Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
wyobraź sobie góry w chmurach
i deszcz
padał co chwila
wyobraź sobie rwące potoki
w którą stronę byś nie spojrzała
ściana deszczu
mgła
nad Buczynowym i Kozią Dolinką
pogoda jak w listopadzie a przecież październik
rozpłakała się Natura w październiku
wyobraź sobie
czy kocham góry
pewnie tak jak ty
chociaż twoje są piękniejsze i wyższe
z widokiem na przyszłość
moje góry zbankrutowały
już na pierwszym piętrze dostaję zadyszki
dzisiaj w oknie mgła
ciągle widzę tę samą przepaść
(...)
--- full text ---
porozumienie upadających wież
mijających się liści na falach
pijany marynarz w porcie zapładnia pijaną prostytutkę
odpływ życia należy do życia
nad ranem w snach ciała sposobią się
do słodkiego pogrążania w falach
Rezygnacja (stary tekst, troche przerobiony)
W nocy się nie zastąpi niczego niczym, tylko snem,
co się rozpłacze w ustach i głowie,
podniesie oczy na totalną grozę i zaśmieje wesoło,
a z głupstwa przerazi.
Czas ładować kłamstwa łopatą do głowy,
bo pająk posrebrzany poszczególnymi nićmi omiata
poszczególne kostnice, gdzie się budzą koszmary,
demoniczne śmiechy, piekielna rozkosz,
zatracenie i zbrodnia w ciszy.
Drgnie powieka, ręka, jak pod czyimś czułym
pocałunkiem.
Błogosławiony sen. Ujście złych energii.
Stan odprężenia w mięśniach i w myślach.
Przyjdź śnie i wybaw mnie od mych myśli.
Otwórz przede mną krainę spokojnej, spontanicznej
pracy mózgu.
Niech lęk i sprzeczności powrócą rano.
Teraz chcę spać, chcę spać,
chcę tylko spać.
las wierszy drzew i rąk
jesienna leśna cisza
i nikt nie pyta skąd
ta ,cisza do nas przyszła
był wiersz co z wiatrem wpadł
na chwilę nie wrześniową
taki co w pole gnał
zwyczajnie -daję słowo
a wrzesień ciepły był
mech wrzośćce grzybobranie
jesienią nam się śnił
nim słońce wstało - wstanie
.
nim się wtulimy w jesień
jak miłość która nas
przez życie wierszem niesie
2026-1028
przykucnęło słowo przy drodze
księżyc srebrem rzucił w jałowce
deszcz jak zwykle śni o pogodzie
nocą wszystko zdaje się prostsze
berberrysom liście szeleszczą
"kocham" cierpi znów na bezsenność
deszcz jak zwykle śni z braku deszczu
o tej porze robi się ciemno
i tak co dzień chandra rwie szelki
nawet "kocham" brzmi coraz dziwniej
rano jeszcze czuję się rześkim
przed wieczorem na kamień stygnę
wspomnieniami wracam do źródeł
pocałunki jak puzzle składam
w tej miłości już się nie chudnie
drzewa chudną w mgłach listopada
Aleja drzew w szeregu
to zmarłych miasto,
grób przy grobie ciasno.
Zapalone znicze nie gasną.
Kwiaty piękne lecz nie pachną.
spokój każdego przenika.
Przy grobie ktoś bliski,
rozważa życie od kołyski.
Ta cisza dookoła,
myśl jak echo woła.
Woła imię bliskiej osoby.
Gdzie spojrzysz znajome groby.
Wraca wspomnienie sprzed lat,
Tu leży znajomy ,
sąsiad ,ojciec ,matka
siostra i brat.
Stoisz widzisz świec jasny blask
tak szybko mija czas.
Wczoraj jeszcze byliśmy razem
dziś już nie ma Was.
Tylko pamięć i świec blask
pomaga odtworzyć tamten czas.
Oddajemy hołd zmarłym wszystkim,
(...)
--- full text ---
Szczekamy na siebie. Przez płot,
on z jednej strony
ja z drugiej, czasami
odwrotnie. On - rasowy kundel,
ja - rasowy grafoman. Bywa,
że gonimy, on - własny ogon,
ja - wczorajszy dzień,
zazwyczaj jednak
szczekamy na siebie,
albo do siebie wiersz.
Mam czas
czas dla siebie
nie ma już miejsca na więcej?
Mam czas
dla córki i syna
to cały mój świat.
Mam czas
na wiersz może i fraszkę kiedyś ...
to mój kawałek świata
Mam czas
a może już go brak ?
Serce zapełnione do cna.
Może warto zatrzymać się i spojrzeć w stecz
i w przyszłości zobaczyć jakiś sens
naturą człowieka jest być jak dziecko we mgle
tylko nie każdy odnajdzie drogę właściwą .
Zrobić rachunek sumienia bez liczenia na kącie zer
docenić że , akurat dziś świeci słońce a nie pada desz
i może docenić się?
Nie!
Lepiej dzielić włos na dwa i na raty poświęcić czas...
Kim dla Ciebie jestem?
w potrzebie Ty
Ja biegnę mino bólu przez łzy uśmiecham się
gdy mówię nie, słyszy nikt...tylko echo
w kącie rechocze aż dudni w uszach
Kim jestem ?
tylko nie mów że , kimś ważnym , że jestem kobietą
I znów odgrywam tę rolę męską
te wszystkie nie kobiece role
kobiece też powinnam ?
Byłam robotnikiem i ojcem dla syna
A gdy kobieta we mnie zniknie nie mów mi że,
Chcesz i potrzebujesz, bo nie szanujesz mojej dwojakiej roli
I kim ja teraz dla Ciebie jestem?...
Na mój widok krzyczą żmija!, a ja pełznę
niespiesznie i nie po drodze
mam z wężami, we mnie płynie smocza krew.
Omiń moje tropy i nie płosz, gdy przed snem
chłonę ostatnie porywy jesiennych słońc.
