spojrzenie z bliższej perspektywy
trzydziesty grudnia:
notka z kalendarza -
przeczytana w pośpiechu złota myśl
którą nie umiem się kierować
ponoć wystarczy wyjrzec przez okno:
w ulicach wiecej uwielbienia płaskich nizin
niż wzniosłości skalistych gór
to my - wielka masa stłoczona jak jeden
wbita w beton pośród stalowych kwiatów
na szklanych linach rozkołysanych
przez równy krok ciężcy jak ołów gnamy
dopóki nie zabraknie sił
pójdziemy razem przyjaciółko najmilsza
przez ziemię która urodzi nas znów
na przekór wczorajszym modlitwom
Ci chiba dalekowidz..
zgłoś
trochę poprawiłem
zgłoś
jestem na tak, ale pozbyłabym się inwersji, pozdrawiam
zgłoś
mam zanik :D nie mogę się dopatrzeć tych inwersji
zgłoś
ja widzę, ale jak dla mnie uzasadnione :)
zgłoś
uwierzcie, że nie mogę się dopatrzeć, a chcę jeszcze trochę popracować nad tekstem
zgłoś
wers trzeci i dziesiąty, nie zmieniałabym
zgłoś
myślę, że nie są takie bardzo rażące....
zgłoś
witaj, po części Jeśli wskazała inwersje :) nie są one jakoś bardzo rażące, ale jak czytam ten piękny wiersz, owe inwersje wprowadzają pewien chaos, zakłócają płynność. Czy są uzasadnione ? to już chyba indywidualna ocena. ja nieco inaczej zapisałabym ten wiersz, oczywiście to moja bardzo subiektywna ocena, więc się specjalnie nie przejmuj :)
zgłoś