Poezja
Zmiana sposobu prezentacji
to miał być koncert na dwa świerszcze
na spadające w deszczu liście
na wiatr bezsenność krótkie wiersze
na miłość która jeszcze przyjdzie
to miał być koncert na dwa serca
w jesiennym rytmie czułych wyznań
z kocham wpisanym gdzieś do wiersza
z wiarą że się do niego przyznasz
jak do melodii którą kiedyś
ktoś z gramofonu co dzień puszczał
symfonia deszczu - proszę nie śpij
lubię gorące twoje usta
kołysani światłem letniej Liry
dotykiem dzikiej róży i wiciokrzewu
żegnamy miękką i wonną pieszczotę
by słonecznym miodem winem z ich płatków
przenieść ją w jedwabną pościel
na nasz spleciony oddech
Jestem bażantem, kwasem dezyksorybonukleinowym
strumieniem bażantów z gwiazd, wampiry są trucizną z gwiazd
nie bażanty
nie jastrzębie, które sieją terror chwili
jestem bażantem, czuję że krąży cień śmierci
trochę się boję jak dziad i pradziad
uciekłem, zjada mnie, zjadł...
jestem bażantem, sobą, tym bażantem
jak dziad, jak prababka
zdążyłem zapłodnić samicę, nie zdążyłem
pająków domki wylęgarnie rozsiane po polach, opryski
traktory, ludzie, jastrzębie, każdy robi swoje
szuka pokarmu i ma swego jastrzębia
cień śmierci
wytrzymuję to i urywa mi się film
a potem znów się kręci
Uczestniczę w Losie, w Doli bażantów
mam to szczęście choć dziś nie miałem szczęścia
„zakładam“ że obok jest świat, pamięć gatunku i gatunków
i prawa materii i czasoprzestrzeń
przebudzenia stryjów we mnie, chwyty za broń
na dziwki spacery, do kochanek
(...)
--- cały tekst ---
Żywy - spontaniczny, nieprzemyślany do końca, ryzykowny,
wymarzony, twórczy, przemieniający wolą.
Nie wiemy, tajemnica jest intuicji domem
bo intuicja wie, co czują kwiaty i motyle
nie może nie wiedzieć
od tego zależy przetrwanie
więc piękne gdybania o dobru i złu
larw obłoków twarzy
wodospadów i zwierząt
co byśmy zrobili
co zrobimy, kim jesteśmy
rzuty monetą, czekanie na wiatr
i upór pacjenta walczącego z rakiem
i świętego z grzechem
i chęć „zdania się“ na Los, czyli hazard -
gra z Fortuną, poznawanie siebie
jakie tchórzom nie jest dane
„jakim“ się ktoś urodził takim będzie
a może jak pracował nad sobą, albo jaki miał dom
ojców i matek się nie wybiera
(...)
--- cały tekst ---
V. Performans
kolejne nadzieje - fruu!
iść zgarbionym to jak
performans
jesteśmy tu wszyscy
VI. Symbol
narzędzie tortur
symbolem
symbolem który
posiada jedyną moc
jaka jest potrzebna
odkąd nie potrafi się
myśleć
zbornie
(...)
--- cały tekst ---
zwinąć się w kłębek wśród wodorostów traw
w strumieniu błysków
chcę zraniony
drzewa ruch radosno smutny
płacze nad życiem ale i odpływa ku krainom
lepszych łowów
bieg śródpolny śródwioskowo wiośniany
trzy sarenki zataczają wielkie koło, giną na
dalekim horyzoncie, jakby chciały
bym za nimi pobiegł
a ptaki płaczą w powietrzu nad miedzą
bojąc się o gniazda
ukryte gdzieś głęboko między trawami
wrócę tam
w siebie, w dalekości horyzontu
i głębie traw
jak już pokoje stracą mój zapach
naskórek zmyją mydliny
a sny i imiona wylecą oknem
na dobre
na razie na majówkę
(...)
--- cały tekst ---
Wierząc, śniąc stwarzamy rzeczywistość.
Czasem wiara coś stwarza - w oparciu się o inną istotę
i o swoją najgłębszą istotę - a nie tylko chce się
potwierdzić w fakcie. Dobre wyczucie czegoś,
uwierzenie w to, powołuje to coś do życia, ale
nie można wierzyć w życie wampira, tu można
tylko stwierdzić błąd i przerzucić wiarę w stronę
zalążków prawdy śpiącej w otaczającej rzeczywistości.
Chcemy wierzyć, że możemy zmienić nie tylko innych,
ale także samych siebie, swoje chcenie.
biały latawiec na błękicie - łabędź,
spokój samotności, we dwoje, troje...
...wspólnie przez pory roku w wyśnioną dal...
czarny tabor obok zielonej ściany lasu
żółte wampiry wychodzą z wagonów
białe zęby, czarne oczy i zamiary
śpią na „cmentarzu“, w swym leżu
udają życie wśród ludzi
lubią być rżnięte o ile tak cię mają w garści
czerwona ucieczka wzdłuż taboru, jak zając po torach
nie w las i nie do środka, gdzie siedzą zielone mumie
zgubiłeś swoją drogę, swój środek
czarnej woli motor - pociąg - tęskniący do zielonej
i ślepej witalności
martwa zgniła żółć zazdrości, kradzieży, zabójstwa,
udawania, podstępów, kariery
zajączek chciałby się wyrwać z tej smugi złego światła
żółć słoneczna to ukąszenie mocy, mądrości, życia,
odwaga, szczodrość dawania,
jeśli okrucieństwo to bez złych intencji - atak i obrona -
(...)
--- cały tekst ---
już po dziewiątej późna pora
wieczór położył cień za oknem
za chwilę jutro będzie wczoraj
i noc nas brzmieniem wspomnień dotknie
.
twój głos usłyszę tak zwyczajnie
jak przedwieczorne granie świerszcza
i przyśnisz się tak jakbyś zawsze
pierwszą miłością była w wierszach
.
z całusem jednym dwoma trzema
z nutką w ramionach kołysaną
z księżycem zdjętym z chusty nieba
i uśmiechniętą jak mój Anioł
https://www.youtube.com/watch?v=_d-bEM88LlM
każdy dzień to spacer we dwoje
kwitnąca łąka
i motyli w sam raz
i świerszczy tyle ile bóg dał
nie trzeba pilnować słońca
gdy o zachodzie schodzi po tęczy na bardziej zieloną stronę
nie znam zaklęcia
na szczęście
stoi
na styku
precyzji
i
pustki
tnie słowa
szuka miejsca
gdzie sens
jest już
prawie
ciszą
wraca
zawsze
do tego samego pytania
ile jeszcze
można
odjąć
żeby
(...)
--- cały tekst ---
