Poetry

Zmiana sposobu prezentacji

20 october 2026

poetry

Sara11
Sara11

Warto

W życiu ważne jest
aby mieć przyjaciela,
który jest zarówno
lustrem i cieniem.
Lustro nigdy nie kłamie ,
Cień nigdy nie odchodzi.
RET

20 october 2026

poetry

Sara11
Sara11

Mogę

26.10.2024

Nie rozpalę w morzu ognia
Nie zgaszę promieni słońca
Nie dam gwiazdki z nieba
Lecz wyciągnę zawsze dłoń
Gdy Ty, potrzebować
będziesz ją.
RET

20 october 2026

poetry

sam53
sam53

Łódź bez granic

spójrz na jesień znów w liściach a pod liśćmi miasto
pierwszy lepszy parasol z deszczem chce się spotkać
księżyc z muchą pod brodą - skąd on ją wytrzasnął
i ten gwar na ulicy - to chyba Piotrkowska
.
noc ucieka przed chmurą a ja śnię przy oknie
długi spacer we dwoje to nie twoja wina
wspomnieniami się karmię - barwami na Złotnie
gdy jesienią przytulasz nie trzeba Tuwima
.
wiatr się zerwał deszcz spadnie na łódzkie ulice
słychać tramwaj do Zgierza może do Pabianic
ale muchy nie słyszę - leci za księżycem
może łodzią odpłynie - Łódź już nie ma granic

2026-10-20

Upór

Na gruzach świata wzruszeń zbuduje
nowe życie
Na gruzach samotności zbuduje
stal w ciemności
Na gruzach niestałości zbuduje sobie
gilotynę
Poturlam się na spacer we wspomnieniu – z tatą i dzieckiem moim i psem
staro-nowym pod gwiazdami polany, obok szpitala
..i zrozumie karmienie się nadzieją i zależność od kaprysu losu
pacjentów oddziału onkologicznego, którym się akurat polepszyło
przed jutrzejszym
zejściem być może
Bo łudzić się nie trzeba, bo mieć nadziei nie warto,
bo dotyk skóry to dotyk skóry,
ból to ból, jasność to jasność, wybory to wybory,
powolne wybory czy rezygnacje, ale to ja teraz.. walczę albo nie,
bo żyje dla chwili wolnej decyzji – jutro dziś kiedykolwiek –
aż będzie dobrze.

Czas czar dzieciństwa

nie ma wyjątkowych miejsc, tamte łopiany, zakręty w stronę rzeki
ku murowi omszonemu szpitalnemu, oczku wodnemu,
pałacykowi, bruździe wśród łanów żyta biegnącej w dół do lasu..

teraz mogłoby być tak samo, odkrylibyśmy język przedmiotów
zwierząt, zakątków ciała flory i fauny
tylko znów trzeba by być dzieckiem

spacer do domu rodziców nieżyjących
ja pamiętam co tu było dawniej, na miejscu Lidla polana
ktoś pamiętał, a może jeszcze pamięta, co tu było przed polaną
to ten deszcz jesienna mżawka pozacierała kontury i
granice czasu
i przywołała ze studni
szkraba, gnojka, szczeniaka, dziecko, Boga
pamiętacie jak było upojnie
jak ścigały się zapałki w rynsztoku
szum biały w głowie wieczności po głupiej zabawie
czarownica w oknie
prowadzisz do niej dzieciaki z okolicy ze scyzorykami
i widelcami
siła przekonywania
traszki, pieski, polana, przyjaciele , Ojciec
(...)

--- full text ---

Spotkanie

autentycznie potem zejdziemy z kładek
i będziemy jaszczurkami w trawach
po drugiej stronie jezora, pod nogami
wygrzewać się na słońcu
ciche spokojne godziny
szybkie ucieczki w mroki
wspinaczki ulubione na ulubione zakątki materii
mimowolne uśmiechy
będziemy spadać, znikać, wychodzić na wolność
i spać spać zagrzebani
słysząc nad sobą kroki olbrzymów
do widzenia malutka
zostań z wiatrem i chmurami w tym raju
na tej przeogromnej łące
między gwiazdami

Sobowtór

Czasami siebie autentycznie nie cierpię.
-
Sobowtór nie może być do nas absolutnie podobny.
On jest tylko inną wersją nas.
Dlatego oburza poczucie naszej wyjątkowości,
podkreśla zależność od przypadku i przemocy
naszego ja i prawomocnie, czujesz to,
nie zgadzasz się ze sobą, z Nim.
I jeśli jest mądrzejszy, lepszy, chcesz Go uszkodzić.
Jeśli jest gorszy, chce uszkodzić Ciebie.
Uszkadzasz.
Czasem Sobowtórem staje się rodzic,
albo ukochany/ukochana,
albo jakiś zwierz.
Faraon Prusa miał Złego - został zatrzymany
przez chutliwego kretyna, a chciał mocy
i poprawy doli wszystkich.
Sobowtór sobowtóra Dostojewskiego
był takim samym zerem co jego nosiciel,
ale być może sprytniejszym - ale łudzimy się,
że to nie my, nie chcemy uznać.
Teraz jego czas.
Sobowtór chce przejąć nasze życie.

Zbrodnia doskonała

oczywiście istnieje. Każdy ma ją na sumieniu.
Wystarczy czegoś nie zauważyć, nie zareagować,
albo zrobić coś mimochodem,
dosłownie krew na rękach.
I żaden policjant nie będzie ścigał.
I nawet nie wpadniesz na pomysł, by się zgłosić,
bo trafisz do czubków jedynie.
Lepiej o tym nie myśleć, zapomnieć
To w sumie tylko
nieprzewidziane przez wątłą wyobraźnię
okoliczności.
Ale ty wiesz, on wie.
I czytać sobie te bajki Agathy Christie,
że zbrodniarz - i to jeszcze z wyższych sfer -
zawsze wpada, ups.
A poza tym psychopaci rządzący udowadniają,
że istnieje zbrodnia doskonała,
bo będąca, a przynajmniej nazywana,
cnotą.

19 october 2026

poetry

sam53
sam53

koncert e-moll opus 11.

czasami niebo wydaje się na wyciągnięcie ręki
nawet gwiazdy mrugają do siebie dziwnie znajomo
gra świateł
muzyka
koncert jesienny
ale nie na dwa świerszcze i wiatr w kominie
.
w międzygwiezdnej przestrzeni
rozbrzmiewa jesienne pożegnanie Chopina
.
oddalone o miliony lat świetlnych gwiazdy
dotykają wyobraźni
.
powracasz jak noc - muzyką
Moje Szczęście
2026-10-19

19 october 2026

poetry

sam53
sam53

październikowa

jesień jak jesień z młodym winem
z twoim uśmiechem jak przed laty
dziś świerszcze grają za kominem
chłód w złotym liściu cicho zastygł

dzieci kasztany wyzbierały
nawłocie dawno już przekwitły
tylko w twych oczach świat mój cały
radość na ustach aksamitnych

gdybyś tak jeszcze swoje - pragnę
wpisała obok - kocham - z wiersza
niech w kropli deszczu na nas spadnie
życząc - dzień dobry - prosto z serca

czuję ją w środku - wiesz jak gniecie
jak późno-letnie zakochanie
co ten październik nam przyniesie
ach przytulże się - słońce wstaje

19 october 2026

poetry

tetu
tetu

poszukiwania estetyczne

kolekcjonuję puste pojemności
w chłodnej masie szkła
między ramą a tłem
gdzie powietrze przyjmuje
obcy kształt

​wpisuję się w miejsca
po rzeczach
w gasnący odgłos kroków

​żaden ruch
nie wymaga świadka

​odklejona od formy
nie muszę
trwać

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register