Daję zielone siano czekającym, uśmiechniętym owieczkom.
Na świerkowej gałązce siada gil naprzemienne z sikorką.
Rozsypuję do domku ziarna słonecznika.
A do drzewka puka z czerwonym brzuszkiem.
Siedzę na śniegu, wokół mnie pies bawi się puszkiem.
Daję zielone siano czekającym, uśmiechniętym owieczkom.
Na świerkowej gałązce siada gil naprzemienne z sikorką.
Rozsypuję do domku ziarna słonecznika.
A do drzewka puka z czerwonym brzuszkiem.
Siedzę na śniegu, wokół mnie pies bawi się puszkiem.
tylko gdzie on leży wesołych świąt
zgłoś
nie było miejsca w gospodzie, to znalazł się w ubogiej stajence :)
zgłoś
nikt tak się nie troszczy jak dziecko :) Bóg chce, żebyśmy byli jak dzieci :)
zgłoś
trudno przewidzieć co Bóg chce, kiedy dał nam wolna wolę...jeśli w ogóle dał ??? szkoda mi dzieci skazanych na wiarę rodziców...
zgłoś
wszystko jest Twoją decyzją. Bóg podpowiada, zachęca Cię, żeby to było przez pryzmat miłości :)
zgłoś