5 lutego 2026
Kiedy przyjdziesz umówioną porą
Stoję pod tym drzewem, co wtedy. W niemodnym garniturze i w krawacie
uwiązanym krzywo.
I stoję spragniony miłosnego chleba: a nuż coś z tego wyniknie?
Pod tym cieniem skrzydlatym i bystrym
od oddechów letniego popołudnia,
od wietrznych westchnień oczekiwania.
I czekam, jak czekałem wtedy.
O tej godzinie, w której gołębie i wróble... I ptaki inne. I inne…
I kwiaty różane, których
woń, aromat i barwa…
Otwarły się szeroko,
zdziwione tym
upojeniem słodkim.
Wiesz, czekałem długo.
I czekam nadal.
Tutaj.
O tej godzinie sennej. Na wpół-wieczornej i tkliwej.
W liliowej poświacie
obłoków.
W tej dolinie słońca
i mgnień utajonych, i trawy.
A kiedy przyjdziesz umówiona… Bo przyjdziesz, prawda?
A więc, kiedy dostrzegę ciebie w oddali
z kosmykiem włosów przesłaniającym ci twarz,
bo dzisiaj wiatr tak jakoś plącze gałęzie, szeleści. I chwieje, tarmosi…
Wtedy podejdę do ciebie
w tej niepewności okrutnej: czy ty, czy ty…
Lecz najpierw
podejrzę
w utajeniu i ciszy.
Ciebie.
Więc patrzę jak patrzyłem wtedy.
I napatrzeć się nie mogę.
Gałązka muska mnie po skroni, łaskocze, kiedy rozchylam czujnie wiotkie łodygi krzewu,
co znienacka stanął tuż przede mną.I widzę liście i płatki, i sok lepki tworzący białe ślady.
I cień wąski między mną i tobą.
Tej gałązki między nami.
Po którym przejdę,
jak po kładce nad
strumieniem rwącym.
Dużo tu światłocieni, ostrego chiaroscuro. I tej jakiejś cichej melancholii, której szum aż nadto
tężeje w sześcianach powietrza, których ciepłe wargi przypadają do moich warg spragnionych.
Do twoich.
Czujesz? Właśnie gładzę twoją twarz przypadłą do mojej,
A twoje włosy, a twoje...
Kładą się miękko
pod dotyk
moich palców
przeczesujących je czule...
Portugalczycy nazywają to „Cafuné”.
Ty wiesz. I ja wiem.
Nasze słowa. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć,
powiedzieliśmy w poświacie księżyca, co spływa teraz smugą srebrną. perlistą.
A więc to już tyle
upłynęło czasu?
To już tak późno?
Nie. Proszę! Nie odchylaj głowy,
nie oddalaj
zmyślnych ust!
Choć wówczas odsłonisz
swoją gładką szyję.
A wtedy moje usta chciwe…
A wtedy moje szepty na twojej drżącej skórze...
Zostańmy
tak.
Jeszcze.
Choć jeszcze…
(Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-05)
***
https://www.youtube.com/watch?v=G7oa-b1-tyY
25 lutego 2026
wiesiek
25 lutego 2026
smokjerzy
24 lutego 2026
Misiek
24 lutego 2026
wiesiek
24 lutego 2026
ais
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Yaro
23 lutego 2026
Jaga
23 lutego 2026
wiesiek
22 lutego 2026
sam53