Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
Nie odchodzimy w pustkę
Odchodzimy w Matkę Noc -
w Wielką Nadzieję Zmartwychwstania
W Krainę Śladów i ech i odbić
Radosne odpoczywanie racz im dać Panie
Podpełzają mrówki, dziewice z dzbanami
wylewają wodę, a dzbany tłuczą,
a potem rzucają się w przepaść
Woda wsiąka w Ogień
gnijące żyjące pustynie kwitną
Budulec z gwiazd, budulec z trupów
i wielkie struktury pamięci materii
i ziarna i czarne skrzynki i koła ratunkowe
Skądinąd - czyli z gąszczu, czyli z krainy
jaszczurek - rodzi się nowe
Powraca z czystą pamięcią, po nocy,
po zgonie
To co jest być nie przestaje
Wiatr Sen
Nowy Człowiek się urodził
gatunek jakiś odszedł na zawsze
Ręka Człowieka Roboty wytwarza
Ręka Natury Żywych
(...)
--- full text ---
„ Zamek upada, powtarzam panu; trzeba go ratować
wszelkiemi siłami, jak najprędzej. „
Seweryn Goszczyński „Król zamczyska“
„Polskość to nienormalność.“ Donald Tusk
Rodacy to ci, którzy mówią moim językiem.
Bóg, ptaki, robaki, ludzie, drzewa.
Językiem szeleszczącym jeszcze
naszej wspólnej duszy poetów,
ludzi o karnacji jeszcze nie za ciemnej,
nie za jasnej,
takiej polskiej, środkowoeuropejskiej,
takich długo bez państwa, a teraz
z państwem na papierze.
Ale przypuszczam, że i na Marsie i
w Honolulu można ich spotkać,
no i w Koziej Wólce.
Piękne i szlachetne kobiety
i mężczyzn, starających się im dorównać
w złym i dobrym,
no i cudowne dzieci.
(...)
--- full text ---
druhowie, droga, zgoda - imię (wchłonięcie czy stopienie)
każdy z nas ma, a przynajmniej
mógłby mieć, dobrego lub złego
druha-ducha
zarażającego rozbudzającego
podniecającego
dodatkowe ręce
swoje albo czyjeś albo nasze
idealne stopienie rzadko się zdarza
ze społeczeństwem, mistrzem, wodzem, mężem, żoną
społem mamy więcej zdolności i możliwości
albo mniej albo żadnej
Naszymi namiętnościami jesteśmy
Jeśli coś czynimy to przez emocje
z walki elementów jest moc zgody
oby się dało osiagnąć ją jak Anakreont
bez krwawej struny
bój się człowieku spełnienia marzeń
nasz ideał w rzeczywistości może być potworem
ludzie zawsze będą potrzebować bogów-druhów
i zawsze będą aniołami lub diabłami
przez nich się stawać
(...)
--- full text ---
Apollem w służbie u Admetosa czy Admetosem
na pośmiewisku boga
Odyseuszem przedłużającym rozkosze włóczęgi
czy śpieszącym do swej własności
a może do miłości prawdziwej
Karolem Grandet kochanym przez Eugenię
czy kochającym Pieniądz
idącym drogą kariery Tantalem...
chęcią zemsty, lękiem przed poniżeniem,
wyrzutami fałszywego sumienia
i szczerą chęcią perwersyjnego krzywdzenia
i szczerą chęcią zaprzyjaźnienia się ze światem
i ciągłym wyczekiwaniem klęski..
znakomitym flisakiem pontonowym
listonoszem
błaznem, erotomanem
prawie ojcem rodziny
jaszczurką
wodą
tchórzem
tchórzostwo zawsze jest podłością
(...)
--- full text ---
subtelne przekładanie się wnętrza na zewnętrzność,
reakcja świata na nas, naszej natury na świat, osiągnięcie
najlepszego spełnienia siebie
stoisz na starcie i czekasz, aż porwie cię twój los, twoja droga
Wybór - loteria boża Czasem czujesz się jak zmokła kura, ale wiesz,
że jesteś na swoim miejscu, szczęśliwy, zajęty, spokojny,
a czasem twa zwierzęca dusza nie znajduje sensu, pokarmu,
środowiska, ogrodów ze snu
ahoj marynarzu kreciku lotniku Subtelni nauczyciele, weterani
mórz przestworzy i podziemi czekają na twą odpowiedź
starożytni bohaterowie i zwierzęta
cicho tuż obok
twój zielony wianek kreśli sylwetkę
gdy z moich ust spłonie głęboki pomarańcz
zostaniesz pięknie nagi
rozpływam się ciałem na liniach dawida
wnikam w twoje ciepło
w gładki połysk skóry
jako opalizująca śnieżynka
żadne święto
wino piliśmy do kolacji
po tylu latach nie pamiętam nawet jakie
najważniejsze że Magdalena była szczęśliwa
.
zawsze cieszyła się gdy butelka pojawiała się na stole
tamtego wieczoru ktoś zanucił Modlitwę
ktoś wyciągnął gitarę
wspominaliśmy Okudżawę
...
to była niezapomniana noc
Ziemia jeszcze się kręci
jest pożądaniem kiedy na nią patrzę
gdy dłonią zgarniam gładką nagość czoła
wybieram ze snu krągłe kąski marzeń
niech cienie krzyczą
niechaj miłość woła
.
błyskiem pragnienia choćby w jednym oku
światłem wpisanym w ciemność pod powieką
namiastką szczęścia gdy prawdziwy spokój
już nie powróci - raz rozlane mleko
.
na całe życie wyznaczy granicę
pieczęć miłości która nim powstała
magią rozkoszy kryła tajemnicę
by piękno duszy czcić nagością ciała
jak słońce tuż nad horyzontem
pożerane przez postępujący zmierzch
jeszcze wpatrzone w sklepienie nieba
w bezlistne korony drzew
ukojone wieczorną ciszą
tak jakby noc zaczynała się bezdźwięczną frazą
a może tylko nutą którą i ty i ja bierzemy za swoją
wiem że tam jesteś
jak zapach róży której cień zakwitł między nami
jak szept słów zawieszonych w pustce
z nadzieją uwięzioną w uśmiechu
w tęsknocie w rozkoszy
tam gdzie jesteś nie tylko święta są syte
w źrenice oczu masz wpisaną miłość
gdyby z pierwszym słowem wybuchały wulkany
trzęsła się ziemia a tsunami zatapiało pointę
gdyby każdy wiersz opierał się o gzyms milczenia
ginąc w tajemniczych czeluściach czynszowej bramy
gdyby najlepszy przyjaciel o pierwszej w nocy
zasnął przy czytaniu twojego ostatniego tomiku
.
poprosiłbym boga o wymianę snów
bo na wódkę nikogo z nas nie stać
Poszukiwany, poszukiwana, poszukiwane 4 - Laboratorium
droga biegnie, przy niej żyję, stoję
kota tam zabił samochód, mijała mnie zaraza na rowerze
chmury na chwilę się zatrzymały, by za sekundę
urzeczywistnić komuś i wolność i radość przez łzy
a w laboratorium wyizolować możesz wirusy, stany ducha,
określić przeznaczenie, obecność aniołów i bogów
Zresztą może prowadzą je anioły - określić życia żyć poziom
w twoim życiu - co określa siłę ognia twojej świecy
albo kim naprawdę jesteś
bohaterem czy istotą bez imienia,
bez dróg i pieśni
