14 października 2012
Nie martw się panie Wokulski...
Nie martw się panie Wokulski.
W salonie dzisiaj prowincja.
Mody zostały po ruskim.
Gdzież dawna jego kondycja?
Kuchnia, nie powiem, że marna,
bo nawet smaczna - żydowska,
ale rozwiała się karma,
gdy krzesła obsiadła wioska.
Geszeft już wlazł do salonu,
a kiedyś tkwił w przedpokoju.
Nie powiesz dzisiaj nikomu,
że nawet taki z rozboju.
Pogadać? - Już nie pogadasz!
Agresja w każdej rozmowie.
Już nie ma nawet co siadać.
Nikt nic mądrego nie powie.
Hrabiostwo jakieś fałszywe.
Tytuły z giełdy partyjnej.
To wszystko jest nieprawdziwe
i jakby z powieści innej.
Nie martw się panie Wokulski.
Zaprasza pani Zasławska.
Poda z patelni miętuski,
z uśmiechem - Pan będzie łaskaw.
A na nich proszę nie zważać -
lichwiarzy, służbę, dworaków.
Dziś się za salon uważa
grono usłużnych prostaków.
Co słychać u pana Rzeckiego?
Jakże się staruszek trzyma?
Ukłony i najlepszego.
Dość trudna może być zima.
18 marca 2026
wiesiek
18 marca 2026
violetta
17 marca 2026
wiesiek
17 marca 2026
sam53
16 marca 2026
Jaga
16 marca 2026
wiesiek
16 marca 2026
Jaga
15 marca 2026
wiesiek
15 marca 2026
sam53
15 marca 2026
absynt