Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
bo mój stan to stan świata też
fala powracająca zarażająca zmieniać chcąca
od innych fal się odbijająca, najdalszych krańców sięgająca
pozornie bezsilna, zarodek, świat twórczy Pan, stan
życia świadomości to powrotna fala otaczająca
to się przydarzyło przydarza
Gaza Kresy Oświęcim i zwierzęce dobra Erosa
chroniącego życie Orfeusza
To chyba ważne czy czcisz demony
czy anioły Jahwe czy dobre zwierzęta
Zwierzę kocha błądzi walczy pracuje
uczy Czasem je krzywdzimy bo taki jest Los wspólny
ale widzimy, że tym jest totem, nie władcą hordy
A że unikamy kazirodztwa - To dlaczego zwierzęta i rośliny go unikają?
Czy mają kompleks Edypa albo żyją w grzechu pierworodnym?
Czy dziecko nie pragnie Wszystko przygarniać lub niszczyć,
zanim przeczyta jakie powinno mieć kompleksy?
Pewnie dociera do świadomości fakt pogrążania się w chorobie
Zanim pozna się racjonalnie przyczynę jest przeczucie przyczyny
i reakcja adekwatna - ja jestem Ojcem więc pomagam
Najważniejsze by powrotna fala czyniła świat miejscem do wytrzymania
Radosnym, na ile to możliwe
na ile to szczere, życzliwość i współczucie - prawa naturalnej religii
(...)
--- full text ---
Muzyka smutku pod taflą ulicy
o, byle nie skończyła się prędko
zimna pogoda
bo zimno pożywne jest dla ubo-
giego duchem - zimno i nicość
to chleb oszukanego
więc nie przemawiajcie już więcej
rozsądnie! bo gniecie mnie,
gniecie…
listopad zaczął się mgliście
z wczorajszym cmentarnym psalmem
który chodził za mną bez opamiętania
.
poddałem się nastrojowi
nawet wieczorem
kiedy mogłem patrzeć na płonące ognie
wspominać twarze z porcelanowych fotografii
czy podziwiać wiatr
który przeganiał po kamieniach ostatnie liście
.
czas nie zwalnia
dobrze gdy z pocałunkami zaglądamy w siebie
w porannych szeptach zostawiamy bukiety myśli słów
i cieszymy się z wzajemnością filiżanką czarnej
.
ile nadziei w zrywaniu z kalendarza
wszystkich przyszłych wspólnych chwil
Pax vobis
2026-11-02
I will come unannounced
on a sun-drenched day
you will feel the heat
leaves will shimmer verdant
with lips of fresh raspberries
I will hover in the air
like a swelling bud
przyjdę znienacka
słonecznego dnia
poczujesz gorąco
liście zamigoczą
ustami świeżych malin
zawisnę w powietrzu
jak rozwijający się pąk
I. Ciężarki
Wytapiam samodzielnie! Ciężarki, ciężarki
z ołowiu z oka rtęć mi kapie w mózgu sta-
ry wąwóz bo coś wyrwało coś zaryło i zo-
stała bruzda a jeszcze w tej bruzdzie beto-
nowy bunkier w którym czaję się na tę
rozpoznawaną przez melancholików Das
Weile…
Parka szary sweter wprowadzają trochę
życia Bóg! Stał się kartką stał się mięsistym
liściem; posyła mi uśmiechnięte buźki
na trotuarze na ścianach na ekranie odkąd
tak gorliwie nie wierzę;
II. Bo
i mogę sobie śmiało
z uśmiechem zstąpić do Hadesu
(...)
--- full text ---
znów październik zapędził się w jesień
wraz z księżycem w kałuże zagląda
jakby sprawdzał co stało się z wrześniem
który kiedyś po nocach się błąkał
.
rozpłakały się w mieście ulice
września nikt już nie widział z dziewczyną
nawet we śnie z pogodą nie przyszedł
czas z depresją powrócił nie minął
.
liści w parku wiatr nie chciał już sprzątać
mgłą na amen przerosła bezsenność
cień miłości jak duch wyszedł z kąta
wrócę wierszem
zostaniesz znów ze mną
2026-11-02
SWETER
w szarym śnie ktoś
wyciąga nóż
całą noc
paliło się w kiblu
dusza tańczy
na klatce schodowej
mój sweter chce
żyć inaczej
JESIEŃ
tylko milczenie
może Lakoona
bo szuka pieśniarz
(...)
--- full text ---
znikanie różnych ja w ja snu
z którego bramy wiodą w nicość może
i wyłanianie się ja
jak wiele rzeczy jest już gotowych
jak wiele organizmów się wytworzyło
wól właściwie niczyich
a w dolinach krzemowych to powstaje nowa fala
na gruncie podłożu fal przeszłych do przyszłości dążą
fale organizmy i gwiazdy
wytracają energię bądź magazynują
mówi się, faza życia gwiazd
życie i świadomości zjawiają się w organizmach
organizmy zjawiają się w falach
nocą przychodzą rozmyślania
ogarnianie przebiegów
prorokowania, niby chcenia, świadomość
z dniem przychodzi życie, sprawdziany
to co fala połączonych walk i starań miłości
oiąga
Nocą jesteśmy trochę sami
Wyrzuceni na brzeg jak te wieloryby
Może one odpoczywają, rozmyślają
(...)
--- full text ---
