22 december 2018

poetry

RENATA
RENATA

wieczory zimne i długie

gdy wyruszył mąż na wojnę
brzydka Łucja z dużym nosem 
zamiast żyć jak Bóg nakazał
szukała chłopów po barach 

gdy chłopa brak w łożu i chałupie
kto przytuli i łzy otrze 
przecież i ten drugi dać może
trochę szczęśćia i radości

biedna  Łucja w swojej chuci 
ile sie zeszmaci i natrudzi
natańczy nalata napodli
nim kogoś na krótko usidli 

Łucja wyszargała dobre imię 
już nikogo nie ma przy niej 
bieda zerka z wszystkich kątów
śmierć zabrała jej dzieciątko
i szczęście w nieszczęściu 
że kochanka to nie męża

mąż z wojenki wrócił
Łucji skórę wymłócił
choć próbował z nią być 
w jednym łożu spać 
z jednej misy jeść
lecz pamięć i sumienie
nie dały zapomnienia 
rozciął więc wspólną nić 
razem z nią nie mógł żyć

monachus
22 december 2018 at 18:14

tak sobie wczoraj myślałem o 23:43 ..., zdarza mi się czasem myśleć... Boże ześlij mi koktajl mądrości z łagodnością, bym nie był niczym kobra plująca jadem ... namyśla się ... nigdy się nie spieszy ... ekscytujące to czekanie

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register