Marek Gajowniczek, 14 listopada 2014
Pomysł mi do głowy przyszedł,
by wyborczą dzisiaj ciszę
zarządzić sobie samemu
i z władzą nie mieć problemów.
Po cóż potem pisać szyfrem?
Następstwa być mogą przykre.
Ktoś mnie może mieć na oku,
a w ciszy mam święty spokój.
Różnych metod się używa.
Jedni piszą o warzywach,
kartofelkach, pomidorach,
gdy przyjdzie głosowań pora,
a ja nie napiszę nic,
bo to jest na wodę pic!
Wiedzą doły, jak wie góra,
że tu będzie druga tura
o wiele bardziej znacząca.
Niełatwo się władzę strąca
i na nic są podpowiedzi,
gdy ktoś mocno w stołku siedzi.
Potem są rozczarowania.
Dziś moja sąsiadka - Hania
śmiała się z próżnych nadziei.
Myślał indyk o niedzieli,
bo ktoś chciał tu pieczeń upiec,
a wcześniej się znalazł w zupie.
To przecież nie tajemnica,
że jest jakaś kamienica.
Pożydowskim była mieniem,
a tu nagle przypomnienie
zjawiło się w jakiejś plotce.
Nic nie było na ulotce
i nie tu władza kopała
tylko metro budowała.
Po to jest potrzebna cisza.
Ktoś być może źle usłyszał.
co innego kopacz mówił.
Zwykły człowiek się pogubi
i dlatego zarządzenie
nakazuje nam milczenie!
Marek Gajowniczek, 14 listopada 2014
Władzy potrzebny jest widz,
ale to nie zmienia nic!
( Może gdzieś? - W kilku przypadkach).
Zostanie ta sama siatka!
Jednym rozda górę szmalu,
a innym da po medalu.
Prawo chroni status quo
i właściwie - To jest to!
Marek Gajowniczek, 13 listopada 2014
Mówili, że pan M.
właściwie jest nad dnem
i już nie czuje bluesa.
Problem jest właśnie w tem,
że zobojętniał M.
i nic go już nie wzrusza.
Nie orzeł i nie sęp.
Miał nawet niezły wstęp.
Już zawijał kontusza
i nagle stracił pęd.
Poczuł do władzy wstręt
i uleciała dusza.
Przechodził to nie raz,
zwłaszcza w wyborczy czas,
do urny pierwszy ruszał,
aż naszła go myśl ta:
Nie ma mniejszego zła!
I dziś jest cieńszy w uszach.
Zgorzkniały jest pan M.
Nie liczy już na krem.
Zapadła o nim głusza.
Powiada: I co z tego?
Wybierać nie ma z czego!
Niech nikt go nie przymusza!
Marek Gajowniczek, 13 listopada 2014
Nie pojadę do Paryża,
do Londynu i Madrytu,
bo może mi naubliżać
nasze grono celebrytów.
Nie wyślą mnie w delegacji.
Sam bym musiał koszty ponieść,
a jeszcze bez żadnej racji
mogliby i na mnie donieść.
Opozycję dziś się sądzi,
karze grzywną, aresztuje.
Bardzo szybko bym pobłądził.
Wśród partyjnych źle się czuję.
Nie pojadę i nie pójdę.
Z domu swego się nie ruszę.
Nie wierzę już w żadną bujdę.
Nie dla mnie żadne fundusze.
Takie dzisiaj są podziały:
Są robole i jest władza.
Świat dla wszystkich jest za mały.
Nie wspieram i nie przeszkadzam.
Marek Gajowniczek, 12 listopada 2014
Wkrótce będzie cisza cisz.
Nie zapiszczy nawet mysz.
Nie pisną nic wybierani.
Zwykle są całkiem nieznani.
Na ulotce - fotografia.
Elita? - Czy może mafia
niezmieniana i lokalna?
W mediach - wrzawa tryumfalna.
Nasi przodują w sondażach!
A ludzie patrzą po twarzach,
które mówią im niewiele.
Wybory już w tę niedzielę!
Człowiek - twarz, uśmieszek, oczy.
Wyborcza walka się toczy.
Liczą się tylko wodzowie.
Partia wskaże i podpowie!
Ufaj partii! Ona wie,
kto na liście liczy się!
Ona się na ludziach zna!
Lud wybiera... i tak ma.
Marek Gajowniczek, 11 listopada 2014
Być może o tym będziesz wnukom opowiadał.
O tych armatkach, o tym moście, o tym gazie.
Jak się policjant pałą już na ciebie składał,
a ty na chwilę zapomniałeś o zakazie.
Wnuk będzie dumny. O niego walczyłeś
i byłeś zawsze po właściwej życia stronie.
Szli ludzie dumni. Razem z nimi bój toczyłeś
o wolną Polskę i bezprawia koniec.
Być może chwila ta na zawsze się utrwali
i dzięki temu czuł już będziesz się człowiekiem.
To jest normalne, że się w ludziach gniew zapalił,
gdy ktoś marsz wstrzymał, kiedy przekraczano rzekę.
Może nie była ona jeszcze Rubikonem.
Kolejny kroczek został tylko postawiony,
lecz dzięki niemu, będą kiedyś odmienione
sumienia ludzi i kraj wstanie odmieniony.
Marek Gajowniczek, 11 listopada 2014
Wielka władza małych ludzi.
Przywitania. Przemówienia.
Świat entuzjazmu nie budzi
u młodego pokolenia.
Za to sprzeciw szybko rośnie,
jak historii zawłaszczenia.
Władza przemawia donośniej,
ale w ludziach nie ma chcenia.
Zamienili marsze w biegi.
Wszędzie są ograniczenia.
Mundury. Zwarte szeregi.
Zakazy i polecenia.
Uśmiechu jest bardzo mało.
Widać więcej zamyślenia.
Inaczej tu żyć się chciało.
Wygasły wielkie marzenia.
Liczy się tylko oprawa,
transmisja, siła przekazu.
Nad wszystkim wisi obawa:
Będzie dym? Użyją gazu?
Listopad - na zmiany pora
barw od bieli do czerwieni.
Demokracja ciężko chora.
Wszyscy chcieliby kraj zmienić.
Marek Gajowniczek, 10 listopada 2014
Panowie szlachta się bawią.
Zaścianek ciężko się bije.
Dla panów wyborczy kawior,
a dla zaścianka pomyje.
Panowie szlachta latają
po świecie razem z żonami.
W zaścianku na chleb nie mają.
Zostali tylko z jabłkami.
Panowie szlachta dostają
zaliczki jakie zapragną.
Zaściankom grosza nie dają.
Wygrają, czy też odpadną?
Panowie szlachta na włościan
jak zwykle - spoglądają z góry.
Wyrzucą z partii ichmościa?
Być może, lecz po raz który?
A niech się tam licytują!
A niech się sami mieszają.
Zaścianki bluesa nie czują.
Włościanie czasu nie mają.
Kampania - wielkie pieniądze.
Kto dzieli - zbiera profity.
Nie liczy się nigdy z końcem.
Zaścianek deską zabity.
Marek Gajowniczek, 10 listopada 2014
Przejdzie jutro marszów dziesięć
w takiej samej sprawie,
ale jeden pieśń poniesie
po całej Warszawie.
Władza trzymać go kazała
z daleka od tęczy.
Po to kaski, po to pała.
Marsz ten władzę dręczy.
Inne marsze są partyjne.
Ten jest Narodowy
i dlatego w policyjne
wzięto go okowy.
Naród widać niebezpieczny
jest dla naszej władzy.
Dyktat to problem odwieczny.
Już padły rozkazy.
Marszów dziesięć, żeby ludzie
nie szli w takim tłumie,
lecz większość w tym jednym pójdzie.
Gdzie ma iść - rozumie!
Marek Gajowniczek, 9 listopada 2014
Do wolności szliśmy i długi był marsz.
Od dawna nikt dotąd nie dotarł.
Zaśpiewaj kolego, jeśli słowa znasz
piosenkę o patriotach.
Zaśpiewaj kolego, jeśli słowa znasz
piosenkę o patriotach.
Z aresztów komuny i sądowych sal,
gdzie donos ślad prawdy omotał.
Wyszliśmy po latach. Wyroków nie żal.
Usłyszą o patriotach!
Wyszliśmy po latach. Wyroków nie żal.
Usłyszą o patriotach!
Na wezwanie Anny do strajku o chleb,
stanęła stoczniowa robota
i choć byli tacy, co poszli na lep
śpiewano o patriotach.
I choć byli tacy, co poszli na lep
śpiewano o patriotach.
Na ulice czołgi wyprowadził kat.
Karabin po bruku grzechotał.
Za kratą znów czekać przyszło kilka lat
z piosenką o patriotach.
Za kratą znów czekać przyszło kilka lat
z piosenką o patriotach.
I przyszło zwycięstwo dopomógł nam Bóg,
lecz wolność nie była ta złota,
bo ubek i komuch rozkradał, co mógł
i pamięć o patriotach.
A ubek i komuch rozkradał, co mógł
i pamięć o patriotach.
Rząd oddali Unii, sprzedali nasz kraj.
Stołki zagarnęła hołota.
Dobro odpłynęło w podatkowy raj.
Znów milczą o patriotach.
Dobro odpłynęło w podatkowy raj.
Znów milczą o patriotach.
Co roku Listopad podnosi nam skroń.
Każdemu, kto Ojczyznę kocha.
Stawaj! Jedenasty! I wolności broń
z piosenką o patriotach!
Stawaj! Jedenasty! I wolności broń
z piosenką o patriotach!
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
8 kwietnia 2026
wiesiek
8 kwietnia 2026
Afrodyta
7 kwietnia 2026
wiesiek
7 kwietnia 2026
sam53
7 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
6 kwietnia 2026
jeśli tylko
6 kwietnia 2026
sam53
6 kwietnia 2026
wiesiek
5 kwietnia 2026
sam53
5 kwietnia 2026
wiesiek