Poetry

Zmiana sposobu prezentacji

Downtown

W Dolinie Krzemowej wymyślają cacka dla ludzi
gdyby nie ludzie nie byłoby czego wymyślać
nie byłoby czego wymyślać;

nudne rzeczy wymyślają w Dolinie Krzemowej
zasadniczo zdrowie i produktywność po co
po co być zdrowym i produktywnym?

Jak patrzeć na niebo to każda sekunda domaga się fotografii,
a ja nie mam lustrzanki, i stąd mój ból. Że niebo, Bóg i ja -
idziemy w nicość. Jarzysz? Pewnie tak.

Z wiekiem coraz więcej nicości nawet nie wiem czy to złe
co ja bym chciał żeby dla mnie wynaleźli w Dolinie Krzemowej?
Nie wiem

7 november 2026

poetry

Yaro
Yaro

w tobołku Cyganki

słońca blask w oczach błysk
nad nami płonie niebo
płomień co krwawi purpurą
wyznaczyć kierunek sercu

wszyscy poszli w świat
zostałem w ręku z piórem
tkam poezje na papierze
obrazek na płótnie

jak pięknie się uśmiechasz
gdy czytasz gryzmoły
chodźmy dalej dzień nie poczeka
żal się spóźnić gdy wystyga zupa

Tranzyt

Tranzyt mojego ucieleśnionego umysłu przez arterie miasta.
Twarze - męskie, kobiece, wrażliwe, z drwa ciosane, Lilith
o zielonych oczach nie bardzo chce dać bilet do kontroli.

W Warszawie płakałem jak Pound - na Dworcu Centralnym
wśród Chińczyków, Marokańczyków, Anglików, Indian,
zakapiorów i kobiet z wyższych sfer - jeden pień.

Teraz to się powtórzyło.

Nie ma nic mądrego do powiedzenia na ten temat, i nie ró-
bcie ze mnie polityka. Nie chcę żenić ognia z wodą, może
w piątym wymiarze. Wystarczy mrugnąć okiem.

Jak to napisał Wysocki podczas pobytu w klinice, którą
na dzień dzisiejszy jest właściwie ten świat - pijcie, pra-
cownicy naukowi, pijcie -

jak inaczej to spuentować?

Spróbujcie tego... - IV

IV.

Siąść i napisać co jest. Co jest? Klawiatura. Jakże ograniczona ontologia!

Stąd się chyba z resztą bierze zazdrość - wydaje się, że ktoś ma więcej - czego? - życia, niż ja.

Ale na moje oko? “There is no need for revolution - all states are equal… in this abyssal”. Im dalej
po trzydziestce tym mocniej się w tym upewniam. A skoro nie zazdroszczę już nawet Nietzschemu ani
Rimbaud, to właściwie mógłbym zazdrościć już tylko Rembrandtowi. Chociaż obiektywnie mam tyle co
kot napłakał.

Więc to mocno zindywidualizowane, ktoś powiedziałby: dziwaczne… niech tak będzie.

II quasi Haiku (stare)

I.


światło pada na chodnik
spomiędzy gałęzi
żółte jak liście na klatce


I.


horyzont mostów i parki. Okno na most
i na park - na dworze chłodno; zimno na
dworze i jest woda na ławce

Spróbujcie tego c.d.

II.

Wpatrywać się
wpatrywać - w
kartkę

i nikogo nie oszukiwać. Więc:

jestem zwykłym menelem z przerostem kory odpowiedzialnej za język.
Może mszczę się na instytucji poezji za to że nie spełniła moich wyobra-
żeń o czymś w stylu oświecenia.

III.

Życie jest - jednak -
ciekawe.

Złożyłem ofiarę z nicości dla nicości -
i usłyszałem o wzrastaniu w dół:

dusza zstępując na świat obawia się skalać
a jednak to ten świat jest jej przeznaczeniem.

Spróbujcie tego

I. Spróbujcie tego


Śmieję się
z pisania -
to biogra-
ficzne.

Tryska
pretekst
do pisa-
nia:

pisanie
musi być
ciężkie
bo inaczej
słowa nie ważą
tj. pretekstem

jest ciężar.

Wódka jest dobra w miarze; nie,
(...)

--- full text ---

5 november 2026

poetry

smokjerzy
smokjerzy

kartografia

ktoś
szukał aksjomatów
kto inny
urządzeń pomiarowych
jeszcze ktoś
znaczeń

poeta znalazł
punkt na marginesie

tam właśnie milczenie
rozłożyło swoje mapy
a gdy usłyszało
że to
nie ma sensu

zostało metaforą

5 november 2026

poetry

sam53
sam53

nieproszona

ostatnio dni tak jakby krótsze
przegrywam ciszę w zapomnienie
w chmurną nostalgię wieszam smutek
jak pierwszym wierszom przed pogrzebem

próbuję siłę w sobie znaleźć
nieswoją dźwigam na ramieniu
tak jak wodospad drążę skałę
kiedy czas kruszy ją w milczeniu

sen też mi przeszedł w środku nocy
jak myśl samotnie obok łóżka
i choć depresji nikt nie prosił
z ciszą buszuje na poduszkach

Uprawianie ogrodu na podłożu wzajemnym scen życia

na podłożu wzajemnym
znajomości nieznajomości
obecności nieobecności
nadzieja
beznadzieja
wdzięczność
obojętność
wspólne wakacyjne wypady z zaprzyjaźnioną parą
jak już było
jak będzie
jak miało być
jak myślałem że miało być
na rower i jogging
a głupek wioskowy cieszy się, że był u lekarza,
a lekarz dawał batony
właśnie wybieramy się na wycieczkę, na pole
przeskok
biegniemy korytarzem ociekającym wodą
on jest wyśniony lepszy biegacz
rozciąga sobie nogi, Rutgher Hauer umięśniony
potem ona i on zostają w tyle
zazdrość, zadra
jak dobrze jednak mi idzie
(...)

--- full text ---

4 november 2026

poetry

Arek
Arek

Ramię w ramię

Na tej wojnie tak jak w życiu
Najbezpieczniej być w ukryciu
Nie pchać się na pierwszy ogień
By nie robić krzywdy sobie

Chociaż z tyłu masz oddziały
Wnet na ciebie pójdą strzały
Lepiej czujnie tkwić w okopach
I nie spuszczać z życia oka

Gdy już starasz się za bardzo
Wówczas wszyscy tobą gardzą
Kiedy idziesz ramię w ramię
Musisz puścić to w niepamięć

Jak już podasz komuś rękę
Wkrótce zmienisz się w przynętę
Zawsze znajdzie się silniejszy
Do orderów z piersią pierwszy

Spójrz, że więcej bohaterów
Po swej śmierci ma orderów
Cóż z zaszczytnej ci mogiły
(...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register