Nie pamiętam od kiedy siedzę w tej poczekalni. Siostra zalatana, przekrzywiony czepek;
piersi podrygują.
„Panie doktorze! Panie doktorze!”
Obok siedzi staruszek. Nie do końca nim jest. Postarza go laska. Nie wiem skąd, ale jestem pewien , że to heban.
„Pan tu od kiedy?” pyta zwracając ku mnie wypłowiałe oczy.
„Nie wiem. Wydaje mi się że jestem tu od rana. Na schodach zapaliłem papierosa. Starsza kobieta kopciła cygaro”.
„Kierowniczka” przerwał.
„Okazało się , że pomyliłem dni i lekarza. Przy wyjściu kobieta odpalała papierosa od papierosa.
Już znajoma. Skinęła głową. Odkłoniłem”.
„Miał pan oczywiście urlop”
„Tak, zapomniałem o tym. Z pracy skierowałem się w stronę targu kupić kapustę na gołąbki…”
„…i wtedy zorientował się pan, że brak szlugów.”
„Przystanąłem przy pierwszej trafice, a tam znów ona. Sprzedała po dobrej cenie amerykańską markę.”
„Powiedziała do widzenia?”
Potwierdziłem.
Hebanowa laska wygięła się jak kobra szczerząc zęby
„Ja dokończę” powiedziała. „Wieczorem gdy leżał pan w łóżku - po ostatnim wieczornym papierosie…”
Zobaczyłem ją przy głowie
Jej włosy pachniały nikotyną
Palce miała pożółkłe
Takie ślady zostawiają
Niedojrzałe włoskie orzechy
W zielonych łupinach
Zdecydowanym ruchem
Zamknęła moje oczy
trochę horrorowate :)
zgłoś
Alic w krainie..
zgłoś
to nie zarzut, komentarz do przechodzenia obrazów..
zgłoś
z technikaliów: "przybyłem" i "udałem się" w dialogu nie brzmi naturalnie i nie mogę sobie wyobrazić marszczenia oczu
zgłoś
dzięki za trafne uwagi postaram się poprawiać
zgłoś
a proszę bardzo :) zaintrygowało mnie Twoje pisanie, teraz się już ode mnie nie odczepisz :))
zgłoś
rzeczywiście intrygujące :)
zgłoś