Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
chcę bratać się z tobą
żółto-niebieskim kwieciem
subtelnie falbankami
śliczne okazy w srebrzystości
wyglądamy jak zima
wyobrażając ciebie
układam antyczną zastawę
na herbatkę z elfami
I. Moja wieś
Deszcz z bruzdy na polu moja wieś z popiołów spadł deszcz
deszcz z bruzdy na polu i pachnie katafalk niewierzących;
deszcz zamieszkała powstała pokutuje jak tylko ja -
pokutować potrafię: bez nadziei pachnie ziemią Hiroszima.
Taka jest pogoda; mieszkała na chodniku stara trzeźwia
i na moją wieś spadł deszcz. Zamieszkała powstała architektura
i pachnie katafalk niewierzących - krwawi Hiroszima - taka
jest pogoda.
II. Cięcie
na polach o poranku w rzeziach w świetle w rozpadlinę skoczyć w serce własnej niewiary.
(jakby było we mnie
coś większego niż
ja sam.)
III. Chwila nieznośna (Gestykulacja)
(...)
--- full text ---
A kiedy już wszystkie
ciuchy i buty
po mnie oddano
to
czasem siądź wspomnij
mnie rano
Odwiedź mnie
w mym nowym domu .
razem po milczymy,
tylko nie płacz
co było odeszło
świat nadal istnieje.
Wybacz
że tak mocno mi się zasnęło
.Przecież wiesz
pamięć jest wieczna.
Wraca do nas jak wiatr,
dla tego będę przy Tobie
gdy będziesz pamiętać.
Ret
życie nas w codzienność wpycha
w zapomnienie i niedosyt
rok za rokiem czas umyka
plączą się w pamięci wiosny
.
już wszystkiego nie pamiętam
wyzłociła nam się jesień
wydłużyły się wieczory
śniłaś mi się cały wrzesień
.
z marzeniami w pocałunkach
w przytuleniu w rozszeptaniu
śniłem twe gorące usta
czas nas wiązał w jedno zaplótł
.
nic że z drzew spadały liście
mech poszarzał znów na płotach
dni nam nigdy nie ucichły
a i noce - chce się kochać
2022-10-23/2026-10-23
Melodią słowa mów dziś do mnie
chcę chłonąć jego moc i brzmienie
siłę gdy z iskry czyni płomień
i lekkość z jaką wpada w wiersze
.
pozwól nakarmić się poezją
jej barw paletę zmienić w zachwyt
niechaj na strunach zagra wieczność
gdy rytm się podda wyobraźni
.
wychwyć ze szmeru pomruk grzmotu
rwij tak jak echo myśl na strzępy
chcę w dojrzałości znaleźć spokój
ale to słowo z innej pieśni
wczorajszy dzień przeszedł bez historii
może tylko deszcz spóźnił się o kilka godzin
wtulony w ciepły jesienny powiew wiatru
rozmawiałem z chmurami kryjąc się pod parasolem
.
ktoś z boku pomyślałby że wariat - gada sam do siebie
a ja właśnie układałem wiersz
jak twój uśmiech przed pocałunkiem
gdy uciekasz w ciszę zmieniając tylko miejsce pobytu
.
niepotrzebny już sen ani melodia gwiazd
wpadamy na siebie milcząc jak dwa ziarna piasku w klepsydrze
marząc o jednym wielkim kwitnącym ogrodzie
wtul że się we mnie mocniej
.
krople spływają z parasola prosto za kołnierz
październik otwiera ramiona na poezję
with hair in rich curls
I part a gown of silk charmeuse
sitting with leg tucked up
leaning a book on ecru paper
I lazily caress my bare breast
w bujnych lokach
rozchylam jedwabną szarmezę
siedząca z zadartą nogą
opieram książkę na ecru papierze
leniwie głaszczę nagą pierś
już nie pamiętam - czas wyrwany chwili
jakby z zaświatów - nie widzę postaci
pan też w kolejce - głos nad wyraz miły
spomiędzy krzyży kruk tak dziwnie patrzy
.
słychać jak piasek pod stopami chrzęści
wilgotne liście wiatr próbuje unieść
niczym modlitwę której nijak zmieścić
w żółci chryzantem która z ogniem frunie
.
o zmierzchu cmentarz zaciąga się dymem
bezkształtne chmury znaczą nową przestrzeń
czy pan w kolejce - głos nad wyraz miły
zapiszę w zeszyt - znaczy umrzeć nie chce
2026-10-21
Ech ty moje życie
czemu wciąż dajesz mi w kość
wiesz dobrze wiesz
że mam już wszystkiego dość.
Proszę choć raz przytul
ochroń przed złem
niech stanie się cisza
będę mogła płakać
kiedy nikt nie słyszy
oczyścić duszę
uspokoić serce
choć raz pomyśl o mnie
Zatrzymaj pędzący czas
Wiem że taka władzę masz
Jedną małą chwilkę
Bez bólu dręczących myśli
strachu i łez
Proszę;
pozwól-tak trwać
RET.
