Poetry

Zmiana sposobu prezentacji

27 october 2026

poetry

Atanazy Pernat
Atanazy Pernat

A JEDNAK

Całe życie w fabryce
Ani jednego napisanego wiersza
Żadnej roli filmowej
Prawdopodobnie ani grama romantyzmu
Z zalet- brak używania alkoholu i papierosów
Wczasy ciągle w tym samym miejscu
Wieczorek zapoznawczy
Żadnych absolutnie rozmów o uczuciach
Dziadek prawdopodobnie alkoholik a pijak to na pewno
Napady szału i epilepsji
Tajemnice zabrane do grobu
Mroczne ciężkie sekrety za kotarą milczenia
Na szczęście nic nie pamiętam
A jednak ojcze
Byliśmy na kilku westernach
I meczach piłki nożnej drugiej ligi polskiej
Byliśmy na rowerach w lesie
A wiatr
Rozwiewał nam włosy

Mam czas

Mam czas
czas dla siebie
nie ma już miejsca na więcej?

Mam czas
dla córki i syna
to cały mój świat.

Mam czas
na wiersz może i fraszkę kiedyś ...
to mój kawałek świata

Mam czas
a może już go brak ?
Serce zapełnione do cna.

,,...,,

Może warto zatrzymać się i spojrzeć w stecz
i w przyszłości zobaczyć jakiś sens
naturą człowieka jest być jak dziecko we mgle
tylko nie każdy odnajdzie drogę właściwą .


Zrobić rachunek sumienia bez liczenia na kącie zer
docenić że , akurat dziś świeci słońce a nie pada desz
i może docenić się?
Nie!


Lepiej dzielić włos na dwa i na raty poświęcić czas...

Kim dla Ciebie jestem ?

Kim dla Ciebie jestem?
w potrzebie Ty
Ja biegnę mino bólu przez łzy uśmiecham się
gdy mówię nie, słyszy nikt...tylko echo
w kącie rechocze aż dudni w uszach
Kim jestem ?
tylko nie mów że , kimś ważnym , że jestem kobietą
I znów odgrywam tę rolę męską
te wszystkie nie kobiece role
kobiece też powinnam ?
Byłam robotnikiem i ojcem dla syna
A gdy kobieta we mnie zniknie nie mów mi że,
Chcesz i potrzebujesz, bo nie szanujesz mojej dwojakiej roli
I kim ja teraz dla Ciebie jestem?...

26 october 2026

poetry

Trepifajksel
Trepifajksel

Jaszczur

Na mój widok krzyczą żmija!, a ja pełznę
niespiesznie i nie po drodze
mam z wężami, we mnie płynie smocza krew.

Omiń moje tropy i nie płosz, gdy przed snem
chłonę ostatnie porywy jesiennych słońc.

25 october 2026

poetry

sam53
sam53

góry rosną w oczach

między słowem a słowem wzgórza i doliny
góry którym do nas blisko i daleko
tak jak wierszom wczorajszym otwartym na miłość
zanim dotkniesz kamienia na wierzchołku szczytu
.
góry uśmiech przenoszą wyżej coraz wyżej
w twoich dłoniach dzień ciepły - nocą fiolet wrzosów
w zapisane na przyszłość zamglone jesienie
gdy horyzont spełniony myślą czasem wiarą
.
dobrze że jeszcze echo w radości tworzenia
żyje chwilą wspomnień kiedy mogłem podglądać
szczęście błyszczące w źrenicach zadowolonej
z życia kobiety
.
wiem że nie były to łzy

25 october 2026

poetry

Sara11
Sara11

Gdy

Człek młody zdrowy
pięknej urody
nie zazna tego
co spotyka
człowieka dojrzałego
nie czuje serca kości
nic go nie boli nie złości
nie strzyka
w głowie gra muzyka
i tak czas umyka
senior wspomina
czasy młodości
sapie dyszy
muzy niedosłyszy
łomoce serce
trzęsą się ręce
trzeszczą stare kości
tu boli
a tam chrupie
to oznaka że żyjesz
miej więc wszystko w ..... poważaniu

Ret :

25 october 2026

poetry

Sara11
Sara11

Czas

Świat młodości
praca szczęścia chwile
co tam trudności
spijamy nektar życia
niczym motyle
coraz bardziej dojrzali
a jeszcze wciąż dzieci
i tylko czas nieubłaganie
ku starości leci
wśród kwiatów w ogrodzie
ławeczka
do niej nasza
wieczorna wycieczka
długie rozmowy
plany marzenia
czas złodziej umyka
życie i świat zmienia
wciąż tacy sami
zmian nie dostrzegamy
ciepło słów
kochany dotyk rąk
i nasza ławeczka
lecz zły los
(...)

--- full text ---

Dla Fryzia, dla, do powracającej z nami fali

Raz Orgiana Raz Cnotlina
odgrzebią we mnie lwa
i leniwca
Leniwiec śpi na łonie Orgiany
Lew rozszarpuje Cnotlinie bieliznę

Dlaczego, ach, dlaczego
Rozdwojeni nie zlegniemy
zjednoczeni
niczym
krajobraz z okna pociągu

Złączmy wszystkie linie i organizmy
a będzie
afekty, rozkosz rzutowana na ekran twarzy
teraz i na wieki
spółkowania, biegania,
pracowania, umierania,
ochraniania, zjednaczania
wnikania, rozproszenia
krystalizowania
się

(...)

--- full text ---

24 october 2026

poetry

sam53
sam53

znów deszcz

Znów deszcz - w kałużach się przeglądam
jakbym niestety lustra nie miał
chociaż czy warto starość wiązać
ze zmarszczką co się znikąd wzięła

w obrazie nieco wyświechtanym
nieogarniętej wiatrem fali
z bruzdą na czole... weź ją zapisz
nie wszyscy w nocy się wyspali

no cóż październik straszy deszczem
kolejna jesień czas ucieka
spójrz - pod tą zmarszczką dalej jestem
nie mów
następna cię urzekła

24 october 2026

poetry

Sara11
Sara11

Ile

Nie mogę płakać
choć żal serce ściska
kołacze
gniew targa dusze.
A mimo to -
oczy szeroko otwarte
nie ma w nich łez
opanowany spokój
uśmiech na twarzy
tylko mój ból
wciąż dławi.
Farsa-trwa
jak długo tak jeszcze.
RET

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register