Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
MARZENIA
Gdybym mogła być
pocztowym gołębiem.
usiadła bym na twym balkonie,
patrzyła w oczu Twych głębię.
Gdybym była skowronkiem malutkim,
śpiewem swym odpędziła bym,
wszystkie Twe smutki.
A gdybym była motylkiem,
obsypała bym Cię
zaczarowanym pyłkiem.
Abyś w szczęściu spędzał,
każdą życia chwilkę.
Gdy zobaczysz
na balkonie gołębia,
skowronka śpiewającego w locie
motyla co trzepoce
Może to ja spełniam marzenia.
Co życie w radość zmienia.
Ret.
z pamiętnika niespełnionego talerza
najpierw
odparowała woda
potem
zniknęły warzywa
następnie żeberka
weszły w epokę brązu
na dnie garnka
odkryto ślady zaawansowanej cywilizacji
oraz cień
przypalonego protestu
pomidora
każda zupa
prędzej czy później
staje się historią
kłębią się wektory,
strefy czasowe, nieprzeczytane
traktaty o samotności i całe to światło,
które utknęło w soczewce
oka. podglądam przez szczelinę
ruch cząstek elementarnych, chaos
w szklance wody, kosmos
skurczony do rozmiaru
błędu w obliczeniach. wszystko
chce być naraz, szuka ujścia,
grawitacja ciągnie myśli
na dno.
naddatek sił do zbędnych celów
optymizm podziwiacza i poszukiwacza przygód
czytanie nie daje mi już nic
nie ma żadnego praktycznego zastosowania
ale pisanie poezji, trawienie, przypływ
jest jeszcze sensowne, coś zmienia, ożywia puls
to you i could write
letters of love
far out where the golden beeches glow
wrapped in silk
soft squirrel down
warm and wondrous by the pane
would you be captivated too
strolling through the tall green grass
to a dahlia-pink home
tobie mogłabym pisać
miłosne listy
dalece patrząc na złote buki
owinięta w jedwab
puszkiem wiewiórki
ciepło i cudownie przy oknie
czy dałbyś się urzec jak ja
spacerem przez wysokie trawy
do domu z różu dalii
nie wiem czym pachną ostatnie dni października
jabłka zerwane
puste sady
w słońcu lśnią warkocze pajęczyn
zmierzcha się coraz wcześniej
wieczorem otulam Ciebie ciepłym szalem
pocałuj
wiesz ile szczęścia przynosisz
w każdym pocałunku
2026-10-29
wyobraź sobie góry w chmurach
i deszcz
padał co chwila
wyobraź sobie rwące potoki
w którą stronę byś nie spojrzała
ściana deszczu
mgła
nad Buczynowym i Kozią Dolinką
pogoda jak w listopadzie a przecież październik
rozpłakała się Natura w październiku
wyobraź sobie
czy kocham góry
pewnie tak jak ty
chociaż twoje są piękniejsze i wyższe
z widokiem na przyszłość
moje góry zbankrutowały
już na pierwszym piętrze dostaję zadyszki
dzisiaj w oknie mgła
ciągle widzę tę samą przepaść
(...)
--- full text ---
porozumienie upadających wież
mijających się liści na falach
pijany marynarz w porcie zapładnia pijaną prostytutkę
odpływ życia należy do życia
nad ranem w snach ciała sposobią się
do słodkiego pogrążania w falach
Rezygnacja (stary tekst, troche przerobiony)
W nocy się nie zastąpi niczego niczym, tylko snem,
co się rozpłacze w ustach i głowie,
podniesie oczy na totalną grozę i zaśmieje wesoło,
a z głupstwa przerazi.
Czas ładować kłamstwa łopatą do głowy,
bo pająk posrebrzany poszczególnymi nićmi omiata
poszczególne kostnice, gdzie się budzą koszmary,
demoniczne śmiechy, piekielna rozkosz,
zatracenie i zbrodnia w ciszy.
Drgnie powieka, ręka, jak pod czyimś czułym
pocałunkiem.
Błogosławiony sen. Ujście złych energii.
Stan odprężenia w mięśniach i w myślach.
Przyjdź śnie i wybaw mnie od mych myśli.
Otwórz przede mną krainę spokojnej, spontanicznej
pracy mózgu.
Niech lęk i sprzeczności powrócą rano.
Teraz chcę spać, chcę spać,
chcę tylko spać.
las wierszy drzew i rąk
jesienna leśna cisza
i nikt nie pyta skąd
ta ,cisza do nas przyszła
był wiersz co z wiatrem wpadł
na chwilę nie wrześniową
taki co w pole gnał
zwyczajnie -daję słowo
a wrzesień ciepły był
mech wrzośćce grzybobranie
jesienią nam się śnił
nim słońce wstało - wstanie
.
nim się wtulimy w jesień
jak miłość która nas
przez życie wierszem niesie
2026-1028
