12 grudnia 2020
poezja
Obfitość
płonącym krzewem podłączona do nieba wyfruwam jako lśniący kolory motyl gdyby parą spłoszyć zadrżę od wiatru stanę na czubkach palców smukłymi ramionami oplatasz mnie delikatnie u dłoni zamieniam się w słodką ślinę w naszych ustach
już same pointy robią za obfitość..
zgłoś
nawet sobie kupiłam jaśniutko-pudrowe krótkie kozaczki na obcasie, żeby elegancko wyglądać :) w moim przydatku to nowość :) dziękuję
ależ..
Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się
już same pointy robią za obfitość..
zgłoś
nawet sobie kupiłam jaśniutko-pudrowe krótkie kozaczki na obcasie, żeby elegancko wyglądać :) w moim przydatku to nowość :) dziękuję
zgłoś
ależ..
zgłoś