Jakobina miała sen. Jej Marylka bawiła się w miejscu gdzie rosną kaczeńce.
Z szuwarów wyskoczył chłop i pac- utopił córeczkę. Zresztą chętnie za nim poszła,
bo ten chłop w słomkowym kapeluszu to jej tatuś-Miłosz.
Matka bez namysłu chlup za nimi do wody. Miłosz szybko ją odnalazł i mówi:
- widzisz jak się tu żyje?
Wszędzie wokół pływają nimfomanki. Tylko słabo gotują.
Szeroko otwarte oczy Jakobiny z ulgą przyjęły rzeczywistość . Dosiadła śpiącego Miłosza.
Na początku zaskoczony szybko sobie poradził.
Wstała i usmażyła jajecznicę z dziesięciu jajek.
-Miłoszku!-zawołała zalotnie.
Miłosz żarł; obcierał wąsa.
Na Jakobinę patrzył miłośnie.
-No, no- powtarzał.
chyba coś nie tak z tym "odskoczyły się" / nie 'otworzyły" albo "odskoczyły" bez "się"? / chociaż odskakujące wieka jakoś też mi nie pasują / pozdrawiam
zgłoś
też mi to zgrzyta przemyślę
zgłoś
poprawiłem
zgłoś
no więc takie Ty piszesz :) . Niezłe, zabawne :)
zgłoś
popraw mnie proszę, bo poczułam się zdezorientowana - Jakubowa to literówka czy celowe?
zgłoś
A-pacz / faktycznie / tam musi być Jakobina / bo inaczej nie miałoby to sensu / Jakubowa byłaby kobietą Jakuba / a Jakobina to imię //
zgłoś
a czy mogę ja tutaj mniej poważnie? Jakobina to głowę ucina a Józefina zmysłowym ciałem się do mnie przypina ;)
zgłoś
hehe raczej - dosiada :) a co ważniejsze, w tekście nie ma słowa, że przy tym wciąż gada :)
zgłoś
Jakubowa była na początku i się ostała:)
zgłoś