Marek Gajowniczek, 24 maja 2014
To jest wierszyk nie na temat,
bo na temat być nie może.
Inni mogą mieć dylemat.
Ktoś się może poczuć gorzej.
Każda strofa jest ostrożna
i opinii nie zawiera.
Nic nie mówi - kogo można
utrącić, kogo wybierać.
Tak mu nakazuje prawo,
więc musi być sprawiedliwość.
Wierszyk słowną jest zabawą.
Apeluje o cierpliwość.
To jest wierszyk do szemrania,
bo obowiązuje cisza.
Nie ma w nim podpowiadania,
bo by jeszcze ktoś usłyszał.
Wierszyk jest wyrazem zgody
na rządowe zarządzenia.
Nie popiera wcale młodych.
Nie mówi, że trzeba zmieniać.
Nie jest wcale radykalny,
ale w sposób ugodowy,
spokojny i nienachalny
oleje niesie do głowy.
Marek Gajowniczek, 23 maja 2014
Późny wieczór. Po herbatce.
Zapanuje wkrótce cisza,
lecz niepokój dręczy władcę.
Przed nim naświetlona klisza.
Opisu nie załączyli.
Ciągle wielka niewiadoma.
Czy w prognozach się pomylił?
Czy znowu zgubili drona?
Wszystko kiedyś psuć się musi.
W ludzką duszę zajrzeć trudno.
Jeszcze pragnął. Chciał przydusić.
Kampanię zrobili nudną.
Na końcu licealistka...
a miało być - Spieprzaj dziadu?
Pewnie jakaś aktywistka.
Trudno z taką dojść do ładu.
To tylko pierwsze przedbiegi.
Rok nie wyrok. Można wiele.
Zacieśnimy swe szeregi.
Poczekajmy na niedzielę.
Wszędzie nie jest za wesoło,
a za miedzą - jeszcze gorzej.
Pokażą nam prawdę gołą?
Za sprzeciw zapłacą drożej!
Późny wieczór. Po herbatce.
Cisza zapanuje wkrótce,
a ktoś miota się jak w klatce.
Niepokój dręczy przywódcę.
Marek Gajowniczek, 23 maja 2014
Życie nie jest partyjne i nie miewa kampanii,
a terminy mu niebo wyznacza.
Ludzie żyją swym życiem. Są w większości normalni.
Trudno spotkać na co dzień działacza.
Parlamenty nam jednak urok wiosny popsuły
i maj dla nas zatracił powaby.
Trudno o zakochanych, marzycielskich i czułych.
Poświęcono ich wszystkich dla sprawy.
Za to samych partyjnych pokazują fotosy.
Liczą się tylko miejsca na listach.
Wszystko jest dozwolone. Trwa batalia o głosy.
Jej nurt porwał dla uczuć przystań.
Znikły bzy i kasztany. Liczy się wybierany,
nie ławeczka w wiśniowym ogrodzie.
Na dyskretne spotkanie nie ma szans zakochany.
Dokąd pędzisz nieszczęsny narodzie?
Populacja nam spada. O niczym nie pogadasz.
Na tapecie są tylko wodzowie.
Fala wolno opada. Poeta wierszyk składa.
Myśli: - Przejdzie, to braki nadrobię.
Stanął cicho na brzegu i partyjnych szeregów
nie dostrzega skupionych na wałach.
Wkrótce pójdą za wodą. Wrócą spokój narodom.
Ważne, by choć nadzieja została.
Marek Gajowniczek, 23 maja 2014
Wyszła Unia za potrzebą.
Była lewą - będzie lewą,
tak jak cała okolica.
Taki świat mnie nie zachwyca,
bo przy władzy skryty komuch.
Chcę mieć chociaż spokój w domu!
Parlamenty, koalicja
i wybory - wszystko fikcja.
Wynik dawno przesądzony!
Świat po prostu jest czerwonych.
Reszta to dzieci ulicy -
tacy neo-niewolnicy.
Martwe dusze na wykazie.
Zda się żyją, lecz na razie.
Pastuchy się o kij kłócą,
lecz potem się na nas rzucą.
Dobrze się nie zapowiada.
Potrzebny jest instynkt stada!
Też stań z boku, popatrz, zobacz!
Czy to tak ci się podoba?
Marek Gajowniczek, 22 maja 2014
Wrzuciłeś Grzesiu głos do skrzynki?
Byłem, wrzuciłem! - proszę cioci
i zadzwoniłem do rodzinki,
by wszyscy poszli po dobroci.
Do kolegów wysłałem maile,
do dziewcząt krótkie esemesy
i przypomniałem sobie nagle
z klasy kontakty i adresy.
Nie kłamiesz Grzesiu? Dajesz słowo?
Sprawa jest ważna i państwowa.
Zapewniam ciocię honorowo!
Wuj Leon prosił, bym pilnował.
A gdy tam szedłem, proszę cioci,
to na niebie, nad Ursynowem,
startował właśnie samolocik.
Jak wszyscy zadzierałem głowę,
a ludzi szło tam bardzo wielu.
Przed szkołą stworzył się ogonek.
Wszyscy tam przyszli w jednym celu
i wszystko było przystrojone.
Pan Waldek stał i jego żona.
Na drzwiach plakacik był z numerem.
Skrzynka była biało-czerwona.
Dwie panie oraz panów czterech.
W górze szczelinka, jak na śwince,
a do niej strzałka, jak podpowiedź.
Wszyscy się przyglądali skrzynce.
Pamiętam dobrze i opowiem:
Stałem za pewną miłą panią.
Przed nią oficer się uśmiechał.
Wysoki bardzo. Patrzył na nią.
Odwracał głowę, jakby czekał.
Nie chciał przed kobietą korzystać,
a pragnął jej przyjemność sprawić.
A karta była jeszcze czysta.
Musiałem krzyżyk gdzieś postawić.
Oj, Grzesiu, Grzesiu! - rzekła ciotka.
Czy to ci aby nie zaszkodzi?
Ciocia nie jest taka - idiotka!
Przecież zabrałam ci dowodzik!
Marek Gajowniczek, 22 maja 2014
Stary szmugler wolnych myśli
niebywałą rzecz wymyślił.
Kłopotliwe dla władz słowa
sprytnie ukrył w cudzych głowach.
Choć obserwowany bywał,
własną zawsze potakiwał.
Inni potracili pióra.
Zdruzgotała ich cenzura.
Dobijały przeszukania.
Innych! Lecz nie tego drania.
Zaglądano - wszędzie pusto.
Przyglądano się też ustom.
Te miał zawsze uśmiechnięte.
Wiersze mądrą miały puentę
i nie przekraczały granic.
Polowano. Wszystko na nic.
Namęczyli się tajniaki.
Wysłano nie byle jakich,
lecz samych analityków.
Nie mieli żadnych wyników.
Nacisk poszedł z samej góry.
On nam tutaj burzy mury
prorządowej propagandy.
Wiedzą wszyscy, że jest anty!
Czy tak trudno o dowody?
Nakryć trzeba i wydobyć!
Próbowano trollowania,
przeszkadzania, wyłączania.
Nie było śladu przecieku.
Problem! Bądź mądry człowieku!
Nie wiedziano już gdzie szukać.
Wykluczono go z Facebooka.
Próbowano odciąć z sieci.
Wszystko na nic. Kabarecik!
Trudno takiemu dać radę.
WŁAŚNIE ZDJĘTO MU BLOKADĘ!
Fakt się w świecie odbił echem.
Można dyktat rozbić śmiechem.
Marek Gajowniczek, 22 maja 2014
Zabrali ludziom w Polsce maj.
Zmienili pieśniom radość słowa.
Dwie pory mają dzielić kraj.
Ma być ta - sucha i deszczowa.
Deszczowa spłynie do Bałtyku,
a upał ludzi rozleniwi.
Rozłoży siły buntowników
i krytykę uniemożliwi.
Komu się będzie skakać chciało,
gdy opozycję żar przydusi
i będzie tak, jak tu być miało:
Róbta co chceta! Bunt do Rusi!
Powstaną pewnie nowe wały.
Rozpatrzą sądy Amber Goldy.
Siły, co maj tu świętowały
założą klapki oraz szorty.
Znów będą kręcić się pedały
na licznych ścieżkach rowerowych.
Nie będą maja żałowały
gorące, młode, polskie głowy.
Zmienia się klimat, zmienia świat
i skraca się okres przejściowy.
Kredyt pokryje wielkość strat
po dawnych marzeniach majowych.
Marek Gajowniczek, 21 maja 2014
Przeogromne ludzkie stada
na urwisku snów zawisły.
Będą wzlatać albo spadać.
Trwa wojna o ich umysły.
Wciąż trzymają się krawędzi
nie chcąc porzucać dawnego.
Bojąc się donikąd pędzić.
Do dobrego? Czy do złego?
Zepchnięto ich na rubieże,
skąd na powrót szansy nie ma.
Nawet ci - wytrwali w wierze
z wyborem mają dylemat.
Ziemia miała być ich domem,
bezpieczeństwem, zapewnieniem.
Wiedza stała się przełomem,
a niewiedza zatraceniem.
Przekonują. Zapewniają:
Możesz śmiało w przyszłość skoczyć!
Lecz dobrych oczu nie mają,
a trąd ich powłoki toczy.
Dotarło do świadomości,
że dla wszystkich miejsca nie ma.
Czy tam otchłań jest nicości?
Czy tam arka jest zbawienia?
Psycho wojna trwa z ludzkością.
Pranie mózgów. Chaos. Nacisk.
Wiemy - Pan Bóg jest miłością.
Lekceważą to bogaci.
Odbierają sens, tożsamość
i skazują na milczenie.
Ośmieszają. W oczy kłamią.
Porządkować mają Ziemię.
Przeogromne ludzkie stada
na urwisku snów zawisły.
Będą wzlatać albo spadać.
Trwa wojna o ich umysły.
Marek Gajowniczek, 21 maja 2014
Ma to do siebie, że szybko wsiąka,
potem rozmiękcza, wreszcie obsuwa
i trzeba czekać pomocy słonka.
Groźna jest każda następna próba.
Płynie z daleka, a wsiąka u nas,
tam gdzie wysokie i niskie wały.
Człowiek się nieraz nad tym zadumał.
Dlaczego tego nie wykazały?
Czasem się przez to dobytek traci.
Przesiąkną stare. Przesiąkną nowe.
Trzeba je przykryć, zmienić, zapłacić,
wzmocnić, osłonić innym sposobem.
Zabezpieczają je samorządy,
policje, straże, generałowie,
a ujawniają przecieki, prądy -
wszystkie je potem Tusk ma na głowie.
* Może powinienem zmienić tytuł na "Dotacja"?
Marek Gajowniczek, 20 maja 2014
Wrze, bulgocze, kipi w kotle.
Czary mary nad listami.
Ten na kuli. Ta na miotle.
Wszyscy znani, znani, znani.
Przeloty. Tajne obrzędy.
Komitety. Dziwne kręgi.
Miejsca. Pułap. Stołki. Grzędy.
Znaki rzucone na błękit.
Wszystkie służby w gotowości.
Breja wzbiera. Piana spływa.
W sądach - Oda do radości.
Anioł znów w Alternatywach.
Po szkoleniach u Putina
w gotowości są komisje.
Dla opornych - kabaryna.
Konkurencja. Haki. Scysje.
Dni ostatnie przed sabatem.
Potrzebna czartom afera.
Po dobroci, albo batem!
Głosujcie na Lucypera!
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
10 kwietnia 2026
sam53
10 kwietnia 2026
violetta
10 kwietnia 2026
wiesiek
10 kwietnia 2026
Jaga
10 kwietnia 2026
Jaga
9 kwietnia 2026
wiesiek