2 kwietnia 2013

poezja

ALEKSANDRA
ALEKSANDRA

list do o...

nie wyobrażam sobie
twojej śmierci nie
wcześniej potem teraz
boję się bardziej swojego bólu
niż czegokolwiek się boję
nie chcę nawet myśleć jak
kocham cię od dziecka
przestań być bogiem
proszę zejdź na ziemię
 
tatusiu kochany
wywal mnie na łóżko
i pocałuj

myślą mową uczynkiem...

M.S.
3 kwietnia 2013 o 11:38

Oj Olu...

zgłoś

ALEKSANDRA
3 kwietnia 2013 o 20:45

...

zgłoś

Gummy Gum
3 kwietnia 2013 o 20:21

to juz chyba widzialem

zgłoś

ALEKSANDRA
3 kwietnia 2013 o 20:46

a gdzie ?:) magik czy co ?:)

zgłoś

mua
3 kwietnia 2013 o 21:23

... cholera, nie odważę się tego skomentować, ani udawać nawet, że zrozumiałem cokolwiek lub dogłębnie. Jest tak zniewalająco zadedykowany i zagatkowy :))

zgłoś

ALEKSANDRA
3 kwietnia 2013 o 21:47

cholera najważniejsze że przeczytałeś, myślałam że jest zbyt prosty, napisany pod wpływem chwili, strachu, refleksji :)

zgłoś

mua
4 kwietnia 2013 o 00:05

wiesz ... jedyne co mi przychodzi do głowy w odpowiedzi to dowcip " Lekcja na temat własnej przyszłości. Nauczycielka pyta Jasia: - Jasiu, a ty kim byś chciał zostać jak dorośniesz? - Chcę zostać księdzem jak mój dziatek i tata. " ... i nadal wolę, nie odważę się i nie chcę dyskutować o wierszu :))

zgłoś

ALEKSANDRA
4 kwietnia 2013 o 00:12

to nie dyskutuj :) jutro jak nie zapomnę napiszę Ci serio o czym :)

zgłoś

Jerzy Woliński
3 kwietnia 2013 o 21:57

z wielkim uczuciem :)

zgłoś

Bazyliszek
3 kwietnia 2013 o 23:16

jestes szczesliwa, ze tak mozesz o ojcu, ja bym powiedzial, odpierdol sie i mam, uwierz dowody, ide sobie poplakac, nie smok nie wstydzi sie placzu, pyta tylko dlaczego, buz Aleksiu

zgłoś

ALEKSANDRA
3 kwietnia 2013 o 23:27

płacz jest wskazany ale wiem że tylko tak mówisz w sercu jest inaczej - łzy tłumaczą, buź Smoku

zgłoś

Bazyliszek
3 kwietnia 2013 o 23:34

nie w sercu bol i krzyk, why:))buz;)

zgłoś

M.S.
4 kwietnia 2013 o 00:15

Zrozumiałam ten wiersz podobnie jak Bazyliszek. Nie wiem, może opacznie?

zgłoś

ALEKSANDRA
4 kwietnia 2013 o 00:17

tak, jestem szczęśliwa ale boję się bardzo :(

zgłoś

Rak
4 kwietnia 2013 o 16:47

nie wolno ci się bać...

zgłoś

Joha
4 kwietnia 2013 o 19:38

Olu, nie czytałam komentarzy. Mój tata też był surowy, ale łagodniał podczas wędrówek na ryby. Ryby były pretekstem do obserwacji natury, wędrówek. Często z Nim chodziłam i kiedyś się odważyłam i rozpoczęłam rozmowę, zdążyłam. Nie ma Go już przeszło 32 lata, wciąż tęsknię, ale gdy się skupię, gdy zdaje się, że nie ma wyjścia, to słyszę Jego głos. Chyba biegnę ścieżką Jego rozumowania, pojmowania świata :-)

zgłoś

ALEKSANDRA
4 kwietnia 2013 o 19:45

Bardzo mi przykro i rozumiem Twój ból i tęsknotę i właśnie tego się boję panicznie, nie powinnam o tym myśleć ale to jest silniejsze. Wierzę że jest w Tobie i prowadzi Cię bezpiecznie przez życie, czuwa i opiekuje się Tobą.

zgłoś

Joha
4 kwietnia 2013 o 19:56

Olu, dziękuję :) Nie bój się, nie trać czasu na lęk, tylko znajdź moment, by porozmawiać. To naprawdę dużo daje, choć Jego brak odczuwam bardzo.

zgłoś

Veronica chamaedrys L
4 kwietnia 2013 o 20:12

...mój tata z zawodu nauczyciel matematyki a w życiu humanista zmarł osiem lat temu...we mnie wciąż jest jak Amarant, "niezatarty, niewygasający"...fizycznie brakuje mi go bardzo...mamie brakowało jeszcze bardziej, odeszła pół roku po Nim...mieli na emeryturze zwiedzać świat...widocznie zasłużyli na nagrodę -zwiedzają wszechświat...

zgłoś

ALEKSANDRA
4 kwietnia 2013 o 20:30

Veroniczko łza się zakręciła po Twoim komentarzu, to wielka miłość taka na wieczność, wszechświat oddaje Tobie tą energię, energię ich miłości...

zgłoś

Veronica chamaedrys L
4 kwietnia 2013 o 20:36

...wiesz? jeszcze dziś czytam listy Taty i Mamy z okresu narzeczeństwa...i uśmiecham się do Nich...niebieska wstążeczka, którą przewiązane są koperty pachnie dłońmi obojga... Ich wielką miłością...:)

zgłoś

ALEKSANDRA
4 kwietnia 2013 o 20:49

...to piękna pamiątka, teraz mało kto pisze listy i mało kto kocha tak prawdziwie, wiesz coś mi uzmysłowiłaś, mam listy moje i mojego pierwszego męża kiedy był w wojsku, choć to nie była miłość na zawsze nie spalę ich, zostawię dla syna na pamiątkę by wiedział że jest dzieckiem z miłości i że jego rodzice kiedyś się bardzo kochali...:)

zgłoś

Veronica chamaedrys L
4 kwietnia 2013 o 20:52

...tak, Olu...zostaw jak dowód miłości...:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się