na szyszki, trzeba coś..
zgłoś
:)
zgłoś