
violetta, 7 lutego 2026
gdy zrywasz owoc
obracasz w ręku
z uśmiechem
w złotym potoku
wiruję z tobą
obierana do soków
uczucie przy gryzieniu
skok w słodką wodę
naraz ciebie
Toya, 7 lutego 2026
coś jest pod mgłą
nie bez przyczyny podchodzi pod drzwi
i w okna zagląda
białą ciszą kładzie się na polach
to znów podnosi jak palec do ust
więc zniżasz głos
i już szepczesz
i kroki stawiasz bezdźwięcznie
bo coś jest pod mgłą
martwota kości i ciał
ktoś kto wyszedł poza czas
w to nieodległe miejsce
gdzie nie ma pytań
bo wszystko jest odpowiedzią
jedyną słuszną
na brak i co jest pod mgłą
nie muszę teraz wiedzieć
kiedyś nazwę kolor ciszy
i jej smak porównam z tym miejscem
gdzie czas rządzi porami roku
dnia
każdym wdechem i wydechem
tym kim się stajemy pod ciężarem dat
coraz bliżsi ziemi
oglądamy niebo utopione w kałużach
słońce
nie przestaje świecić
Yaro, 7 lutego 2026
uciekam w dal przed problemami
są głęboko w głowie
mam dość wykrzyczę coś
uspokoję się pomoże ktoś
problemom mówię stop ale są
rodzą się nowe w innej oprawie
nie mogę wciąż gonić uciekać
dopada mnie sen
w dniu narodzin świata
lampa słabe światło lubię półmrok
gdy zamykam oczy zamykam drzwi
za nimi pozostają sprawy jakby mniej ważne
oddalam się dobrze mi lekko
w środku wibruje promień
dobrze że wiatr przywiał mi ciebie
tęskniłem jak za wiosną za ostoja spokoju
schowam się w gaju w majowej ozdobie
wiśnie pachną białym kwiatem kuszą ku sobie
sam53, 7 lutego 2026
jeszcze dzisiaj śnieg z wiatrem chce tańczyć
lutych ramion pilnuje wciąż zima
w piruetach od zaspy do zaspy
pewni mrozu że kroku dotrzyma
jeszcze dzisiaj choć świerk zrzucił czapę
pod jałowcem już w kiełkach przebiśnieg
pierwsze brzozy się łuszczą jak papier
zima w tangu a niech ją mróz ściśnie
dziki głodne biegają po miastach
kartofliska też pewnie nie poznam
no bo zima
a zima wciąż hasa
chociaż do drzwi łomocze już wiosna
Misiek, 6 lutego 2026
W królestwie ślepców - jednooki jest królem *Erazm z Rotterdamu
------------------------------------------------------
Od tylu lat błądził pośród ociemniałych
w nieznanym miejscu i krainie
niczym Tezeusz w labiryncie
tylko jak dziecko był bezradny
bez kłębka nici, daru Ariadny
szedł powoli i liczył tylko kroki
krzycząc z rozpaczy co chwilę
bądźcie przeklęci i też gińcie
gdy czuł że sam za chwilę zginie
zabity przez niewidzialnych żołnierzy
na drodze stanął mu król jednooki
w złotej koronie ubrany
w strój paradny
stój dokąd zmierzasz człowieku
szukam sensu życia
odparł królowi smutno
daj mi królu jeszcze czas
i żebym choć ten jeden raz
mógł serce nakarmić i duszę
jedną dobrą myślą przed potopem
bo on wszystko na koniec zaleje
pozwól mi napisać na pożegnanie
choć jeden ostatni wiersz
odparł jemu Jednooki
nic nie chcę i nic nie muszę
nałóż lepiej człeku szatę pokutną
ale wiedz że nie jestem Cyklopem
kto inny jest władcą tamtego i tego świata
prawdziwym twórcą dzieł wspaniałych
bo nie wiem czy o tym wiesz
że też Jego poznasz ale tylko na tyle
na ile twoje jestestwo w Niego uwierzy
violetta, 6 lutego 2026
moje sekretne miejsce
skryte pośród morw
zabieram książkę wodę
stęskniona z filiżanką
dotykam białych dzwonów
w cienkiej zasłonce
jestem na innej płaszczyźnie
istnienia z piosenką
sam53, 6 lutego 2026
.
już dziś szukam szczęścia wśród wiosennych kwiatów
pomiędzy podbiałem a polną kostrzewą
w powojach rumiankach w zieleni rajgrasów
w porannym rozprysku pierwszej kropli rosy
zaplątanej wczoraj w zapach macierzanki
dziś spragnionej deszczu w postrzępionym cieniu
.
światłem dnia w zmęczeniu - mrokiem w środku nocy
snem którego brzegi wiążesz chustą marzeń
wiatrem w rozchełstanej jedwabnej koszuli
uwięzionym w sieci słów niedokończeniem
ciepłem małych dłoni - niepamięcią dziecka
magią która co dzień nowe barwy płodzi
.
szczęście - kiedy fiolet mieni się błękitem
w szmaragdowych oczach uśmiecha się słońce
gdy biegniesz przez pole - chwytasz świat w ramiona
i wołasz i szepczesz na przemian - czy zdążę
choćby bramy nieba otworzyć na oścież
czy zdążę - wszak jestem tutaj tylko gościem
sam53, 6 lutego 2026
dzień dobry życie - tak mówię nad ranem
zawsze do siebie - niechaj serce słyszy
tę moją radość choć słowa zaspane
a od uśmiechu dostają zadyszki
dzień dobry szczęście - dobrze że zostałeś
i jeszcze wierzysz w naszą złotą jesień
w los który przyniósł to co nam pisane
choć obiecywał nawet góry przenieść
dzień dobry zdrowie - szukam cię dokoła
wiersz ci napiszę - wiesz ile wiersz znaczy
biegam za tobą na kolację wołam
jesteś jedyne - nie chcę ciebie stracić
dzień dobry miłość - a ona tuż obok
i słów brakuje - bałagan w literach
myśli przy tobie - fruną razem z tobą
ach spójrz dziś Miłość
serca nam otwiera
ais, 5 lutego 2026
Nie da się zmienić przeszłości,
to losy w skale wyryte.
Życie to nie animacja,
trwanie jest naszym zaszczytem.
Na polu bitwy o przyszłość,
stoisz samotnie bezbronny.
Odszukaj drogę do serca
i słowa wierszem uwolnij.
__
Inspiracja. Parafraza.
Arsis, 5 lutego 2026
Stoję pod tym drzewem, co wtedy. W niemodnym garniturze i w krawacie
uwiązanym krzywo.
I stoję spragniony miłosnego chleba: a nuż coś z tego wyniknie?
Pod tym cieniem skrzydlatym i bystrym
od oddechów letniego popołudnia,
od wietrznych westchnień oczekiwania.
I czekam, jak czekałem wtedy.
O tej godzinie, w której gołębie i wróble... I ptaki inne. I inne…
I kwiaty różane, których
woń, aromat i barwa…
Otwarły się szeroko,
zdziwione tym
upojeniem słodkim.
Wiesz, czekałem długo.
I czekam nadal.
Tutaj.
O tej godzinie sennej. Na wpół-wieczornej i tkliwej.
W liliowej poświacie
obłoków.
W tej dolinie słońca
i mgnień utajonych, i trawy.
A kiedy przyjdziesz umówiona… Bo przyjdziesz, prawda?
A więc, kiedy dostrzegę ciebie w oddali
z kosmykiem włosów przesłaniającym ci twarz,
bo dzisiaj wiatr tak jakoś plącze gałęzie, szeleści. I chwieje, tarmosi…
Wtedy podejdę do ciebie
w tej niepewności okrutnej: czy ty, czy ty…
Lecz najpierw
podejrzę
w utajeniu i ciszy.
Ciebie.
Więc patrzę jak patrzyłem wtedy.
I napatrzeć się nie mogę.
Gałązka muska mnie po skroni, łaskocze, kiedy rozchylam czujnie wiotkie łodygi krzewu,
co znienacka stanął tuż przede mną.I widzę liście i płatki, i sok lepki tworzący białe ślady.
I cień wąski między mną i tobą.
Tej gałązki między nami.
Po którym przejdę,
jak po kładce nad
strumieniem rwącym.
Dużo tu światłocieni, ostrego chiaroscuro. I tej jakiejś cichej melancholii, której szum aż nadto
tężeje w sześcianach powietrza, których ciepłe wargi przypadają do moich warg spragnionych.
Do twoich.
Czujesz? Właśnie gładzę twoją twarz przypadłą do mojej,
A twoje włosy, a twoje...
Kładą się miękko
pod dotyk
moich palców
przeczesujących je czule...
Portugalczycy nazywają to „Cafuné”.
Ty wiesz. I ja wiem.
Nasze słowa. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć,
powiedzieliśmy w poświacie księżyca, co spływa teraz smugą srebrną. perlistą.
A więc to już tyle
upłynęło czasu?
To już tak późno?
Nie. Proszę! Nie odchylaj głowy,
nie oddalaj
zmyślnych ust!
Choć wówczas odsłonisz
swoją gładką szyję.
A wtedy moje usta chciwe…
A wtedy moje szepty na twojej drżącej skórze...
Zostańmy
tak.
Jeszcze.
Choć jeszcze…
(Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-05)
***
https://www.youtube.com/watch?v=G7oa-b1-tyY
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
25 lutego 2026
wiesiek
25 lutego 2026
smokjerzy
24 lutego 2026
Misiek
24 lutego 2026
wiesiek
24 lutego 2026
ais
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Jaga
23 lutego 2026
wiesiek
22 lutego 2026
sam53