Marek Gajowniczek, 29 maja 2014
Lało,
lało,
lało,
lało,
ale się zagłosowało,
a premier powiedział - remis!
Nic właściwie się nie zmieni.
Myślano, że będzie słońcem.
Złodziej idzie za pieniądzem!
Po kolei wszystko spłynie
w każdym miejscu i dziedzinie.
Takie u nas są układy.
Chcesz się bronić? - Nie dasz rady!
Za duże nad wszystkim chmury.
Po kolei leci z góry
i tobie także zabierze,
choć podniosły się pacierze.
Taki klimat. Wsiąknie wszystko.
Co zostanie? - Pośmiewisko!
Marek Gajowniczek, 29 maja 2014
W Sudetach leje jak z cebra.
Potok już w rzekę wezbrał.
Dudni. Ucieka z koryta.
Łąka już wodą zakryta
i płynie deszczówka po drodze.
Trzymaj się burzo na wodze
i zostań na Wielkiej Sowie.
Grzmi bardzo groźnie w parowie,
a w domach wygasło światło.
Dostrzec cokolwiek niełatwo.
Błysnęło. Przez chwilę jasno,
a między górami ciasno
ścisnęły się domki w strachu.
Spadł złoty wąż w trawę z dachu
i szybko się ukrył w ogrodzie.
Taras już cały jest w wodzie
i mogło kogoś porazić.
Świeczkę zapalić nie wadzi.
Postawić ją przed obrazem.
Uderza gdzieś raz za razem
i grzmot się po szczytach toczy.
W ciemności wpatrzone oczy
proszą - niech wreszcie ustanie,
lecz gdzie tam - trwa burzy taniec.
W Sudetach leje jak z cebra...
Marek Gajowniczek, 28 maja 2014
Czas który zdaje się jednaki,
Pędzi przed siebie. Drogi plącze.
Uwagi nie zwraca na znaki.
Oślepły życiem konie rącze.
Spienione gnają po manowcach
W stronę bezkresu niespełnienia.
Chwila refleksji jest im obca.
Gdzieś czeka nieodkryta ziemia.
I tylko czasem, gdy w zaprzęgu
Któryś zamieni się w Pegaza,
Reszta westchnienie wyda jęku.
Przez chwilę zapęd ich się schładza.
Na moment w niebo zadrą głowy.
Wyciągną szyje. Strzepną grzywy,
Jakby nadziei impuls nowy
Batem ich pognał - jeszcze żywych.
Słyszysz ten galop w myślach swoich
I badasz oddech przyśpieszony.
Modlitwą chcesz go uspokoić,
Lecz czas twój także policzony.
Oglądasz częściej się za siebie.
Czy został chociaż jakiś ślad?
Lecz nic nie widzisz. Ciągle nie wiesz.
Przesłania wszystko czasu wiatr.
Marek Gajowniczek, 27 maja 2014
Złapał deszczyk panieneczkę.
Przemoczył jej sukieneczkę.
Krótką, na ramiączkach cienkich.
Oblepił nią panny wdzięki
i obraz stworzył zmysłowy -
bo to deszczyk był majowy.
Dziewczyna się uśmiechnęła.
Włosy mokre. Buty zdjęła
i kroki stawiała duże
idąc w prysznic przez kałuże.
Zapatrzyli się w nią gapie.
Idą za nią. Deszczyk chlapie.
Moczy, tnie, rzec mało - pada.
Każdy wzrokiem coś podkrada,
a wszyscy są uśmiechnięci.
Może deszcz w głowach zakręcić,
że się i słowa nie powie.
Zwłaszcza u nas - na Grochowie.
Marek Gajowniczek, 27 maja 2014
Wszystkie media opisują małą garstkę.
Skupiają się na przegranych i elicie,
a ta garstka tu w narodzie jest naparstkiem,
a ta większość przeogromna - to jest życie.
Rozważają wielkie garstki możliwości.
Wychwalają: - Czy sukcesy jej widzicie?
Nikt nie pyta: - Dlaczego ludzie nie poszli?
Bo ta reszta milcząc krzyczy: Jak rządzicie?!
Marek Gajowniczek, 27 maja 2014
Ach, jakiż smutek bez generała.
Tylko nam po nim czapka została.
Nie byle jaka - czterogwiazdkowa.
Czapka niezwykła, a jaka głowa?
Jakież to było internowanie?
Śmiała taktyka. Świetne zagranie.
Wolność wsadzono do Arłamowa.
Czapka niezwykła, a jaka głowa?
Któż mógł przerobić wujka na wujca?
Myśl się kłębiła jak ta z Ogrójca:
Jak by umęczyć, a twarz zachować?
Niezwykła czapka, a jaka głowa?
Chciano tu z ojca zrobić satrapę!
Czapkę niezwykłą zmienić na czapę.
Żarty pisano o wiecznej drużbie.
Są jednak jeszcze obrońcy w służbie.
Rząd narodowej nie chciał żałoby.
Nie będzie drugiej już takiej głowy,
lecz na Powązki przyjdzie komuna.
Przyszłość się nad tym jeszcze zaduma.
Marek Gajowniczek, 26 maja 2014
Czy to celowo? Czy bez powodu?
Ktoś sobie żarty stroił z narodu!
A był to pierwszy taki przypadek,
gdy zarzucano mu wcześniej zdradę.
Nawet na dnie worka matni
zawsze śmieje się ostatni.
Czy to żart był, czy to kpina?
Ktoś na ludzi się wypinał!
Nie jest łatwo - Chcieć to móc!
Zwłaszcza, gdy rozważa wódz
jak odegrać się za klęskę:
Wiem! - Ogłoszę ją zwycięstwem!
Marek Gajowniczek, 26 maja 2014
Pospadały gwiazdki z nieba -
typy redaktorów.
Czytelnik się nie spodziewał
tylu meteorów.
Przez chwilę tylko błyszczały
jasno na ekranie,
potem gromadnie spadały.
Nikły w oceanie.
Kraterów nie zostawiły.
Nie ma po nich śladu.
Gnało je tu z całej siły
ciążenie układu.
Pewnie był to kurz kosmiczny
na błędnej orbicie.
Liczny, lecz niepolityczny.
Cóż, takie jest życie.
Marek Gajowniczek, 25 maja 2014
Mówią: Był ciepły, gdy był zimny.
Taka jest teraz propaganda.
Malują obraz całkiem inny.
Wszystko tuszuje jakaś banda.
Pierwotnie kopiec zamyślano,
lecz odsłonięto Krakowowi
pomnik i taki napis dano:
"Za wielkie zasługi - Wojtkowi"
Przysługa może jest niedźwiedzia,
ale się u nas wszystko plącze.
Czekano. W końcu ktoś powiedział:
Ogłoście, albo prąd wyłączę!
Marek Gajowniczek, 25 maja 2014
W podwarszawskiej głuszy
nad wezbraną wodą
siedział szaman duszy
z panieneczką młodą.
W myślach odprawiali
przedziwne obrzędy.
Raj gdzieś był w oddali,
a żywioły wszędy.
Świat ich się opierał
na własnym wyborze.
Ona chciała teraz.
On myślał - być może.
Maj bardzo nie znosi
przedwyborczej ciszy
i czas aż się prosił,
by się z nią nie liczyć.
Ktoś w końcu wykonał
zakazany gest.
Wiosna jest szalona.
Tak było i jest.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
10 kwietnia 2026
sam53
10 kwietnia 2026
violetta
10 kwietnia 2026
wiesiek
10 kwietnia 2026
Jaga
10 kwietnia 2026
Jaga
9 kwietnia 2026
wiesiek